tekturowe epitafium
płynęliśmy po morzu
zardzewiałym okrętem
do nowego lepszego świata
zaklętego w opowieściach
na maszcie łopotał
dumny jolly roger
w kokpicie
ślepy nawigator
nadeszła burza
dziury zatykali papierem
i wierszami
których nikt nie czytał
ale wszyscy chwalili
na górnym pokładzie
horda barbarzyńców
darła biblię
dekalog trafił za burtę
naśladowali rekiny
w końcu wskoczyli w szalupę
ratunkową z piasku
wylądowali na tekturowej wyspie
przywitał ich jednooki cyklop
umarli z nudów
głupocie
nie stawia się przecież
pomników
nawet diabeł
nie powiedział im
dobranoc
ani pocałujcie mnie w d.
nikt nie wygłosił mowy
pogrzebowej
nie warto
nie byli przecież
dobrymi łotrami
Komentarze (16)
Mam nadzieję, że będzie to tekst kultowy.
super metafory
okręt pewnie nosił nazwę Bezebub
pozdrawiam Krzysztofie
Dziękuję Miśku, poskładałem wczorajsze luźne przemyślenia w jedną całość. Mam nadzieję, że tekst jest dość zrozumiały.
Krzysztoff zrozumiały będzie dla tych,którzy zrozumieją swój błąd
Belzebub pardon
Zmień płytę, bo to już nudne. Poza tym: chciałbyś. Śpij do brze Bogumile.
JamCi, jak Ty traktujesz poezję z górnej półki, nie wypada tak bezceremonialnie. Co Ci się nie podoba?
Krzysztoff nie, do przesłania się odnoszę. Nie do formy. Mówię że nudzisz w temacie. Tylko tyle. Pozdrawiam.
JamCi przecież to jest najprawdopodobniej pierwsze, a może i ostatnie epitafium, wcześniej nikt tego epokowego tematu nie podjął. I mnie ten tekst osobiście przypadł do gustu, aczkolwiek specjaliści mogą mieć do niego zastrzeżenia.
Krzysztoff nie wszyscy popłynęli. Niektórzy zostali jak widzisz.
JamCi to prawda, na szczęście wielu miało dość rozsądku, żeby nie wsiadać do dziurawej łodzi.
Pierwsze trzy zwrotki na tak, a później...Mogło płynąć w innym kierunku, Sam wiesz co zrobiłeś. Ech
Nie tłumacz, nie dziękuj za komentarz i lepiej nie odpisuj.
Pogadałam i idę.
Akurat trzy ostatnie to całe clou tego tekstu. Mnie podoba się cały, jest celny, nie przegadany, może ciut za długi, ale tego wymagała fabuła. Sam musiałem napisać sobie laurkę:)
Chm... troochę lepiej niż ostatnio. Natomiast problemem jest zgubienie wątku. Płynęliśmy... ci z górnego pokładu... ci z góry wsiedli do szalupy... ci z góry wylądowali na wyspie... ci sami umarli... A wy z dolnego pokładu, jak wam? Dalej płyniecie, czy może już blisko celu? Ten wątek zaginął, bo za dużo było skupienia się na tych z górnego pokładu, całą tą część można by zresztą nieco skompresować, brak więc pointy, zamiast tego mamy strukturalny rozpad na dwa słabo powiązane wiersze.
to już pozostawiam domyślności czytelnika, ale skoro nie rozumiesz, to wyjaśnię, uratowali okręt i szczęśliwie dobili do brzegu, podczas gdy tamci z górnego ....
ode mnie 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania