Tym razem przyszła kolej na Amandę. Fajnie, że ukazujesz różne punkty widzenia, dzięki temu, można zobaczyć pełniejszy obraz tego, co się dzieje, czym różni się postrzeganie świata, sytuacji, w których się znaleźli, przez poszczególnych bohaterów. Bardzo mi się podobało i chętnie dowiem się, co myślała, odczuwała Sue, jak dokładnie zmieniły się jej stosunki z Chrisem. Zostawiam 5:)
"Jako agentka nieruchomości" - Amanda nie była czasem projektantką wnętrz, czy coś źle zapamiętałem?
"Dziwne, zazwyczaj nie był taki domyślny" - niedoceniony facet, to zły facet. Zapamiętaj.
"Temat Chrisa zupełnie zniknął z naszego domu, jakby nie chciała już wspominać jego imienia. Ta pełna temperamentu dziewczyna jakoś… przygasła" - Sue sama jest sobie winna. Trzeba było pogadać z chłopakiem, a nie zachwycać się trenerem. Denerwują mnie takie laski, które bawią się z chłopakami, a później dąsają się na cały świat, kiedy tamci mają już tego dość.
Poza tym ta nagła przemiana Sue , którą opisujesz, wydała mi się trochę zbyt dramatyczna, gwałtowna i wymuszona. Taka zmieniająca życie tragedia się przecież znowu nie wydarzyła.
Pewnie w przyczynach jej zachowaniu jest jakies drugie dno, o którym jeszcze nie wiem. Zapominam, że zmieniając perspektywę nie trzymasz się chronologii. Pewnie dowiem się czegoś ciekawego w następnych rozdziałach. Może Rafael ją zgwałcił?
Męska solidarność, te sprawy :) A tak naprawdę to zapomniałem o tej chronologii. Że możesz opisywać konsekwencje wydarzeń, których jeszcze nie poznałem ze względu na zmianę narracji. Zaraz przeczytam następny rozdział.
Nie no nie ma sprawy, wiesz przecież. Tak się śmieję ;) Ach, a co do tej projektantki wnętrz. Często są nawet takie programy, kiedy kobieta pomaga sprzedać dom jakiejś konkretnej rodzinie, ówcześnie przerabiając go albo dokonując jakichś zmian, żeby był bardziej atrakcyjny dla kupującego. Jeśli takową osobę nazywa się jakoś specjalistyczne to ok, przyznaję. Moja gafa, nie sprawdziłam.
Czytam czwartą linijkę i już koniec. Takie mam wrażenie, bo płynę szybko przez tekst, a zanim się zorientuję, już koniec. To bardzo dobrze, bo zaciekawiasz, a ilość linijek, choć jest spora, wydaje się dużo dużo mniejsza. Jak zawsze 5 ;))
Ajajaj, już chyba za często się powtarzam, ale z autopsji wiem, że każdy lubi jak mu się raz na czas podbuduje ego, więc pwtórzę jeszcze raz: Jesteś świetna! :D
Ten rozdział był specyficzny, właściwie mamy cały wywód Amandy, która zwyczajnie martwi się o swoją córkę, czuć jednak ogromny smutek z niego i dziwną, niebezpieczną aurę. Zastanawia mnie nagła zmiana zachowania Sue, wydaje się nieracjonalna, choć z drugiej strony może rzeczywiście zaczęła się zastanawiać, czemu nie żyje jak inne nastolatki?
Wątpię, by to miało cokolwiek wspólnego z Chrisem, raczej sądzę, że jest tylko „pionkiem”, który słownictwem mógł do tego doprowadzić. Zresztą, jeszcze ten koniec poprzedniego rozdziału, może spotkała się z Rafaelem? Albo słyszała coś, czego nie powinna?
Wątpię by z błahej przyczyny zapomniała o zapałkach, które właściwie były częścią jej, w dodatku Jack – uważam, że jeśli wcześniej mu się wygadała, tym bardziej jest w stanie teraz się przed nim otworzyć. Coś musiało się stać, coś gorszego... hm, intrygujące.
Komentarze (18)
,,Dziwne, zazwyczaj nie był taki domyślny". - za to zdanie należą się najwyższe oceny :) 5
Uff, a obawiałam się, że zostanę za nie zlinczowana :D Dziękuję bardzo :)
Rasia, zbyt często obawiasz się tego linczu. Nigdy do takowego nie doszło i raczej nigdy nie dojdzie.
Numizmat to było raczej w zabawowym znaczeniu :)
Domyśliłam się, że Chris podoba się Sue, ale miałam nadzieję, że podąży wszystko w inną stronę, 5 :)
Tym razem przyszła kolej na Amandę. Fajnie, że ukazujesz różne punkty widzenia, dzięki temu, można zobaczyć pełniejszy obraz tego, co się dzieje, czym różni się postrzeganie świata, sytuacji, w których się znaleźli, przez poszczególnych bohaterów. Bardzo mi się podobało i chętnie dowiem się, co myślała, odczuwała Sue, jak dokładnie zmieniły się jej stosunki z Chrisem. Zostawiam 5:)
Mnie również podoba się pomysł pisania z różnych perspektyw, bardzo fajnie przedstawiasz postacie, ich uczucia, radości i lęki :) 5
Obawiam się, że Sue nie zapomniała o zapałkach, ale nam dorosła. Ciekawa jestem co z tej sytuacji wyniknie. :) 5
Cóż, pozostaje tylko czekać do następnej części i sprawdzić, kto miał rację :)
Przemyślenia Amandy naprawdę bardzo realistyczne : ) 5
"Jako agentka nieruchomości" - Amanda nie była czasem projektantką wnętrz, czy coś źle zapamiętałem?
"Dziwne, zazwyczaj nie był taki domyślny" - niedoceniony facet, to zły facet. Zapamiętaj.
"Temat Chrisa zupełnie zniknął z naszego domu, jakby nie chciała już wspominać jego imienia. Ta pełna temperamentu dziewczyna jakoś… przygasła" - Sue sama jest sobie winna. Trzeba było pogadać z chłopakiem, a nie zachwycać się trenerem. Denerwują mnie takie laski, które bawią się z chłopakami, a później dąsają się na cały świat, kiedy tamci mają już tego dość.
Poza tym ta nagła przemiana Sue , którą opisujesz, wydała mi się trochę zbyt dramatyczna, gwałtowna i wymuszona. Taka zmieniająca życie tragedia się przecież znowu nie wydarzyła.
Pewnie w przyczynach jej zachowaniu jest jakies drugie dno, o którym jeszcze nie wiem. Zapominam, że zmieniając perspektywę nie trzymasz się chronologii. Pewnie dowiem się czegoś ciekawego w następnych rozdziałach. Może Rafael ją zgwałcił?
Powiem tak - po następnym rozdziale odpowiem na Twoje pytania i podpadłeś mi za to, jak zjechałeś Sue ;p
Męska solidarność, te sprawy :) A tak naprawdę to zapomniałem o tej chronologii. Że możesz opisywać konsekwencje wydarzeń, których jeszcze nie poznałem ze względu na zmianę narracji. Zaraz przeczytam następny rozdział.
Nie no nie ma sprawy, wiesz przecież. Tak się śmieję ;) Ach, a co do tej projektantki wnętrz. Często są nawet takie programy, kiedy kobieta pomaga sprzedać dom jakiejś konkretnej rodzinie, ówcześnie przerabiając go albo dokonując jakichś zmian, żeby był bardziej atrakcyjny dla kupującego. Jeśli takową osobę nazywa się jakoś specjalistyczne to ok, przyznaję. Moja gafa, nie sprawdziłam.
Czytam czwartą linijkę i już koniec. Takie mam wrażenie, bo płynę szybko przez tekst, a zanim się zorientuję, już koniec. To bardzo dobrze, bo zaciekawiasz, a ilość linijek, choć jest spora, wydaje się dużo dużo mniejsza. Jak zawsze 5 ;))
Ajajaj, już chyba za często się powtarzam, ale z autopsji wiem, że każdy lubi jak mu się raz na czas podbuduje ego, więc pwtórzę jeszcze raz: Jesteś świetna! :D
Dziękuję bardzo, cieszę się, że Ci się podoba :)
Ten rozdział był specyficzny, właściwie mamy cały wywód Amandy, która zwyczajnie martwi się o swoją córkę, czuć jednak ogromny smutek z niego i dziwną, niebezpieczną aurę. Zastanawia mnie nagła zmiana zachowania Sue, wydaje się nieracjonalna, choć z drugiej strony może rzeczywiście zaczęła się zastanawiać, czemu nie żyje jak inne nastolatki?
Wątpię, by to miało cokolwiek wspólnego z Chrisem, raczej sądzę, że jest tylko „pionkiem”, który słownictwem mógł do tego doprowadzić. Zresztą, jeszcze ten koniec poprzedniego rozdziału, może spotkała się z Rafaelem? Albo słyszała coś, czego nie powinna?
Wątpię by z błahej przyczyny zapomniała o zapałkach, które właściwie były częścią jej, w dodatku Jack – uważam, że jeśli wcześniej mu się wygadała, tym bardziej jest w stanie teraz się przed nim otworzyć. Coś musiało się stać, coś gorszego... hm, intrygujące.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania