Moja interpretacja jest może banalna, ale kojarzy się mi z wieloma sprawami ostatnio słyszanymi, a mianowicie nigdy się nie wiem kim tak na prawdę jest człowiek mieszkający za ścianą. Często gęsto ludzie, których obdarowujemy zaufaniem okazują się psycholami. 5
Mniej więcej właśnie o to mi chodziło, może tylko z jednym dodatkowym szczegółem, ale to zdradzę później :) Dziękuję, Marzycielko, że zajrzałaś i do tego tekstu :)
Zaintrygowały mnie te maski i ich puste oczy, czyżby mężczyzna rekompensował sobie nieobecność żony "zbieraniem" różnorodności?Pewnego rodzaju wrażliwość, potrzeba bycia potrzebnym, odczuwa samotność? Takie moje odczucia :)Czuję drobny niedosyt, ehh no nic, zostawiam 5 :)
Interpretacje mogą być różne, ja rzeczywiście bardziej skupiłam się jednak na tym aspekcie, który poruszyła Marzycielka. Niby mogłabym to bardziej rozpisać, ale temat bardziej pasował mi do drabble. Powiem tak - żona musiała mieć powody, by go wyrzucić, choć on się z tym nie zgadza, wiadomo. Jasne, maski mogą być zwykłym hobby, ale przy zestawieniu z zamiłowaniem do zabawy czymś, co już nie żyje, dodatkowo radością z cudzego strachu - raczej postać nie maluje się jako całkowicie rozgarnięta. I właśnie o to w tym tekście chodzi, o pozorność. Nie znamy tak naprawdę ludzi, z którymi na co dzień jesteśmy tylko "na cześć". Kto wie, może właśnie pod maską takiej codziennej zwyczajności kryje się mrok i zawiłe korytarze niezrozumianego umysłu? Temat do przemyśleń :)
Moje przemyślenia: u mnie w rodzinie wszyscy kochają zwierzęta, więc prawdopodobnie próbowaliśmy uratować wróbelka, który uderzył się w szybę (?), gdyby zdechł to byśmy go pochowali. I też to, że nie wiemy jacy psychopaci kryją się pod maskami ludzi, którzy nas otaczają. Ludzie potrafią być okrutni. Dziecko jako bohater, który dzięki dziecięcej spostrzegawczości zauważa więcej. Bardzo mi się podoba i jak już zauważyłaś zostawiam piąteczkę ;D
Co do wróbelka - to taka pierdółka, ale niekoniecznie musiał uderzyć w szybę ;)
Zwróciłam już wcześniej uwagę, że uwielbiasz kociaki :) I też zawsze wychodzę z założenia, że dzieci dostrzegają znacznie więcej, dlatego są takie inspirujące i niesamowite. Dziękuję bardzo za odwiedziny, bo to chyba Twój pierwszy skomentowany u mnie tekst :)
Mnie też przeszły ciarki... Fajny tekst chociaż zrozumiałam go dopiero po przeczytaniu komentarzy. Ja podobnie do Lotty chciałabym uratować wrobelka ale zapewne zanim bym zdążyła zareagować moje koty by się poczestowaly:/ ode mnie 5 :D
Dziękuję :) Tekst tak naprawdę jest do dowolnej interpretacji. Jasne, pisałam go z pewnym założeniem, ale to nic złego, jak ktoś odbierze go inaczej i odnajdzie głębię w innych aspektach. W każdym razie cieszę się, że Ci się podobało, bardzo mi miło :) A drabble to tekst na 100 słów, zwykle z jakimś zaskakującym zakończeniem. Istnieje jeszcze coś takiego jak droubble, to samo tylko na 200 słów ;) Słyszałam nawet o 50-ciu, ale takich raczej nikt tu nie pisuje.
Ale to nie wiersz, tylko zwykła proza z ukrytym przesłaniem ;) No ale rozumiem, nie każdy musi być w tym dobry, poza tym można rozumieć tekst inaczej, grunt żeby to potrafić uzasadnić :)
Rasiu, bardzo mocny i sugestywny akcent na końcu : "- Hej! Bez obaw! Przecież to tylko ja – twój sąsiad!" - zwieńczenie tekstu przysłowiową wisienka, czyli te zdanie czyni tekst jakby trochę zamkniętym do interpretacji i z tego, co napisałaś w komentarzach, skłaniasz się do wersji autorskiej, a więc nawiązującej do zwieńczenia tekstu (pozorność tego, kim jesteś, jestem, jest).
Ja zbliżam się do interpretacji osobistej, podobnej do Little. Może dlatego, że tekst Twój, Rasiu, przywołał mi na myśl film Psychoza Alfreda Hitchocka i bohatera tego horroru Normana Bates'a. On kolekcjonował wypchane ptaki... umarła mu matka, którą trzymał (jej szkielet) dalej na wózku inwalidzkim w piwnicy, a sam się czuł NIĄ i się przebierał za nią.... PSYCHOZA
Jak już mówiłam, interpretacja może być różna i Wasza wersja również nie jest zła. Dziękuję za taki wylewny komentarz z Twojej strony. A osoba z tekstu jest inspirowana jedną z tych, które znam na co dzień, więc mam inne spojrzenie ;p
Cholera. Od dłuższego czasu siedzą we mnie wypadające i wyrzucane z okien/parapetów/balkonów zwierzęta. To częściowo z przyczyn przykrych osobistych. Częściowo za sprawą włoskiego filmu ''Moskitiera'', gdzie też coś wypadło i ta scena niesłychanie mnie poruszyła. Wgl film był fajny i bardzo szkoda, że nie dane było mi obejrzeć do końca. Ja się chyba z tymi zwierzętami rozprawię literacko, bo mi inaczej żyć nie dadzą. Brr, aż mnie przeszły dreszcze, widzę po nocach, a jeszcze mnie na opowi zaskakują biedne, martwe, wykorzystane przez człowieka nawet po śmierci, zwierzęta. Tekst wywarł na mnie duże wrażenie, tym razem Tobie udało się mnie całkowicie zaskoczyć i przygwoździć interpretacyjnie a nawet wywieźć na manowce ;p. Hm, czytam już trzeci raz. Pofatygowałam się również przejrzeć komentarze i widzę, że moja interpretacja daleka była od...właściwiej, zamierzonej...nie wiem. Mi się rzuciło, że żona go wyrzuciła na bruk, sklasyfikowałam jako bezdomnego, gdzieś się doszukiwałam perły w tym zdaniu, że ''spokojnie, to ja, twój sąsiad'' plus te wszystkie okna. Zrobiłam za wielką abstrakację, wydawało mi się, że jakieś nawiązania do tego, że nawet nieograniczani ścianami wciąż pozostajemy w klatkach. A teraz się jeszcze, jak debil, do tego przyznaję xDDD
Za czwartym razem podoba mi się jeszcze z tymi maskami i dostrzegam tam jakieś symbole i nawiązania, ale to może już zmilczę. A film jest hiszpański a nie włoski. Powinnam dzisiaj się rozbić o jakieś drzewo, bo bredzę.
Broń Boże nie rozbijaj się o żadne drzewo! Hehe, więc wiesz już, jak ja czuję się przy większości tekstów: D Ważne jednak jest po prostu to, żebyś odnalazła w nim własną interpretację, która do Ciebie przemówi. A maski jak najbardziej mogą być tym elementem interpretacyjnym. W końcu to pod maską codzienności czai się największe zło. I nie wstydz się dzielić swoim zdaniem, dla mnie to ciekawe spojrzeć na własny tekst z innej perspektywy. Dziękuję za Twoje odwiedziny i cieszę się, że tekst Ci się podobał:)
Przeczytałam wczoraj, ale jakoś nie skomentowałam, hmm... :<
Interpretacja interpretacją, ale ten tekst to trochę przestroga dla nas, naiwnych i głupich ludzi. Nie zawsze słowa równają się czynom. Ode mnie 5 :)
Przeczytałam dwa razy. Pierwszy - wywołał na mnie niesamowite wrażenie. Od pierwszego zdania nie wiedziałam, czego mam się spodziewać; co ma tytuł wspólnego z tekstem, ale zagłębiając się coraz dalej, w te sto słów, byłam, nie wiem, czy moge napisać, że zaczarowana, bo temat, ale byłam zaczarowana każdym słowem. Ukazałaś "normalną" sytuację w świetny sposób. Zresztą, to w Twoim stylu, pisać o zwykłych rzeczach w cudowny sposób. Drugi - szukałam interpretacji. Sedna. I miałam różne teorie, ale ta najprostsza to po prostu - nie wiesz kto jest Twoim sąsiadem. Oczywiście przeczytałam też komentarze i to, co miałaś na myśli i wszystko pasuje. Maski z oczami, to takie maski ludzkie. Każdy człowiek ma kilka wersji siebie i pokazuje to, co jest mu potrzebne. Świetne. Nie oceniam :)
Dziękuję bardzo, że zajrzałaś, a tym bardziej tak pozytywnie wypowiedziałaś się o tak krótkim tekście. Cieszę się, że mogłaś sobie pogłówkować i mile spędzić przy nim czas :)
Komentarze (38)
A ten breloczek to szarfą do plecaka przywiązuje? Bo nóż już jest, jak widzę, chociaż trochę mały jak na Ciebie :D 5
Tak, a potem porywa smarkate dziecko i... Nie, nie trafiłeś tym razem :D Aj tam mały, nie mogłam go tu zbytnio rozpisać ;) Dzięki za ocenę i opinię.
Moja interpretacja jest może banalna, ale kojarzy się mi z wieloma sprawami ostatnio słyszanymi, a mianowicie nigdy się nie wiem kim tak na prawdę jest człowiek mieszkający za ścianą. Często gęsto ludzie, których obdarowujemy zaufaniem okazują się psycholami. 5
Mniej więcej właśnie o to mi chodziło, może tylko z jednym dodatkowym szczegółem, ale to zdradzę później :) Dziękuję, Marzycielko, że zajrzałaś i do tego tekstu :)
Brrr, ciarki mnie przeszły,bo aktualnie mam nowych sąsiadów ( trzeba im się dokładnie przyjrzeć ) 5 : )
Cieszę się w takim razie bardzo :D Hehe, pamiętaj, że jak zobaczysz u nich maskę albo wypchanego ptaszka - wiej :) Dziękuję za ocenę.
Zaintrygowały mnie te maski i ich puste oczy, czyżby mężczyzna rekompensował sobie nieobecność żony "zbieraniem" różnorodności?Pewnego rodzaju wrażliwość, potrzeba bycia potrzebnym, odczuwa samotność? Takie moje odczucia :)Czuję drobny niedosyt, ehh no nic, zostawiam 5 :)
Interpretacje mogą być różne, ja rzeczywiście bardziej skupiłam się jednak na tym aspekcie, który poruszyła Marzycielka. Niby mogłabym to bardziej rozpisać, ale temat bardziej pasował mi do drabble. Powiem tak - żona musiała mieć powody, by go wyrzucić, choć on się z tym nie zgadza, wiadomo. Jasne, maski mogą być zwykłym hobby, ale przy zestawieniu z zamiłowaniem do zabawy czymś, co już nie żyje, dodatkowo radością z cudzego strachu - raczej postać nie maluje się jako całkowicie rozgarnięta. I właśnie o to w tym tekście chodzi, o pozorność. Nie znamy tak naprawdę ludzi, z którymi na co dzień jesteśmy tylko "na cześć". Kto wie, może właśnie pod maską takiej codziennej zwyczajności kryje się mrok i zawiłe korytarze niezrozumianego umysłu? Temat do przemyśleń :)
Dziękuję za anonimowe 5 ;)
I za następną, chociaż byłoby miło znać ich dawców :)
Spokojnie Rasiu. Jedna ode mnie. Jeszcze piszę komentarz. ;)
Ach, no to w takim razie przepraszam. Po prostu od czasu do czasu zerkam na stronę i nie wiem, kiedy się one pojawiły :(
Moje przemyślenia: u mnie w rodzinie wszyscy kochają zwierzęta, więc prawdopodobnie próbowaliśmy uratować wróbelka, który uderzył się w szybę (?), gdyby zdechł to byśmy go pochowali. I też to, że nie wiemy jacy psychopaci kryją się pod maskami ludzi, którzy nas otaczają. Ludzie potrafią być okrutni. Dziecko jako bohater, który dzięki dziecięcej spostrzegawczości zauważa więcej. Bardzo mi się podoba i jak już zauważyłaś zostawiam piąteczkę ;D
Co do wróbelka - to taka pierdółka, ale niekoniecznie musiał uderzyć w szybę ;)
Zwróciłam już wcześniej uwagę, że uwielbiasz kociaki :) I też zawsze wychodzę z założenia, że dzieci dostrzegają znacznie więcej, dlatego są takie inspirujące i niesamowite. Dziękuję bardzo za odwiedziny, bo to chyba Twój pierwszy skomentowany u mnie tekst :)
Rasiu owszem pierwszy, ale jak już obiecywałam, zabiorę się za "Zapałki", więc na pewno nie ostatni :D
Gdyby Ci się nie spodobały albo nie miałabyś czasu, mam też sporo innych pojedynczych teksów :) Ale dziękuję jeszcze raz za chęci :)
Mnie też przeszły ciarki... Fajny tekst chociaż zrozumiałam go dopiero po przeczytaniu komentarzy. Ja podobnie do Lotty chciałabym uratować wrobelka ale zapewne zanim bym zdążyła zareagować moje koty by się poczestowaly:/ ode mnie 5 :D
A i czy mogłabyś mi wytłumaczyć co to jest drabble? Bo jestem tu od niedawna i nie słyszałam jeszcze takiego określenia
Dziękuję :) Tekst tak naprawdę jest do dowolnej interpretacji. Jasne, pisałam go z pewnym założeniem, ale to nic złego, jak ktoś odbierze go inaczej i odnajdzie głębię w innych aspektach. W każdym razie cieszę się, że Ci się podobało, bardzo mi miło :) A drabble to tekst na 100 słów, zwykle z jakimś zaskakującym zakończeniem. Istnieje jeszcze coś takiego jak droubble, to samo tylko na 200 słów ;) Słyszałam nawet o 50-ciu, ale takich raczej nikt tu nie pisuje.
Rasia ja ogólnie jestem słaba zinterpretacji wierszy więc rzadko rozumiem wiersze
Ale to nie wiersz, tylko zwykła proza z ukrytym przesłaniem ;) No ale rozumiem, nie każdy musi być w tym dobry, poza tym można rozumieć tekst inaczej, grunt żeby to potrafić uzasadnić :)
Niekonwencjonalne sąsiedztwo... nigdy nie wiadomo, co kryje się po drugiej stronie ;) 5 :)
Dziękuję bardzo :)
Rasiu, bardzo mocny i sugestywny akcent na końcu : "- Hej! Bez obaw! Przecież to tylko ja – twój sąsiad!" - zwieńczenie tekstu przysłowiową wisienka, czyli te zdanie czyni tekst jakby trochę zamkniętym do interpretacji i z tego, co napisałaś w komentarzach, skłaniasz się do wersji autorskiej, a więc nawiązującej do zwieńczenia tekstu (pozorność tego, kim jesteś, jestem, jest).
Ja zbliżam się do interpretacji osobistej, podobnej do Little. Może dlatego, że tekst Twój, Rasiu, przywołał mi na myśl film Psychoza Alfreda Hitchocka i bohatera tego horroru Normana Bates'a. On kolekcjonował wypchane ptaki... umarła mu matka, którą trzymał (jej szkielet) dalej na wózku inwalidzkim w piwnicy, a sam się czuł NIĄ i się przebierał za nią.... PSYCHOZA
Brawo, za kilmat Hitchocka 5
:)
Jak już mówiłam, interpretacja może być różna i Wasza wersja również nie jest zła. Dziękuję za taki wylewny komentarz z Twojej strony. A osoba z tekstu jest inspirowana jedną z tych, które znam na co dzień, więc mam inne spojrzenie ;p
Cholera. Od dłuższego czasu siedzą we mnie wypadające i wyrzucane z okien/parapetów/balkonów zwierzęta. To częściowo z przyczyn przykrych osobistych. Częściowo za sprawą włoskiego filmu ''Moskitiera'', gdzie też coś wypadło i ta scena niesłychanie mnie poruszyła. Wgl film był fajny i bardzo szkoda, że nie dane było mi obejrzeć do końca. Ja się chyba z tymi zwierzętami rozprawię literacko, bo mi inaczej żyć nie dadzą. Brr, aż mnie przeszły dreszcze, widzę po nocach, a jeszcze mnie na opowi zaskakują biedne, martwe, wykorzystane przez człowieka nawet po śmierci, zwierzęta. Tekst wywarł na mnie duże wrażenie, tym razem Tobie udało się mnie całkowicie zaskoczyć i przygwoździć interpretacyjnie a nawet wywieźć na manowce ;p. Hm, czytam już trzeci raz. Pofatygowałam się również przejrzeć komentarze i widzę, że moja interpretacja daleka była od...właściwiej, zamierzonej...nie wiem. Mi się rzuciło, że żona go wyrzuciła na bruk, sklasyfikowałam jako bezdomnego, gdzieś się doszukiwałam perły w tym zdaniu, że ''spokojnie, to ja, twój sąsiad'' plus te wszystkie okna. Zrobiłam za wielką abstrakację, wydawało mi się, że jakieś nawiązania do tego, że nawet nieograniczani ścianami wciąż pozostajemy w klatkach. A teraz się jeszcze, jak debil, do tego przyznaję xDDD
Za czwartym razem podoba mi się jeszcze z tymi maskami i dostrzegam tam jakieś symbole i nawiązania, ale to może już zmilczę. A film jest hiszpański a nie włoski. Powinnam dzisiaj się rozbić o jakieś drzewo, bo bredzę.
Broń Boże nie rozbijaj się o żadne drzewo! Hehe, więc wiesz już, jak ja czuję się przy większości tekstów: D Ważne jednak jest po prostu to, żebyś odnalazła w nim własną interpretację, która do Ciebie przemówi. A maski jak najbardziej mogą być tym elementem interpretacyjnym. W końcu to pod maską codzienności czai się największe zło. I nie wstydz się dzielić swoim zdaniem, dla mnie to ciekawe spojrzeć na własny tekst z innej perspektywy. Dziękuję za Twoje odwiedziny i cieszę się, że tekst Ci się podobał:)
Przeczytałam wczoraj, ale jakoś nie skomentowałam, hmm... :<
Interpretacja interpretacją, ale ten tekst to trochę przestroga dla nas, naiwnych i głupich ludzi. Nie zawsze słowa równają się czynom. Ode mnie 5 :)
Święta prawda. Miło Cię u siebie widzieć! :) Dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że Ci się podobało:)
Biedny wróbelek :( Cała reszta już została powiedziana, 5 :)
Dziękuję bardzo :)
Przeczytałam dwa razy. Pierwszy - wywołał na mnie niesamowite wrażenie. Od pierwszego zdania nie wiedziałam, czego mam się spodziewać; co ma tytuł wspólnego z tekstem, ale zagłębiając się coraz dalej, w te sto słów, byłam, nie wiem, czy moge napisać, że zaczarowana, bo temat, ale byłam zaczarowana każdym słowem. Ukazałaś "normalną" sytuację w świetny sposób. Zresztą, to w Twoim stylu, pisać o zwykłych rzeczach w cudowny sposób. Drugi - szukałam interpretacji. Sedna. I miałam różne teorie, ale ta najprostsza to po prostu - nie wiesz kto jest Twoim sąsiadem. Oczywiście przeczytałam też komentarze i to, co miałaś na myśli i wszystko pasuje. Maski z oczami, to takie maski ludzkie. Każdy człowiek ma kilka wersji siebie i pokazuje to, co jest mu potrzebne. Świetne. Nie oceniam :)
Dziękuję bardzo, że zajrzałaś, a tym bardziej tak pozytywnie wypowiedziałaś się o tak krótkim tekście. Cieszę się, że mogłaś sobie pogłówkować i mile spędzić przy nim czas :)
Rasia, już dawno miałam do Ciebie zajrzeć, ale czasu brak; brak na wszystko. Gdy znajdę wolną chwilę, tak jak teraz, to spodziewaj się mnie :)
Miło w takim razie słyszeć i nie przejmuj się - u mnie z czasem podobnie :) Ja będę czytać na bieżąco :D
Moja znajoma pracuje w opiece społecznej i mówiła, że w każdej klatce mieszka co najmniej jeden psychol o którym nie wiedzą sąsiedzi :) 5
Uff, na szczęście obecnie nie mieszkam w bloku, ale sąsiad zza płotu też może nie lepszy :) Dziękuję - za ocenę i ciekawostkę :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania