Drogowskazy
Dzień staje się nocą, kiedy słońce zachodzi,
miłość goryczą, gdy ci tylko słodzi.
Herbata gorzką, bo za długo stoi
w zimnym pomieszczeniu pełnym życia znoi.
Liczby się mieszają, gdy wartości nie ma,
tak samo jak uczucia, drogowskazu trzeba.
Bez niego biedni ludzie, my się pogubimy,
dziś znamy imiona, jutro nadzy śpimy.
Śpimy i śnimy o odchyłach psychicznych,
które spod kontroli urwały się jak ze smyczy.
Chcemy przecież tylko trochę tej słodyczy
przez innych zakazanej,
bo pewnie niezaznanej.
Choć kto to wie, co w ich wielkich głowach
tak naprawdę w środku się głęboko chowa,
może pozorami tylko nam żonglują,
a sami po kryjomu się sobą zajmują?
Odpowiedzi i pytania znowu sobie przeczą.
Ironiczne, retoryczne? Chcemy odpowiedzi.
Słowa zabijają, porównują z rzeczą
wykutą próżnością, przy użyciu miedzi.
Komentarze (22)
5 :)
"bo pewnie nie zaznanej." - niezaznanej*
"tak na prawdę w środku się głęboko chowa," - naprawdę*
Co to się stało :D Poza tymi błędami wiersz mi się podobał, zwłaszcza wers z nagością, świetnie dobrałaś słowa i to ujęłaś! :) Zostawiam 5, bardzo mi się podoba. Albo w sumie 5- za te drobne potknięcie, tak na zachętę :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania