Rasia, przyszłam, no i chyba muszę Cię zawiść. Przykro mi, ale nie znalazłam żadnej, nawet najmniejszej, literówki (choć ja się z tego bardzo cieszę:)). Część świetna, spokojna, mogłam się kołysać, płynąć, czytając. Dobrze, że Sue chociaż przez chwilę poczuła się bezpieczna. 5:)
Skrycie ja także się cieszę, ale nie wiem jak zniesie to Angela i Szymon :D Dziękuję Ci bardzo za przeszukanie tekstu i cieszę się, że poczułaś z Sue taką więź :)
Rasia, no cóż, może następnym razem uda mi się coś znaleźć. Obiecuję, że będę się starać :D A Twoich bohaterów po prostu nie da się nie lubić i nie przejmować się ich losem.
A ja go chyba właśnie za to lubię, że potrafi wzbudzić tyle emocji i jako postać wyszedł chyba nawet lepiej niż Jack czy Amanda pod względem wyrazistości charakteru, ale jako człowiek... no, wiadomo ;)
Rasia, pod względem skonstruowania postaci muszę Ci przyznać rację, bardzo dobrze Ci wyszedł. Myślę, że właśnie z tego powodu może budzić takie uczucia, a przecież takie postacie są potrzebne, żeby opowiadanie było ciekawsze. Ja go nie lubię jako człowieka.
Lucinda w takim sensie ja także... nie, nawet nie to, że go nie lubię. Brzydzę się go raczej, bo jest uosobieniem wszystkiego, czego nie cierpię. Może jednak napiszę kiedyś osobną historię o Jeffie sprzed samej wojny i wzbudzę odrobinę współczucia w tym morzu nienawiści do niego xD
Rasia, chętnie bym coś takiego przeczytała. Może udałoby się jakoś zrozumieć, dlaczego jest właśnie taki, co na niego wpłynęło, bo tego, co robi, raczej nie da się usprawiedliwić. Hmm... chyba naprawdę zaczynam o nich wszystkich myśleć jak o prawdziwych osobach :D
Rasia, cieszę się, że moje słowa Cię motywują do pisania i cóż, mogę tylko powiedzieć, że niezależnie od tego, ile serii byś napisała, to historia tych bohaterów na pewno nigdy mi się nie znudzi:)
Hm, chyba wszystko zostało już napisane. Tekst jak zawsze świetny. Żal mi tych ''dzieciaków''. Wojna to straszne zło.
Kurczę, ja też za bardzo wczuwam się w tą historię, bo tak jak w Twoim drabble bohaterowie w trakcie czytania, powstali mi przed oczami, ale to chyba dobrze i oznacza, że wykonałaś kawał dobrej roboty. :) 5
To prawda, że postać Jeffa jest świetnie wykreowana. Dzieciaki super sobie poradziły i fajnie, że wyrzuciły z siebie to, co leżało im gdzieś głęboko na sercu. Wielkie 5 :)
Komentarze (24)
Mam już dosyć chwalenia Cię : D, ale inaczej nie można, bo rozdział jak zwykle był rewelacyjny. 5 : )
Ooo, dziękuję Angela :)
Ehh ja też już szukam i szukam do czego można by się przyczepić i dać wreszcie coś innego niż 5, ale nie ma nic takiego :)
Czyli czekacie na moje potknięcie :( Dzięki wielkie. Przyjdzie Lucinda i pewnie zwyczajowo wypisze mi jakąś literówkę, więc spokojna głowa :D
Rasia w przypadku tak dobrego tekstu jedyne na co mogę czekać (prócz samej treści) to potknięcia :)
Nie wiem, czy to pocieszająca wieść czy raczej nie. Mam mieszane uczucia, ale dziękuję za komplement :)
Rasia, przyszłam, no i chyba muszę Cię zawiść. Przykro mi, ale nie znalazłam żadnej, nawet najmniejszej, literówki (choć ja się z tego bardzo cieszę:)). Część świetna, spokojna, mogłam się kołysać, płynąć, czytając. Dobrze, że Sue chociaż przez chwilę poczuła się bezpieczna. 5:)
Skrycie ja także się cieszę, ale nie wiem jak zniesie to Angela i Szymon :D Dziękuję Ci bardzo za przeszukanie tekstu i cieszę się, że poczułaś z Sue taką więź :)
Rasia No, myślę że jakoś przeżyję : D
Rasia, no cóż, może następnym razem uda mi się coś znaleźć. Obiecuję, że będę się starać :D A Twoich bohaterów po prostu nie da się nie lubić i nie przejmować się ich losem.
To się bardzo cieszę. Masz rację - będą jeszcze kolejne części, literówki jeszcze wpadną, tfu, tfu :)
A dziękuję bardzo :) Jeffa też lubisz? xD
Rasia, nie, ale nie mogę powiedzieć, żeby był dla mnie obojętny, bo czuję wobec niego niepohamowany wręcz gniew za to, co robi
A ja go chyba właśnie za to lubię, że potrafi wzbudzić tyle emocji i jako postać wyszedł chyba nawet lepiej niż Jack czy Amanda pod względem wyrazistości charakteru, ale jako człowiek... no, wiadomo ;)
Rasia, pod względem skonstruowania postaci muszę Ci przyznać rację, bardzo dobrze Ci wyszedł. Myślę, że właśnie z tego powodu może budzić takie uczucia, a przecież takie postacie są potrzebne, żeby opowiadanie było ciekawsze. Ja go nie lubię jako człowieka.
Lucinda w takim sensie ja także... nie, nawet nie to, że go nie lubię. Brzydzę się go raczej, bo jest uosobieniem wszystkiego, czego nie cierpię. Może jednak napiszę kiedyś osobną historię o Jeffie sprzed samej wojny i wzbudzę odrobinę współczucia w tym morzu nienawiści do niego xD
Rasia No, ja też jakoś dam radę :D
Rasia, chętnie bym coś takiego przeczytała. Może udałoby się jakoś zrozumieć, dlaczego jest właśnie taki, co na niego wpłynęło, bo tego, co robi, raczej nie da się usprawiedliwić. Hmm... chyba naprawdę zaczynam o nich wszystkich myśleć jak o prawdziwych osobach :D
Lucinda to dla mnie wielki zaszczyt... i rodzi się nowa motywacja :D Być może ta seria również nie będzie ostatnią, kto wie xD
Rasia, cieszę się, że moje słowa Cię motywują do pisania i cóż, mogę tylko powiedzieć, że niezależnie od tego, ile serii byś napisała, to historia tych bohaterów na pewno nigdy mi się nie znudzi:)
Hm, chyba wszystko zostało już napisane. Tekst jak zawsze świetny. Żal mi tych ''dzieciaków''. Wojna to straszne zło.
Kurczę, ja też za bardzo wczuwam się w tą historię, bo tak jak w Twoim drabble bohaterowie w trakcie czytania, powstali mi przed oczami, ale to chyba dobrze i oznacza, że wykonałaś kawał dobrej roboty. :) 5
Świetny rozdział. Uwag nie mam. Ogromna piątka :)
To prawda, że postać Jeffa jest świetnie wykreowana. Dzieciaki super sobie poradziły i fajnie, że wyrzuciły z siebie to, co leżało im gdzieś głęboko na sercu. Wielkie 5 :)
5!!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania