Zdołali przerwać krąg dziwnych zdarzeń, ale jeszcze jedna część przed nami. Ładna symbolika na końcu z tym Uroborosem.
Późno już, a więc tylko oznajmię, że przeczytałam i czekam na część finałową.
Pozdrawiam.
Idealniefo tego: „Odjechali, jednak zginęli także. Jak również para po nich. I para po tamtej parze. Padali wszyscy niczym przewrócone kostki domina. Każda kawałek dalej. Czasem zaledwie nieznaczny kawałeczek."
Hej, no kurka ale zakrętasa zrobiliście. Gdzieś tam w "Ojatsu" popełniłam próbę małej pętli czasowej, ale to nic w porównaniu z tym. Bardzo ciekawa jestem ostatniej części, bo tu by wyglądało, że niby już koniec.
Tak zawsze kojarzyłam wasze style pisania jako podobne i tu świetnie to widać. Współpraca w pełni udana:)
Pozdrawiam!
Cały czas można coś tam poprawić, a w pierwszej części, to już najbardziej. Być może jak już kurz opadnie, popracujemy jeszcze w ciszy nad detalami.
Dzięki Justyska. Ja ten temat bardzo lubię akurat
Do postapo podchodzę bardzo niechętnie, bo mam wrażenie, że wszystko co ciekawe już zostało w tym temacie powiedziane. No ale, nie oszukujmy się, w tym przypadku nick jest wyznacznikiem jakości, więc ze sporym kredytem zaufania zasiadłam do lektury kolejnego rozdziału. Nie jest to może tekst doskonały, ale chyba po raz pierwszy mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że czytało mi się dobrze i z zaciekawieniem oczekiwałam na to, co wydarzy się dalej. Jeśli prowadzicie dwa wątki równolegle, to wręcz intuicyjnie czytelnik wyczuwa, że coś te wątki w końcu połączy. Tu już pole autora do popisu, czy owe połączenie będzie rozczarowaniem, czy przeciwnie, wzbudzi zachwyt ;-)
Hmmm, tak się tylko zastanawiam nad tym całym post-apo. Gdzie dokładnie (w czym) je widzisz?
Moze nasuwa się Mad-Max przez pryzmat bezkresu czy coś, ale raczej nie celowaliśmy w post-apo.
Jeśli jest tu wyczuwalne, to znaczy, że na jakimś polu ponieśliśmy porażkę.
Asekuracyjnie nie pozgaduje kto-co, plynie w jedno. A ja musze dbac o pijar osoby przenikliwej.
"Australia męczy wszechobecnością myślenia o niej samej. Gdziekolwiek pójdziesz, dokądkolwiek pojedziesz, zawsze ci to myślenie towarzyszy. Nigdy nie jesteś w stanie się uwolnić." - bardzo dobre.
"zaledwie kropki woli." - kropli*
"Byle dalej od przeklętego CREEK HOUSE, feerii świateł opływających niebo i przede wszystkim, jak najdalej od samych cholernych siebie.
Odjechali, jednak zginęli także. Jak również para po nich. I para po tamtej parze. Padali wszyscy niczym przewrócone kostki domina. Każda kawałek dalej. Czasem zaledwie nieznaczny kawałeczek." - fragment cudo. Sztos, sztos.
Z niecierpliwoscia oczekuje finalu :). Jest kawal dobrej, spojnej roboty.
Taaa, pijar osoby przenikliwej jest istotny. Wyraz usprawnimy, final wkrótce, ale to bardziej hamujący epilog, niźli Grande finale.
Dziena za obecność, miss Emi
Oj tam, Nmp, ja ostatnio u Maroka i Fana syćko źle nazgadywałam. To komplement dla nas, gdy nie odgadnione zostanie :3
Akurat dzisiaj wyciągnięte przez Ciebie fragmenty są Canulardowe ;)
Krople poprawiam w tym momencie.
Dzięki piękne, buziole :)
O matko, mam w oczach łzy.
Bliźnięta. Czy była o tym wzmianka wcześniej? Jasne, że była, ale wypadła mi z głowy! Ta magia pewnie wywiązała się z ich bliskiej relacji. Podobno bliźnięta potrafią współodczuwać, nawet, jeśli dzielą ich kilometry. Nikt nie potrafi tego zrozumieć, ale tutaj to jest tak popieprzone. Giną za każdym razem, a potem, nagle wszechświat stwierdza, że się najadł i im odpuszcza. Ja pieprzę. Te totemy... I te dziewczynki z nożami.
Uuuu, muszę iść do kolejnej.
Tak tęczowe bliźnięta :) Była wzmianka bodajze w pierwszej częsci, mozna zapomnieć na przrstrzeni tych wszystkich zapętlonych zdarzeń.
Dzięki Elo, naprawdę się cieszę, że siadło, Ty serio potrafisz się odpowiednio wczuć :)
Komentarze (30)
Zdołali przerwać krąg dziwnych zdarzeń, ale jeszcze jedna część przed nami. Ładna symbolika na końcu z tym Uroborosem.
Późno już, a więc tylko oznajmię, że przeczytałam i czekam na część finałową.
Pozdrawiam.
Dziękujemy pięknie :)
Dzięki za wizytę, Adelajdo
Czemu przedostatnia? Sponsorzy uciekli? :)
Miały być cztery, góra pięć. I tak się rozrozło. Poza tym, koniec serii, ale nie koniec dueta
Dokładnie :)
Wpadnę na seans w nocy. Bufet mam nadzieję, że jeszcze pełny;)
Zapraszamy o dogodnej dla Ciebie porze ;) Zachomikujemy w bufecie co nieco :)
Bydzie pełno. Wpadaj
Dobra wygramoliłam się. Na raty:
"Podmuch otwieranych drzwi zaprosił do środka chłód nocy" - ładne
Tak pasuje pięknie ten wąż pożerajacy swój ogon! Czekam na end z niecierpliwością.
Idealniefo tego: „Odjechali, jednak zginęli także. Jak również para po nich. I para po tamtej parze. Padali wszyscy niczym przewrócone kostki domina. Każda kawałek dalej. Czasem zaledwie nieznaczny kawałeczek."
No hej :) Zamysł pętli i symbol węża - zasługa Canulardo :) Dzięki piękne za wizytę i reflekszyn, ostatnia część niebawem :)
Dzięki za wizytex.
Hej, no kurka ale zakrętasa zrobiliście. Gdzieś tam w "Ojatsu" popełniłam próbę małej pętli czasowej, ale to nic w porównaniu z tym. Bardzo ciekawa jestem ostatniej części, bo tu by wyglądało, że niby już koniec.
Tak zawsze kojarzyłam wasze style pisania jako podobne i tu świetnie to widać. Współpraca w pełni udana:)
Pozdrawiam!
Cały czas można coś tam poprawić, a w pierwszej części, to już najbardziej. Być może jak już kurz opadnie, popracujemy jeszcze w ciszy nad detalami.
Dzięki Justyska. Ja ten temat bardzo lubię akurat
Tak, można by bylo jeszcze podłubać, ale skoro opinia pozytywna, znaczy nie jest najgorzej :)
Dzieki piekne Justyś :)
Do postapo podchodzę bardzo niechętnie, bo mam wrażenie, że wszystko co ciekawe już zostało w tym temacie powiedziane. No ale, nie oszukujmy się, w tym przypadku nick jest wyznacznikiem jakości, więc ze sporym kredytem zaufania zasiadłam do lektury kolejnego rozdziału. Nie jest to może tekst doskonały, ale chyba po raz pierwszy mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że czytało mi się dobrze i z zaciekawieniem oczekiwałam na to, co wydarzy się dalej. Jeśli prowadzicie dwa wątki równolegle, to wręcz intuicyjnie czytelnik wyczuwa, że coś te wątki w końcu połączy. Tu już pole autora do popisu, czy owe połączenie będzie rozczarowaniem, czy przeciwnie, wzbudzi zachwyt ;-)
Hmmm, tak się tylko zastanawiam nad tym całym post-apo. Gdzie dokładnie (w czym) je widzisz?
Moze nasuwa się Mad-Max przez pryzmat bezkresu czy coś, ale raczej nie celowaliśmy w post-apo.
Jeśli jest tu wyczuwalne, to znaczy, że na jakimś polu ponieśliśmy porażkę.
Dzięki piękne za odwiedzinix
Heh, też mnie zaciekawilo to postapo, gdyż no... nie taki byl zamysł :D
Dzieki piekne za szerokie refleksje :)
Asekuracyjnie nie pozgaduje kto-co, plynie w jedno. A ja musze dbac o pijar osoby przenikliwej.
"Australia męczy wszechobecnością myślenia o niej samej. Gdziekolwiek pójdziesz, dokądkolwiek pojedziesz, zawsze ci to myślenie towarzyszy. Nigdy nie jesteś w stanie się uwolnić." - bardzo dobre.
"zaledwie kropki woli." - kropli*
"Byle dalej od przeklętego CREEK HOUSE, feerii świateł opływających niebo i przede wszystkim, jak najdalej od samych cholernych siebie.
Odjechali, jednak zginęli także. Jak również para po nich. I para po tamtej parze. Padali wszyscy niczym przewrócone kostki domina. Każda kawałek dalej. Czasem zaledwie nieznaczny kawałeczek." - fragment cudo. Sztos, sztos.
Z niecierpliwoscia oczekuje finalu :). Jest kawal dobrej, spojnej roboty.
Taaa, pijar osoby przenikliwej jest istotny. Wyraz usprawnimy, final wkrótce, ale to bardziej hamujący epilog, niźli Grande finale.
Dziena za obecność, miss Emi
Canulas, na jakąs liryczna wstazeczke w sumie licze, nie na grande finale. Ja tu i tak bardziej wylawiam zlote rybki porywana akcją jakby mimochodem.
e make i ka pololi, a no to chyba że tak.
Oj tam, Nmp, ja ostatnio u Maroka i Fana syćko źle nazgadywałam. To komplement dla nas, gdy nie odgadnione zostanie :3
Akurat dzisiaj wyciągnięte przez Ciebie fragmenty są Canulardowe ;)
Krople poprawiam w tym momencie.
Dzięki piękne, buziole :)
Taaa, hail-cmok. Buziole-naziole
Witamy szóstą część! :D
Jeszcze pomachaj Titanicowi, żeby ominął górę. Ech. Ustalasz nowy level dla "Spóźnić się" ;)
O matko, mam w oczach łzy.
Bliźnięta. Czy była o tym wzmianka wcześniej? Jasne, że była, ale wypadła mi z głowy! Ta magia pewnie wywiązała się z ich bliskiej relacji. Podobno bliźnięta potrafią współodczuwać, nawet, jeśli dzielą ich kilometry. Nikt nie potrafi tego zrozumieć, ale tutaj to jest tak popieprzone. Giną za każdym razem, a potem, nagle wszechświat stwierdza, że się najadł i im odpuszcza. Ja pieprzę. Te totemy... I te dziewczynki z nożami.
Uuuu, muszę iść do kolejnej.
Tak tęczowe bliźnięta :) Była wzmianka bodajze w pierwszej częsci, mozna zapomnieć na przrstrzeni tych wszystkich zapętlonych zdarzeń.
Dzięki Elo, naprawdę się cieszę, że siadło, Ty serio potrafisz się odpowiednio wczuć :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania