...
.Wiśta wio! Uprzężą lejce grają na saniach sienniki ubijają portek tylnie kieszenie.
Panny w skórach utopione chichot łasic
co drugi dzwoneczek tętnem kopyt
jadą zbójcy przez las brzozowy
biały koń w szeregu, czarny za nim.
O to chłopy dębowe, beczki piwne.
Na karnawał gonią w czapach borsukowych.
Oj ty wiocho moja jam jest pan i żniwiarz
pełna moja spiżarnia.
Świecą lampiony nie zgubimy ścieżki.
Wtem nagle i po diable konie dały z kopyta.
Sanie leżą wywrócone ucztą dla wilków.
Sialala
Komentarze (11)
Ostatnio kilka osób zginęło na radosnych kuligach
łukaszenko Nie zaglądaj tu, bo tu sam trąd. Omijaj łukiem. 😂
C₁₂H₂₂O₁₁ mógłbym niewybrednie zażartować ale się powstrzymam...
Tempo, dynamizm, trzyma od pierwszego do ostatniego wersu. Podoba się.
Ps. Popraw *zbójcy
TseCylia Dzięki, poprawione. ;)
Z kopyta kulig rwie. Czytając frazy, czułam się tak, jakbym tam była.
Tylko nie chciałabym skończyć w zębach wilków.
Pozdrawiam
Pasja Kogoś trzeba czasami najarmić. 😆
Cieszę się, że było odczuwalne.
dynamiczne
Cain, taki kulig, dzięki :)
/Świecą lamiony nie zgubimy ścieżki./ – lampiony?
Dosyć obrazowa impresja.
il cuore, a by to wzięło z tymi błędami. 😐
Słowoobrazowość, szkoda że bez emocji.
Dzięki :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania