Druh.
Dłubie coś na ścianie dłoń bez paznokci,
oceany krwi spływają po przedramionach.
A on piszę, że się nie boi,
w obliczu śmierci bardziej się cieszy.
Przez ściany słyszy krzyki przesłuchiwanych,
bitych do zgonu.
Chcę opisać jeszcze ich lecz nie ma już czasu,
zamordują bohatera ludzie życia niegodni.
Zapomnieli, że zabili ziarno.
Zmasakrowane ciało wyrzucili na śmietnik,
jak na bohaterów przystało.
Witoldzie najdroższy klejnocie w koronie,
wzywam Cię tutaj,
wstań i powiedz!
Czy było warto dzieci zostawić, czy było warto dla mnie dać się zabić?
Komentarze (6)
Bardzo dobry wiersz o mocnym wyrazie. Z przyjemnością zostawiam 5.
Dziękuję ;)
Generalnie forma mi trochę nie pasuje, chaosu sporo, ale liczy się przekaz. A za wielkiego Witolda Pileckiego może być tylko piąteczka. CWP
CWP!
Łał, mocne, gratuluję ;) Zachwyciłeś mnie, udało ci się dokonać niemożliwego :)
Dziękuję, bardzo miło jest czytać takie słowa :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania