Dziecko

Były wakacje, lecz Tonio nie przygotował żadnych ambitnych planów; ciągle przyglądał się wędrującym po niebie obłokom, a na sercu ciążyła mu jedna troska: – Co prawda dopiero dobiegam trzydziestki, ale nie ma wątpliwości, że się starzeję; tylko patrzeć, jak trzeba będzie rozstać się z tym światem. Dlaczego nie może być tak, jak wtedy, kiedy byłem mały i nie musiałem się niczym martwić?

 

Marta, jego siostra, od razu zauważyła, że jest zasmucony. Wahał się, czy zapoznać ją z bólem swej duszy. Odczuwał zawstydzenie, które zapewne potęgowała jej niezwykle silna osobowość; wielu złośliwie twierdziło, że jest bardziej męska od niego, a ona sama często zarzucała mu "mazgajenie się". W końcu zdecydował się o wszystkim jej powiedzieć, a widząc nadspodziewane zainteresowanie i przejęcie z jej strony, doznał nieco otuchy. Okazało się, że siostra dobrze rozumie jego uczucia, jednak nie dostrzega w nich głębszego sensu, uznając je za wynik krótkotrwałego załamania:

 

– Nie martw się, ja jestem o rok starsza i... żyję.

– Ty masz lepiej - przecież widzę, że umiesz cieszyć się życiem. Ja już to straciłem. Nawet nie wiem kiedy.

– Gadasz jakbyś miał sto lat. Żeby cieszyć się życiem, nie można szukać problemów tam, gdzie ich nie ma. Niestety, właśnie to robisz.

– Życie zaczyna mnie męczyć. Doskwiera mi już sama myśl o nim. Nawet teraz. - te słowa przekonały Martę, że jest gorzej niż sądziła. Nie bez pewnych wahań, postanowiła przedstawić mu dziwną, lecz jak sądziła, najlepszą możliwość:

     

– A co gdybym ci powiedziała, że znam kogoś, kto robi takie rzeczy?

– Jakie?

– Daje dorosłym szansę bycia dziećmi.

– Mówisz serio? - Tonio na próżno szukał na jej twarzy oznak szyderstwa.

 – Z brejdaka się nie żartuje.

 – Kto to jest? - Tonio był coraz bardziej podekscytowany

– Mędrzec. Cudotwórca. Pomógł wielu ludziom w najbardziej niesamowitych i beznadziejnych przypadkach.

  – Ale jak się nazywa? Jak do niego trafić?

 – Nikt go nie zna z nazwiska, wszyscy mówią o nim: "Pan Doktor"

  – Trochę to dziwne...

  – Przyjmuje tylko prywatnie i stosuje dość niekonwencjonalne metody. Wielu uznaje go za oszusta, ale zapewniam cię, że jest niesamowicie skuteczny.

  – Skąd go znasz?

  – Poleciła mi go koleżanka, której bardzo pomógł.

 – Na pewno jest drogi.

 – Właśnie o to chodzi, że leczy za darmo! Nawet nie trzeba się umawiać na wizytę!

 

Cała ta historia wydawała mu się trochę szalona, ale postanowił spróbować. Poprosił Martę o adres Mędrca-Cudotwórcy i, nie bez obaw, udał się do niego. Na miejscu odnalazł zwyczajnie wyglądający blok. Wjechał windą na górę i stanął u drzwi "fatalnego" mieszkania. Po chwili wahania nacisnął dzwonek i czekał. I czekał. I czekał. W końcu drzwi się otworzyły i ukazał się w nich młody mężczyzna o szerokim uśmiechu. Tonio rzucił od razu:

   

– Dzień dobry, czy pan jest Doktorem? - gdy młody mężczyzna słuchał pytania, uśmiech na jego twarzy ustąpił miejsca zatroskaniu, lecz po chwili powrócił. Wkrótce okazało się, że ta "kompatybilna" mimika, zmieniająca się w zaleźności od sytuacji, jest jego stałą manierą.

   

– Dzień dobry! Nie, jestem sekretarzem Pana Doktora! - zawołał młodzieniec z nieskrywanym entuzjazmem i dumą - Pan Doktor z pewnością niebawem zechce pana przyjąć. Zapraszam! - stwierdził, pokazując, że Tonio ma wejść do środka. Następnie, nucąc coś pod nosem, zaprowadził go do pomieszczenia, które nazywał: "Poczekalnią", jednak było mu zdecydowanie bliżej do dużej, ekstremalnie zaniedbanej biblioteki.

 

– To książki dla naszych pacjentów! - obwieścił sekretarz z filuternym spojrzeniem. - Bardzo proszę poczekać na Pana Doktora w ich miłym towarzystwie - dodał, oddalając się w nieznanym kierunku.

   

Kolekcja ksiąg była nad wyraz imponująca. Wiele z nich kusiło Tonia, jednak ich skrajnie niedbałe ułożenie w ogromnych stertach, sprawiało, że bał się ich ruszać, by nie spowodować "zawału". Nie powstrzymał się jedynie od sięgnięcia po bardzo starą pozycję, leżącą z brzegu: "100 potraw z jaj". – Czy to nie mogło być coś ciekawszego? - pomyślał, jednak z nudów zaczął ją kartkować i... przeżył bardzo pozytywne rozczarowanie! Postanowił, co raz, otwierać ją na chybił-trafił, w poszukiwaniu kolejnych smakowitych ciekawostek:

 

"37. Jaja na grzankach z sardelami.  (...) Na ukos, na każdem jajku położyć pasek wymoczonego sardela, lub połówkę oczyszczonej kilki. Ułożyć na serwetce i podawać bardzo gorące(...)" - kolejne przepisy wciągały Tonia tak bardzo, że zapomniał gdzie się znajduje. Z tego stanu wyrwał go dopiero sekretarz, który zakradł się cichutko, nie chcąc go przestraszyć, ale... właśnie w ten sposób tego dokonał. Skonfundowany jego nagłym widokiem Tonio, zadrżał gwałtownie.

 

 – Ojej, nie chciałem pana przestraszyć - sumitował się pomagier Doktora - Pan Doktor jeszcze nie może zrealizować wizyty, ale kazał przekazać, że nastąpi to nie później niż za godzinę. Fenomenalna książka, prawda? Człowiek przez całe życie gotuje jajka i nawet się nie zastanowi. Wrzuca do garnka i cześć, a tu aż tyle przepisów! - nagle wybuchnął spazmatycznym śmiechem. - Będzie pan ją jeszcze czytał? - zapytał ocierając łzy

 – Nie - odrzekł Tonio

– W takim razie odłożę ją na miejsce i, jeśli pan zechce, weźmiemy inną - chwycił książkę i próbował ją położyć na samym szczycie góry Szacownych Pozycji, która jednak tego nie wytrzymała i zwaliła się na niego niczym lawina! Sekretarz nie dawał żadnych znaków życia.

 

Po chwili do poczekalni wpadł jakiś facet: średni wzrost, elegancki strój, czarne, lekko siwiejące włosy i broda. Tonio doszedł do wniosku, że nie wygląda na Mędrca-Cudotwórcę, ale to chyba musi być on. Najpewniej usłyszał huk spadających książek i chciał zobaczyć, co się stało. Podszedł do leżącego chłopaka i kucnął przy nim, pytając Tonia:

 – Wezwał pan pogotowie?

 – Nie.

– Dlaczego?

– To stało się tak szybko.

 

Nowoprzybyły facet wyciągnął komórkę i, wystukując numer, oznajmił:

 

– Dziś wizyty nie będzie. Proszę przyjść za kilka dni.

 

Cdn.

 

 

   

   

Następne częściDziecko 2  

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Józef Kemilk ponad tydzień temu
    Dobre. Zmień dywizy na półpauzy.
    Pozdrawiam 5
  • wicus ponad tydzień temu
    Dziękuję za miły komentarz i ocenę!
  • Morus ponad tydzień temu
    Podobał mi się.
  • wicus ponad tydzień temu
    To miło! Dziękuję!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania