Poprzednie częściDziecko

Dziecko 2

Powoli zbliżał się koniec lata. Wszystko stawało się ospałe i przegniłe. Wpatrzony w coraz mroczniejsze niebo Tonio, jeszcze bardziej tęsknił za słonecznym dzieciństwem. A jednak,  wspomnienie kuriozalnych wypadków z ostatniej wizyty u Pana Doktora, kazało mu powątpiewać w jego "cudowną" sprawczość. Podzielił się swymi myślami z Martą:

 

– Ten cały "Pan Doktor" i jego sekretarz są jacyś dziwni. Na pewno mi nie pomogą. Przerażają mnie.

– Przestań, przecież byłeś tam tylko raz! Ciągle opowiadasz, jak na sekretarza runęła sterta książek i twierdzisz, że to "nienormalne", ale sam masz niemałą bibliotekę, więc chyba powinieneś wiedzieć, że książki czasem spadają.

– Ale dlaczego nie ustawił ich jakoś zwyczajnie i nawet nie pomyślał, że mogą się na niego zwalić? - Martę rozbawiło to dziwnie brzmiące określenie, lecz jej brat pozostał niewzruszony - Zresztą, ten cały sekretarz w ogóle był jakiś dziwny - wesołkowaty, niepoważny.

– Akurat to na pewno nie powinno cię zniechęcać; w końcu sam chcesz znowu być dzieckiem... I wiem jedno: jeśli nie spróbujesz kuracji Pana Doktora, stracisz wielką szansę i będziesz tego bardzo żałował. 

 

Marta go przekonała. Znowu stał pod drzwiami fatalnego mieszkania, spodziewając się, że będzie musiał długo czekać, aż ktoś mu otworzy. Jednak, o dziwo, stało się inaczej - ledwie zadzwonił, a już ukazał się sekretarz (tak!) z nieodłączną promiennością na twarzy:

 

– Cudownie, czekaliśmy na pana! - zawołał

– Jak samopoczucie? – Tonio nie zdołał pohamować swojej ciekawości

– Książki człowiekowi krzywdy nie zrobią, jak konie! - odpowiedział sekretarz – Jednak mój wypadek napędził stracha Panu Doktorowi; chciał mi dać parę dni urlopu, ale nie mogłem wytrzymać, uwielbiam tę pracę! Pan Doktor już na pana czeka, miłej wizyty! - stwierdził, otwierając przed Toniem drzwi gabinetu

 

Chłopak poczuł przypływ silnych emocji, trochę jak przed ważnym egzaminem albo Sądem Ostatecznym

 

– Dzień dobry - rzucił niepewnie

– No! – odpowiedział Pan Doktor - Niech pan siada i mówi, jak mogę panu pomóc?

– Dowiedziałem się o Panu Doktorze od mojej siostry, Marty...

– Mhm.

– Opowiedziałem jej, że jest mi ciężko...

– Czy to się nadal utrzymuje?

– Tak, właśnie dlatego do Pana Doktora przyszedłem. – za sprawą ciągłego przerywania mu, Tonio zaczynał odrobinę gubić wątek – Jest mi ciężko, smutno i źle w dorosłym życiu i dlatego pomyślałem, że dobrze byłoby wrócić do dzieciństwa. Czy Pan Doktor mógłby mi w tym pomóc.

– Oczywiście! Ja bardzo wiele mogę! - odparł Mędrzec-Cudotwórca z subtelnym uśmiechem

– Przepraszam, że zapytam: jaką metodą Pan Doktor ewentualnie zechciałby mnie wyleczyć?

Uczony lekko przymrużył oczy:

– Młody człowieku, w pańskim pytaniu dostrzegam ślady zbędnego sceptycyzmu i nieporozumienia; na początek wyjaśnijmy sobie, że ja nikogo nie leczę.

– Jak to? Przecież jest Pan doktorem i mówił Pan, że mi pomoże?

– Ach, prawda... W potocznym rozumowaniu doktor to ktoś, kto leczy ludzi, ale proszę nie zapominać, że można się doktoryzować w wielu różnych dziedzinach: Prawie, Filozofii, Ekonomii czy Świętej Teologii... Jeśli zaś o mnie chodzi, jestem doktorem, ale nie zajmuję się zdrowiem.

– A czym? - zapytał cichutko coraz bardziej zbity z pantałyku Tonio

– Życiem, drogi przyjacielu! Pomagam ludziom odnaleźć ich życie. - sięgnął po papierosa, włożył do ust, zapalił przy użyciu śmiesznej małej maszynki i kontynuował swój wywód - Jeśli o pana chodzi, rozważyłbym nieco mniej radykalne środki. Wie pan, powrót do dzieciństwa, to jednak utrata wszystkiego, co posiada dorosły człowiek: możliwości stałego zatrudnienia, przyjemności związanych z seksem, szczęścia małżeńskiego, raczenia się alkoholem czy tytoniem...

– Panie doktorze, żadna z tych przyjemności już mnie nie cieszy, kojarzą mi się one wyłącznie z bólem kręgosłupa, kacem, ciągłym kaszlem albo znużeniem i bezbarwnością.

– I tak jest pan szczęściarzem, nie brakuje takich, którzy mają dużo gorzej. Oczywiście, jak mówiłem, jestem gotów panu pomóc w powrocie do dzieciństwa, jednak radziłbym wziąć pod uwagę inne metody na poprawę samopoczucia: czy myślał pan na przykład o udaniu się na jakiś czas do pustelni? Albo o zrobieniu komuś psikusa? Jak to mówią: "Nie trzeba od razu kupować baru, żeby napić się whisky".

– Panie Doktorze, mogę spokojnie stwierdzić, że wiele razy próbowałem wszystkiego i żadna z tych rzeczy nie ulżyła mi w cierpieniu, więc jestem pewien, że moją sytuację może naprawić jedynie powrót do dzieciństwa.

– Jak pan uważa. - odrzekł Mędrzec - Proszę jednak pamiętać, że bardzo wiele zależy od samego sposobu patrzenia na rzeczywistość, a jeśli już po wszystkim zmieni pan zdanie, to znowu panu pomogę, tylko że wtedy będzie trudniej.

– To nie będzie potrzebne. Nie chciałbym popędzać Pana Doktora, ale czy można liczyć na zaproponowanie jakiejś konkretnej kuracji... to znaczy pomocy

– Oczywiście, po to tu jesteśmy! Ale też zdaje pan sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo poważna i wymaga, jak to mówią ludzie młodzi: "obgadania". Dziś rano przygotowaliśmy wraz z moim sekretarzem, specjalnie dla pana, miksturę, która sprawi, że będzie pan mógł znowu stać się dzieckiem - Cudotwórca pokazał Toniowi fiolkę z tajemniczą, przezroczystą substancją

– Co to jest, Panie Doktorze? - zapytał chłopak

– Nie zanudzajmy się łacińskimi nazwami, które nic nam nie powiedzą - odrzekł Doktor - Wystarczy, by pan wiedział, że to zioła, które pomogą panu znowu być dzieckiem. Czy jest pan absolutnie pewien, że chce, abym je panu zaaplikował?

– Tak! - zawołał z przejęciem Tonio.

 

– Teraz proszę się ubrać, wrócić do domu, wziąć prysznic i położyć się do łóżeczka. - zalecił Cudotwórca po uprzednim wstrzyknięciu w jego ramię tajemniczej cieczy – Jutro rano będzie pan dzieckiem, jak pan sobie życzy. Mam nadzieję, że ma pan dziecięce stroje, bo jeśli nie, to nie będzie się w co ubrać.

Cdn.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Jarema 2 tygodnie temu
    Czytałem wczoraj, ale nie miałem już czasu napisać komentarza. Nawet dość ciekawie zawiązana akcja, czekam z zainteresowaniem co stanie się dalej.

    Pozdrawiam.
  • wicus ponad tydzień temu
    Dziękuję za miły komentarz! Też pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania