„Obszedłem to dookoła, dotknąłem, spróbowałem przewrócić. Stał. Anioł. Na pewno nie stróż. Takie rzeczy nie mogą czegokolwiek strzec” – to ładne
„Spokój.
Odetchnąłem. Powietrze było zimne. Lubię takie. Suche, zimowe - przypomina mi najlepsze lata. Postanowiłem, że będę tego unikać, ale lubię wspominać. Przeszłość zawsze przy mnie kroczyła, czasami łapała za rękaw. W gruncie rzeczy zostawiłem ją samą sobie, ale trudno się oprzeć jej kuszącemu zapachowi. Zawsze wracałem i prawie zawsze żałowałem” – cały ten fragment ładny
„– Damian – odrzekłem przyjaźnie.
Cisza.
– Wierzy pan? – Imię oficjalnie unieważnione” – i ten
I dialogowe detale typu:
„– Nie, nie specjalnie – wybrałem neutralnie”
„– Rozumiem... – odrzekłem rozumiejąc połowicznie”
„– Nie. Mam zaraz pociąg – Dostosowała głos do powietrza”
„Poszła. Nie, zatrzymała się na chwilę. Granatowy płaszcz obrócił się niczym rozwijający się kwiat. Ładnie tak wyglądała” – tutaj jest bardzo obrazowo, widzę jak się odwraca, jak kręci się wspomniany płaszcz
„Zazwyczaj nie mam co robić. Przesiadam się z ławki na ławkę, obserwuję ludzi. Ciągle gdzieś idą, ciągle coś robią. Czasami myślę, że też tak bym chciał” – kurde, Bucz, jest bardzo git
„Czasami myślę, że moje życie nie jest tak doskonałe jak mi się wydaje. Wbiłem sobie do głowy, że to jest już mój szczyt, ale chyba zdałem sobie sprawę, że ta góra jest dla mnie zdecydowanie za niska. Nie chcę wierzyć w to, że jestem nieszczęśliwy, ale już w zupełności mogę zaakceptować fakt, że w zasadzie nie robię tyle, ile mógłbym. To jeszcze nie nieproduktywność, ale zwyczajne spowszechnienie. Stałem się więźniem własnego osiedla” – i te refleksje
Ładnie, spójnie, płynnie napisany kawał tekstu. Dialogi i opisy żyją w symbiozie, wszystko jest w takim spokojnym, wycofanym klimacie, a zarazem czyta się samo i zaciekawia. Końcówka, hm, no ok, kupuję, choć jestem trochę nierozbudzona jeszcze i możliwe, że coś mi umyka. Tak czy siak, duże 5, Bucz.
Pozdrawiam :)
Witam,
Bardzo delikatny, z wyczuciem spisany obraz wewnętrznych emocji, w zderzeniu z codziennością. Plus niecodzienna rzeźba Anioła.
Dobra robota. Jestem pod wrażeniem.
Gdzieś w połowie nasunęła mi się myśl, iż gdyby nie różnorodność w literaturze, sporo by nas ominęło.
Miedzy innymi to, w jaki sposób można postrzegać otaczającą rzeczywistość. To jedna z takich opowieści, nie jakichś wybitnych, ale właśnie poszerzających horyzonty myślowe. A to cenna rzecz.
Pozdrawiam serdecznie panie Buczyborze :)
Komentarze (5)
„Spokój.
Odetchnąłem. Powietrze było zimne. Lubię takie. Suche, zimowe - przypomina mi najlepsze lata. Postanowiłem, że będę tego unikać, ale lubię wspominać. Przeszłość zawsze przy mnie kroczyła, czasami łapała za rękaw. W gruncie rzeczy zostawiłem ją samą sobie, ale trudno się oprzeć jej kuszącemu zapachowi. Zawsze wracałem i prawie zawsze żałowałem” – cały ten fragment ładny
„– Damian – odrzekłem przyjaźnie.
Cisza.
– Wierzy pan? – Imię oficjalnie unieważnione” – i ten
I dialogowe detale typu:
„– Nie, nie specjalnie – wybrałem neutralnie”
„– Rozumiem... – odrzekłem rozumiejąc połowicznie”
„– Nie. Mam zaraz pociąg – Dostosowała głos do powietrza”
„Poszła. Nie, zatrzymała się na chwilę. Granatowy płaszcz obrócił się niczym rozwijający się kwiat. Ładnie tak wyglądała” – tutaj jest bardzo obrazowo, widzę jak się odwraca, jak kręci się wspomniany płaszcz
„Zazwyczaj nie mam co robić. Przesiadam się z ławki na ławkę, obserwuję ludzi. Ciągle gdzieś idą, ciągle coś robią. Czasami myślę, że też tak bym chciał” – kurde, Bucz, jest bardzo git
„Czasami myślę, że moje życie nie jest tak doskonałe jak mi się wydaje. Wbiłem sobie do głowy, że to jest już mój szczyt, ale chyba zdałem sobie sprawę, że ta góra jest dla mnie zdecydowanie za niska. Nie chcę wierzyć w to, że jestem nieszczęśliwy, ale już w zupełności mogę zaakceptować fakt, że w zasadzie nie robię tyle, ile mógłbym. To jeszcze nie nieproduktywność, ale zwyczajne spowszechnienie. Stałem się więźniem własnego osiedla” – i te refleksje
Ładnie, spójnie, płynnie napisany kawał tekstu. Dialogi i opisy żyją w symbiozie, wszystko jest w takim spokojnym, wycofanym klimacie, a zarazem czyta się samo i zaciekawia. Końcówka, hm, no ok, kupuję, choć jestem trochę nierozbudzona jeszcze i możliwe, że coś mi umyka. Tak czy siak, duże 5, Bucz.
Pozdrawiam :)
Bardzo delikatny, z wyczuciem spisany obraz wewnętrznych emocji, w zderzeniu z codziennością. Plus niecodzienna rzeźba Anioła.
Dobra robota. Jestem pod wrażeniem.
Gdzieś w połowie nasunęła mi się myśl, iż gdyby nie różnorodność w literaturze, sporo by nas ominęło.
Miedzy innymi to, w jaki sposób można postrzegać otaczającą rzeczywistość. To jedna z takich opowieści, nie jakichś wybitnych, ale właśnie poszerzających horyzonty myślowe. A to cenna rzecz.
Pozdrawiam serdecznie panie Buczyborze :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania