dopóki starczy światła
"nasze istnienia zostały odwołane"
podpływa łódź a ty po trzykroć wypierasz się czasu
o Bogu ani słowa
choć burta obija kolana jeszcze uciekasz spojrzeniem
omiatając przykurzone twarze
za szkłem
zbyt daleko by wdawać się z nimi w dyskusje
na temat wyższości dębu nad sosną
albo życia przyziemnego nad tym pod sufitem
światy zaprzeszłe jak roje much
czerpiących moc z pobudzonych żarówek
Komentarze (11)
Cześć sufitowa :)
Zawsze mroczny świat lęków, niespełnień, dalekich twarzy i bliższych wspomnień, które też może nie są do końca prawdziwe.
Depresji to się Twoją poezją leczyć nie da.
Sam wiersz jak zwykle z przyjemnością.
Sufitowa, bo to stary tekst. Na depresję są tabletki. A z przyjemnościami, to wiesz... Różnie bywa :D
Dzięki.
Przeczytałam z przyjemnością. Uwielbiam wiersze w takim klimacie : )
Pozdrawiam.
Dziękuję. Odpozdrawiam:)
Piękny, jak zawsze. Zazdrościć Ci zaczynam :-)
Dzięki. Nie ma czego zazdrościć:)
IgaIga talentu :-) ale życzliwie zazdroszczę :-)
IgaIga... ktoś umiera, z pełną akceptacją tego stanu (przynajmniej dla innych tak werbalizuje), świetny początek, a w poincie - pomyśl nad zmianą imiesłowu: czerpiących na czasownik: czerpią (roje czerpią).
Pozdro.
5.
Wrotycz - pewnie zmienię. Dziękuję za czytanie i sugestię.
Pozdrawiam:)
Dobry
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania