dwa na dwa
cztery ściany
dwa na dwa
ja i lustro
i ktoś jeszcze patrzący się na mnie krzywo
ze łzami w oczach
gaszę światło
pogrążam się w ciemności
a może to ona pogrąża mnie
nie wiem
ale jest tu ktoś jeszcze
nie widzę, słyszę szept
mnóstwo szeptów, cały tłum
w jednym pokoju
dwa na dwa
mówią coś, prosto do moich uszu
zasłaniam je, ale wciąż słyszę
nie chcę już słyszeć
nie chcę widzieć
ktoś wchodzi
krzyczy, a szepty znikają
daje mi biały krążek
wielkości ziarnka grochu
łykam
popijam
wszyscy poszli
impreza skończona
zostałam sama
w czterech ścianach
dwa na dwa
Komentarze (40)
Trudne to do czytania. Jedno mi się tylko nasunęło i nie do końca zgadza - skąd w pokoju dwa na dwa lustro.
"- skąd w pokoju dwa na dwa lustro."
Z IKEA, Szwedzkie lustro.
to dobrze że trudne do czytania, takie właśnie miało być, żeby jeszcze bardziej uwidocznić chaos w głowie takiej osoby, ciężko jest złożyć jakiekolwiek sensowne zdanie, dlatego ten tekst to odzwierciedla, a co do lustra, w niektórych izolatkach są, aby pacjent nie utracił całkowicie kontaktu z samym sobą
Trudne, właśnie niosę na syntezator, by posłuchać, bo przeczytałem i... - no trudne do czytania, posłucham.
Chodziło mi raczej o emocje.
Poncki, Przy odsłuchu lepiej oddają się.
Poncki, Zanieś na translator googla i odpal głośnik, jak nie masz nic innego pod ręką, choć tam jest nominalne przyśpieszenie chyba.
Wskutek odsłuchu wiele razu - coś ma.
może i ma
Jak się ustawi w pokoju lustro naprzeciwko lustra to jest fajny efekt nieskończoności.
A jak ustawisz na każdej ze czterech ścian lustro, to już wogóle jest trip
Cain już mi chyba wystarczy tripów
muszę chyba wytłumaczyć o czym jest tekst, jest on o momencie umieszczenia w izolatce w psychiatryku, ,,ktoś jeszcze patrzący się na mnie krzywo ze łzami w oczach" to ja, a dokładniej moje odbicie w lustrze. Tekst ogólnie jest o schizofrenii, gaszę światło aby nie widzieć ,,stworków" wytwarzanych przez moją głowę. Do tego odnoszą się również ,,szepty", bo mimo zgaszenia światła głosy w głowie nie ustępują, a są one tak samo realne, jak głosy ludzi, stąd więc ten ,,tłum", czuję się jakby wokół było mnóstwo ludzi, mimo że jest to pokój ,,dwa na dwa". Osoba która wchodzi to lekarz podający leki, po łyknięciu ich paranoje ustępują, lekarz wychodzi, zostaję sama, ,,impreza skończona" bo cały ,,tłum" postaci wytworzonych przez moją głowę również znika. Może teraz będzie to łatwiejsze do zrozumienia i czytania
https://youtu.be/ippnJzd9wqs?si=SuBKsc2fpZnXJTXM
Szlagier kiedyś znany w temacie.
Ciekawie i mądrze piszesz o zaburzeniach psychicznych. Rozumiem to co piszesz i daję Ci 5😉
Powinien Cię zainteresować poniższy link:
https://www.opowi.pl/mialem-depresje-a98537/
to akurat bez tłumaczenia było zrozumiałe, naprawdę dziwi mnie obecność w izolatce lustra
Poncki bo jest to dziwne, dziwna metoda ogólnie, ale w jakimś stopniu faktycznie pomaga
Vampire Fangs przeczytałam, szczerze, mimo że też miałam depresję (wywołaną przez leki na trądzik xdd) uważam że słabo ten temat przedstawiłeś, oczywiście, współczuję że musiałeś przez to przechodzić, ale patrząc po sobie, akceptacja społeczeństwa to była ostatnia rzecz jaka mnie w tamtym momencie interesowała, może warto by było napisać to w bardziej emocjonalny sposób? skupić się na myślach, na tym jak się czułeś, a nie na opinii społeczeństwa, bo to jest raczej powszechnie znane, że depresja w tych czasach jest bagatelizowana przez innych
próżnia - Niepotrzebnie przejmowałem się wszystkim i wszystkimi. To mnie zgubiło i powodowało kolejne smutki i przejmowanie się. Po prostu błędne koło…
Vampire Fangs może to bardziej zaburzenia lękowe, osoba z depresją raczej nie przejmuje się innymi, ogólnie niczym się nie przejmuje, jest jedynie pustka, którą ciężko wypełnić. Nie chce oczywiście kwestionować tego czy miałeś depresję czy nie, ale po prostu, może warto głębiej przeanalizować temat, bo zaburzenia lękowe często są mylone z depresją
próżnia Dla mnie depresja oznacza przekroczenie umiejętności adaptacyjnych umysłu do doświadczeń, które się odczuwa w jakimś okresie czasu. Zwykle też brak zaspokojenia, którejś z potrzeb piramidy Maslowa.
Miałem kiedyś taką dziewczynę co się cięła po rękach, nogach i udach, miała zaburzone życie rodzinne, ojciec alkoholik bijący matkę plus dodatkową robotę robił wiek nastoletni, który potęguje odczucia, tzw formative years - gdzie doświadczenia w tym okresie mogą przesądzić o tym jak będą wyglądały dalsze lata.
próżnia - Lęk towarzyszył mi w depresji. Cieszę się, że ją pokonałem, ale muszę iść na zakupy. Dziękuję za wymianę doświadczeń i przemyśleń, ale muszę już kończyć. Pozdrawiam Ciebie serdecznie😉
Dlatego zawsze wkurwiało mnie jak ktoś mówił że "depresja to tylko zaburzona chemia w głowie". Tak jakby faszerowanie kogoś farmaceutykami stanowiło rozwiązanie źródła problemów.
Cain no i to jest akurat ciekawe, ,,przekroczenie umiejętności adaptacyjnych do doświadczeń" brzmi czysto jak DD - zespół derealizacji i depersonifikacji, z którym aktualnie się mierzę, objawy wynikają właśnie z zaburzenia układu nerwowego, który przez zbyt dużą ilość sytuacji stresowych jest po prostu obciążony. Mózg wtedy wyłącza funkcje postrzegania rzeczywistości, w sensie wszystko wydaje się po prostu nierealne, jakby było snem. Jest to zwykły mechanizm obronny, śmieszny dosyć, bo mózg myśli, że jeśli rzeczywistość będzie dla nas nierealna to ograniczymy w ten sposób stres. Brzmi to banalnie i niepoważnie, ale serio bardzo męczące. No i ciekawe właśnie, że u jednych w skutek stresu pojawia się depresja, a u innych, przeżywających te same sytuacje pojawia się zupełnie inne zaburzenie.
Vampire Fangs pozdrawiam i życzę spokojnego życia :))
Cain szczerze, trochę jest to prawda, leki leczą depresję i mogą być rozwiązaniem problemu. Dla porównania jest borderline - zaburzenie którego nie da się wyleczyć lekami
depersonalizacji* autokorekta
próżnia Może zależy to od rodzaju doświadczeń oraz indywidualnych przeszłości, backgroundu rodzinnego, też genetyki. Każdy organizm reaguje odmiennie, jednak na tyle podobnie że można te objawy kategoryzować. Tu wkracza psychiatra właśnie, połączenie farmaceutyki z psychologią.
To co piszesz o derealizacji i depersonifikacji - też zależy jak definiujesz rzeczywistość, czym ona dla ciebie właściwie jest i kim ty jesteś w niej. Jaką rolę pełnisz w środowisku życiowym, które jest dla ciebie codziennością, jak reagują na ciebie inne osoby, których opinią się przejmujesz. Ja wiem że to wszystko jest płynne i ma się na to wpływ, jako że samo-postrzeganie zawsze powinno stać na pierwszym miejscu, też dbanie o rzeczy, które są dla mnie ważne, tzn używam ich do definicji samego siebie.
Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie właśnie poczucie tożsamości jest często na celowniku przez różne wrogie elementy, stosujące znajomość psychologii by je sobie podporządkować dla własnych celów. Są to media, politycy, miejsca pracy.... Trzeba wiedzieć jak się bronić i jak atakować, pamiętać że ma się wpływ na samego siebie.
Cain no właśnie fajnie by było gdyby to tak działało, gdyby to ode mnie zależało jak postrzegam rzeczywistość, ale tak nie jest. Ogólnie dużo mam problemów, ale jakoś nigdy się niczym jakoś bardzo nie przejmowałam, a przynajmniej tak mi się wydawalo. Jestem raczej typem osoby, która ma po prostu wyjevane na większość rzeczy. Dlatego się zdziwiłam gdy to zaburzenie się u mnie pojawiło, a jeszcze większy szok był gdy dowiedziałam się, że wynika ono ze stresu i przeciążenia układu nerwowego. No tak to niestety działa, że zachowania innych ludzi, na przykład rodziców, mogą tak drastycznie wpłynąć na życie ich dziecka, no i ja w takim wypadku nie mam za dużego pola manewru aby poprawić jakkolwiek sytuacje.
próżnia Z tym nieprzejmowaniem się to chyba tak do końca nie jest proste. Zależy też od rodzaju problemów z jakimi się mierzysz, z doświadczenia wiem że spychanie ich gdzieś na peryferia umysły sprawia że traci się nad nimi kontrolę i rosną w siłę z czasem.
Chociaż bywa też że niektóre rzeczy zwyczajnie ma się wyjebane - ale to dopiero po pogodzeniu się z nimi, lub też zrozumieniu ich i tego że nie ma się nad daną sytuacją kontroli.
Mi bardzo pomógł tzw Shadow Work, Junga, bardzo ciekawa lektura polecam ci zaznajomienie się z tym konceptem. Ja postrzegam to jako przekształcanie doświadczeń w informacje poprzez konfrontację ze swoimi strachami, dosłowne oświetlanie tego co leży w cieniu i ujrzenie źródła swojego lęku. Często boimy się tego czego nie wiemy, wyobrażając przerażające scenariusze - które wcale nie muszą i często nie są prawdą.
Tak uzyskaną informację można potem użyć, przejąć kontrolę.
Mógłbym o tym gadać i gadać lol. Poczucie tożsamości jest bardzo istotne, wiedza tym kim się jest lub też -pragnie być, zostać poprzez codzienne działania. Nie musi to być coś zupełnie konkretnego, ale np ideały które wyznajesz. Bardzo pomaga w zachowaniu stabilności umysłowej, bo zawsze masz wtedy do czego wrócić.
Cain też mogłabym o tym gadać w nieskończoność xd zwłaszcza jeśli ktoś ma właśnie jakąś tam wiedze na ten temat, dzięki za rozmowę i polecenie, na pewno przeczytam
próżnia spoko, pozdro
próżnia mam wrazenie, że zamykanie ludzi w izolatce to jest jakaś dziwna pozostałość dawnych czasów kiedy się choroby psychiczne leczyło lobotomią, albo karami cielesnymi...
Poncki w sensie no jeśli taki pacjent stanowi zagrożenie dla siebie lub co gorsza innych to raczej nie ma innego wyjścia, ale i tak mogliby jakoś tę izolatkę urozmaicić, bo siedzenie kilkanaście godzin w pustym małym pokoju to nic przyjemnego xD
Poncki fajny film jest o oddziale psychiatrycznym ,,Przerwana lekcja muzyki" kozacki polecam
próżnia, I "Lot nad kukułczym gniazdem".
Where Is My Mind o tak tak tak
próżnia tytuł słyszałem, nie oglądałem. Nie wiedziałem, że to o psychiatryku.
Poncki tak i mega ciekawy jeśli się wie co nie co o psychologii, fajnie wtedy analizować zachowania tych postaci
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania