Dom bezdomny...
Daleko od ludzi, żyję jednak w ich świecie, chociaż w ich wyobrażeniach nie istnieję, nie mogę przecież istnieć...
Oni są zapatrzeni w daleki horyzont swoich spraw, patrzą w dal, ale nie zauważają chmur, kamieni, wypalonych przez słońce wiązek trawy... Mówią o monotonii krajobrazów, wędrówkach po miastach, które piętrzą się jak najwyższe szczyty górskie...
Mówią o swoim lęku i ciemnych zaułkach, o mroźnych nocnych cieniach, które znienacka padają na ich bezbronne domy... Te cienie przelatują sobie tylko znanymi przesmykami przez ulice, place i strychy, dostają się do ich sypialni i prawie chwytają ofiary, żeby unieść je aż do samych głębin nocy... Wiem o tym, chociaż nikt tędy nie przechodzi, a ja z nikim nie rozmawiam...Słyszę jednak różne opowieści... Umiem opowiadać i nierzadko cieszą mnie moje myśli i wspomnienia. W samotni, do której już nikt nie przybędzie...
Epilog:
Gdzieś na drugim końcu krainy marzeń był sobie dom....mój najlepszy rozmówca...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podczas spacerów rozmawiam ze starymi domami, w których od dawna nikt nie mieszka....
Komentarze (1)
Piękne. Epilog mnie chwycił.
Proszę przeczytaj mój tekst Zatłoczeni. Myślę że jest to podobna tematyka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania