Dziwne Zdarzenie Na Plażowej Promenadzie
"Dziwne Zdarzenie Na Plażowej Promenadzie"
gatunek: sny/podróże/fantastyka
Rok 2008.
W tropikalnym, egzotycznym kraju, w raczej niedużym mieście, w turystycznej dzielnicy, przy plaży stał trzyipółgwiazdkowy hotel. Wypoczywało w nim dwóch dwudziestokilkuletnich kolegów, będących podróżnikami z dalekiego kraju.
Pomocnik właściciela obiektu był złym człowiekiem i sprawiał gościom różne nieprzyjemne niespodzianki, aby ich zniechęcić do dalszego przebywania w ośrodku. O zachodzie słońca, dwóch turystów postanowiło wyjść na spacer po promenadzie.
W tym samym czasie właściciel, poirytowany nagannym zachowaniem podwładnego, wygnał go z obiektu na dwór. Rozdrażniony pomocnik wyciągnął nagle z kieszeni nóż i zaczął nim wymachiwać przed dwoma podróżnikami, znajdującymi się na otoczonym tropikalnym parkiem placu, oddzielającym hotel od deptaka ciągnącego się wzdłuż wybrzeża.
Jeden z dwóch zaskoczonych, zastraszonych mężczyzn sięgnął szybko po jasny, pastelowy rower, stojący w pobliżu, a następnie zaczął wymachiwać jego przednią stroną przed pomocnikiem-szkodnikiem-napastnikiem, próbując uniknąć bycia dosięgniętym przez ostrze. Poirytowany napastnik rzucił ostrym narzędziem w stronę broniącego się, ale na szczęście nie trafił, po czym pobiegł w stronę pobliskiego tłumu ludzi, spacerujących po dobrze oświetlonej promenadzie, aby wśród nich próbować się ukryć. Dwaj turyści podążyli za nim. Odnaleźli go obok jednego z kilku stoisk z owocami.
Jeden z tych podróżników znalazł po drodze zieloną szklaną butelkę po oranżadzie, podniósł ją i wziął ze sobą. Nieopodal straganów, uderzył nią znienacka napastnika, który następnie padł nieprzytomny na deptak.
Nagle, nad okolicę nadleciał tajemniczy helikopter. Wysunęła się z niego wielka, giętka rura, przez którą następnie pojazd wciągnął nieprzytomnego mężczyznę do środka. Do tej pory latający, obiekt niespodziewanie wylądował na morzu, i natychmiast zniknął pod powierzchnią wody. Wkrótce nadszedł właściciel hotelu, szukający swojego niesfornego sługi.
— Gdzie się ukrył mój niesubordynowany pomocnik? — spytał dwóch podróżników, których nagle zauważył, kiedy przechodził nieopodal.
— Właśnie został zabrany przez płazio-owadzie potwory kosmiczno-powietrzno-podziemno-wodne do miasta, znajdującego się we wnętrzu pustej planety — odpowiedzieli.
— No i problem z głowy!
— Jakiś dziwny jest ten sen!
— To sen?
— Tak! Wszyscy jesteśmy tylko postaciami ze snu! Sen, a we śnie sen!
— Zupełnie już nie wiem, o co tu chodzi! Chcę się obudzić!
— No to koniec!
Koniec.
Komentarze (4)
Piotrek P.1988↔Bardzo fajny, wartki tekst. Poza tym trochę inny niż zazwyczaj. Nieco absurdalny, jak to we śnie bywa. Mniej dziwów, oprócz płazioowadziej wciągarki łobuzów, do pustej planety.
A przedtem, obrona rowerem i oranżadową butelką↔Pozdrawiam🤠
Dekaos Dondi; tak, ten sen był inspirujący, wartki i właśnie nieco absurdalny. W jednych z moich snów bywa więcej dziwów, a w innych mniej.
Dziękuję i pozdrawiam 🌊 🏖
Piotrek, sen ze snem we śnie się niwelują, jak plus z minusem i pozostaje rzeczywistość z dobrym na nią pomysłem. 👑 W nowej rzeczywistości każdy awanturnik😈 zostałby zabrany przez płazio-owadzie potwory kosmiczno-powietrzno-podziemno-wodne do miasta, znajdującego się we wnętrzu pustej planety. Super. Podoba mi się odwaga dwóch turystów z Twojego snu. Pozdrawiam.🌟 🌟 🌟 🌟 🌟
„Nagle, nad okolicę nadleciał tajemnicy helikopter”, tutaj przestawiłabym słowa: „Nagle, nad okolicę tajemnicy nadleciał helikopter”. Wiem że to literówka, ale z przestawionymi słowami brzmi fajnie.
Rozwiazanie; tak właśnie było. Ten sen zainspirował mnie do napisania opowiadania. Ostatnio mam dużo snów, które jakby chciały, abym przekuł je na opowiadania. Źli ludzie śnią się mi raczej rzadko. A tamten motyw, zgadza się, to była literówka. Ale już jej nie ma 😄.
Dziękuję i pozdrawiam 🌊 🏖
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania