drogi panie N
pan wybaczy ton i porównanie
ale jest pan jak woda do której boję się wejść
dlatego moczę tylko dłoń
przepuszczam swój strach przez palce
pan chyba wie
ale nigdy się do tego nie przyzna
i ja będę milczała
słowa zasuszę jak liście
między kartki włożę
książki po którą nikt już nie sięga
pan się nie obawia załamania pogody
to chwilowe albo przejdzie bokiem
po kątach się rozejdzie
ledwie tapetę zmoczy
a te wzdymki jak bąble po oparzeniach
których nie wolno przekłuć
całymi płatami będę zrywać
do gołej duszy
Następne części: drogi panie N II
Komentarze (18)
Super! I mało toyowate. No nie, w sumie lekko toyowate jest. Ale tylko lekko. Fajne (bo "ładne" nie lubisz), inne, świeże.
Szok.
Chyba owocowy.
Myślałam, że wyśmiejesz.
O kurcze. Dobre.
Dziękuję, JamCi.
Istotnie jest dużo lżej.
Bez tego natłoku środków poetyckich. .Zawsze bardzo dobrych i zawsze dużo.
Nie widzę różnicy :P
W pewnym wieku już tak bywa.
Puchacz - nie dokazuj :)
:-)
:)
Bardzo piękny wiersz. Z pewnych względów aż utożsamiam się z nim osobiście. 5/5 ;)
To miło. Dziękuję:)
:)
Dziękuję :)
Bardzo dobry.
betti - dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania