Dzieciak
Nikogo nie trzeba przekonywać, że każde dziecko jest inne. Zdecydowana większość dzieci uwielbia kreskówki, zabawki, rowery, motorynki, samochody, komputery, telefony czy tablety, czyli wszystko to, co służy rozrywce. Istnieją dzieci lubiące książki, granie na instrumentach i śpiewanie, zabawy na świeżym powietrzu oraz sport. Najciężej jest zostać opiekunem dziecka mającego inne zainteresowania jak rówieśnicy. Wyjazd kuzynki bardzo daleko za pracą, spowodował aktywowanie mnie, jako wujka opiekuna rezolutnej pięciolatki. Jako jedyny istniejący i żyjący krewny w ciągu jednego dnia stałem się prawnym opiekunem dziecka? Bardzo chciałem ochronić się przed taką odpowiedzialnością? Intensywnie starałem się, przypomnieć sobie wszystkich krewnych, o jakich kiedykolwiek słyszałem. Usilne moje próby scedowania, na kogoś innego odpowiedzialności za mała istotkę nie przyniosły żadnych rezultatów. Ograniczyły się jedynie do mojej nieodpowiedzialności, nieustatkowanego trybu życia, niedojrzałości emocjonalnej, bałaganiarstwa, braku umiejętności gotowania.
- Jesteś moją i jej jedyną nadzieją, my oprócz ciebie nie mamy nikogo. Jeżeli nią się nie zaopiekujesz, to zabiorą mi dziecko. Umieszczą w rodzinie zastępczej i nawet jak się urządzę, to mi jej nie oddadzą, jako kobiecie samotnej i pracującej w nocnym klubie. Nic na to nie poradzę, że tylko taką pracę dostałam – powiedziała kuzynka podczas rozmowy, o konieczności przejęcia opieki nad jej córką.
Żal mi było dzieciaka i zgodziłem się żeby zamieszkała ze mną. Dostałem instrukcję obsługi małego człowieka, popatrzyłem jeszcze jak pociecha żegna się z odjeżdżającą matką. Zostaliśmy sami i musiałem zmienić swoje przyzwyczajenia dotyczące kontaktów z paniami. Zawodowo nic nie musiałem dopasowywać, ponieważ byłem szczęśliwcem i pracowałem w domu. Problemy zaczęły się już przy podwieczorku, otworzyłem i nalałem do szklaneczki mój ulubiony napój niegazowany o smaku winogronowym. Wyłożyłem na talerzyk kruche ciasteczka domowe. Mała Smerfetka popatrzyła i powiedziała.
- Ile soku zagęszczonego użyto do produkcji tego napoju.
Podniosłem butelkę i na głos czytam.
- Do produkcji użyto 0, 2 procenta zagęszczonego soku winogronowego. Dodano jeszcze barwniki i substancje aromatyczne.
- Do ciasteczek, co dodano - zapytało dziecko.
- Mąkę, sól i Beta-karoten – odpowiedziałem.
- Boję się soli drogowej, słyszałam w radiu o tej soli. Prokuratura po trzech latach śledztwa umorzyła sprawę, uznała sól za dobrą do jedzenia. Później Pan powiedział o tej soli, że jest dobra tylko zimą do posypywania drogi. Co to jest Beta-karoten? Zaciekawiło się dziecko.
Dokładnie w Internecie sprawdziłem i rozmówczyni przeczytałem.
- Organiczny związek chemiczny prowitaminy witaminy A, odmiana karotenu. Jest dobry na choroby skóry, przygotowanie skóry na działanie promieniowania, zaburzenia widzenia o zmierzchu. Samo zdrowie- powiedziałem.
Złośnica nie dała za wygraną i dalej pyta - Na co szkodzi.
- Nadwrażliwość na lek, ciężka niewydolność wątroby i nerek – doczytałem.
- Normalnie w domu, z czego piecze się ciasteczka kruche – drążyła temat mała istotka.
Sprawdziłem, ciasteczka kruche piecze się z mąki, masła, śmietany i soli. Można posypać ciasteczka tłuczonymi migdałami i grubym cukrem. Tak zakończył się nasz pierwszy niezjedzony podwieczorek, kolacja podobnie mi nie wyszła. Zagrzałem paróweczki z szynki i podałem z kromeczką chleba. Szybko zostałem przez malucha przywołany do porządku. Okazało się, że parówki faszerują dużą częścią tablicy Mendelejewa, chleb to sama chemia. Zmieniłem parówki na kiełbasę i okazało się, jakiej dokonałem zamiany. Kiełbasę zamiast wędzić to malują i w tej, co kupiłem dzisiaj w promocji jest 26% mięsa, reszta to błonnik bambusowy.
-Co to jest błonnik bambusowy- zapytało dziecko.
- Błonnik bambusowy obniża zawartość cholesterolu we krwi, przeciwdziała zaparciom, wspomaga układ pokarmowy, daje uczucie sytości oraz oczyszcza organizm z toksyn- przeczytałem w Internecie.
-Jak to takie zdrowe to od dzisiaj dawaj mi do jedzenia tylko błonnik bambusowy- oznajmiła maleńka istotka.
- Nie możesz jeść tylko błonnika bambusowego i tego z roślin strączkowych, ponieważ systematyczne przekraczanie maksymalnej dawki dziennej powoduje niedobór składników mineralnych, żelaza, wapnia, cynku, grozi to anemią i osteoporozą – doczytałem.
- To będę jadła tyle ile można- stwierdziła pociecha.
- Rośliny strączkowe bez przetworzenia mają 15-25 g błonnika w 100 g produktu, a bezpieczna dzienna dawka dla dorosłego jest do 40 g produktu. Nie możesz jeść tylko błonnik, to jest dla ciebie niebezpieczne- zakończyłem temat.
Sprawdziłem w szynki wstrzykują wodę i enzymy. Ser żółty renomowanej firmy reklamowany, jako dla dzieci zawiera związki chemiczne, szkodzące młodym organizmom. Proponowałem wyciśniecie soku z marchewki jak robiła to kiedyś moja babcia, lecz okazało się to niemożliwe. Zawinił program telewizyjny i w nim pani zabroniła dzieciom, dawanie marchewki z marketów króliczkom, ponieważ zwierzątka zdechną.
Dowiedziałem się o skali fałszowania żywności w Polsce na minimum 50 miliardów złotych rocznie, a pomagają w tym obowiązujące przepisy. Stare dobre prawo zostało jak wiele innych rzeczy wyrzucone do śmieci. Chroni się przestępców fałszujących żywność i ich dane osobowe. Finowie jak ujawnili stosowanie soli drogowej w produktach spożywczych, ukarali firmy stosujące takie praktyki wielkimi kwotami, ich dane podali do publicznej wiadomości.
Kolacja i śniadanie zostały ograniczone do jajka, powoli zostałem wychowany przez dzieciaka. Piekę chleb z mąki, ciasteczka podobnie, robię soki i powidła. Nabiał, jajka, wędliny przywożę z daleko położonej wioski. Pomimo tego każdego dnia cieszę się samolubnie, że kuzynka jeszcze się nie urządziła.
Komentarze (3)
rozgarniętej pięciolatki : ) 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania