Hej, dawno mnie u Ciebie nie było, ale to nie znaczy, że nie czytałam.
Podtrzymuję zdanie na temat tekstu - to bardzo dobra opowieść. Choć tematyka nie jest moja, to czytam z zainteresowaniem, zdążyłam polubić bohaterów. Twój sposób pisania jest naprawdę na poziomie. Podoba mi się jak budujesz atmosferę - nie pędzisz, masz czas by opisać uczucia postaci, pogodę, czy wygląd czubków butów bohatera :), a jednocześnie dawkujesz te stopery w naturalny nienużący sposób.
Jeśli z czymś jest tu problem, to z realiami - które wydają mi się nieco... polskie, a czasem nie do końca przemyślane. Np. sprawa aborcji - w żadnym cywilizowanym miejscu nie przeprowadzono by jej tak szybko, są na to procedury, spotkania z lekarzem, itp. No chyba że mówimy o nielegalnym zabiegu, ale tu raczej to nie miało miejsca. Nie za bardzo mogę wskazać miejsca gdzie jeszcze poczułam się na bakier z realiami, to bardziej ogólne odczucie. To jednak są drobiazgi. Bo wrażenia mam bardzo pozytywne. Najlepszy na to dowód - zaglądam tu i Cię czytam, mimo że z forum już mi nie po drodze.
Dobra robota.
Ojej, dziękuję! Przyznam się, że mimo początkowych gaf, jak klasy 1-3 mimo amerykańskich imion, tym razem się zmusiłam do poszukiwań informacji. Niedawno przerobiłam pewne sceny, także teraz high school mieści się w klasach 1-12, gdzie główny bohater jest w klasie 11, a drugi z chłopaków w 12. Co do aborcji — robiłam mały research, znalazłam informację, że w niektórych stanach jest ona wykonywana nie tylko jakby "od ręki",ale też bez zgody rodzica i tym się sugerowałam. D:
No i dziękuję za konstruktywną opinię! Doceniam.
voeyury, to nie wiedziałam, że są takie miejsca... Ale faktycznie poszczególne stany potrafią diametralnie różnić się prawem. Fajnie, że "risejczujesz" - w sumie obok warsztatu (którego niezbędność jest oczywista), to najważniejsze w dobrym pisaniu, szczególnie gdy nie opisujemy własnego podwórka. Choć przekonałam się na sobie, że i tu poszukiwanie, sprawdzanie i dokształcanie nieraz jest konieczne... :)
Komentarze (5)
Ojej, ależ tu puściutko. Trochę nie moje klimaty opowiadanie, ale szkoda, że tak przechodzi bez echa.
och, no to jest jednak dość specyficzna tematyka. mimo to wrzucam tutaj dalsze rozdziały, gdyby kogoś początek zainteresował.
Hej, dawno mnie u Ciebie nie było, ale to nie znaczy, że nie czytałam.
Podtrzymuję zdanie na temat tekstu - to bardzo dobra opowieść. Choć tematyka nie jest moja, to czytam z zainteresowaniem, zdążyłam polubić bohaterów. Twój sposób pisania jest naprawdę na poziomie. Podoba mi się jak budujesz atmosferę - nie pędzisz, masz czas by opisać uczucia postaci, pogodę, czy wygląd czubków butów bohatera :), a jednocześnie dawkujesz te stopery w naturalny nienużący sposób.
Jeśli z czymś jest tu problem, to z realiami - które wydają mi się nieco... polskie, a czasem nie do końca przemyślane. Np. sprawa aborcji - w żadnym cywilizowanym miejscu nie przeprowadzono by jej tak szybko, są na to procedury, spotkania z lekarzem, itp. No chyba że mówimy o nielegalnym zabiegu, ale tu raczej to nie miało miejsca. Nie za bardzo mogę wskazać miejsca gdzie jeszcze poczułam się na bakier z realiami, to bardziej ogólne odczucie. To jednak są drobiazgi. Bo wrażenia mam bardzo pozytywne. Najlepszy na to dowód - zaglądam tu i Cię czytam, mimo że z forum już mi nie po drodze.
Dobra robota.
Ojej, dziękuję! Przyznam się, że mimo początkowych gaf, jak klasy 1-3 mimo amerykańskich imion, tym razem się zmusiłam do poszukiwań informacji. Niedawno przerobiłam pewne sceny, także teraz high school mieści się w klasach 1-12, gdzie główny bohater jest w klasie 11, a drugi z chłopaków w 12. Co do aborcji — robiłam mały research, znalazłam informację, że w niektórych stanach jest ona wykonywana nie tylko jakby "od ręki",ale też bez zgody rodzica i tym się sugerowałam. D:
No i dziękuję za konstruktywną opinię! Doceniam.
voeyury, to nie wiedziałam, że są takie miejsca... Ale faktycznie poszczególne stany potrafią diametralnie różnić się prawem. Fajnie, że "risejczujesz" - w sumie obok warsztatu (którego niezbędność jest oczywista), to najważniejsze w dobrym pisaniu, szczególnie gdy nie opisujemy własnego podwórka. Choć przekonałam się na sobie, że i tu poszukiwanie, sprawdzanie i dokształcanie nieraz jest konieczne... :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania