Foto-Zabawa 5 - Nie pękaj klonie
– Pękliśmy.
– Prawie.
– Pękli-li-śmy.
– Pra-ra-wie.
– Pękli-li-li-śmy.
– Pra-ra-ra-wie.
– Pękli-li-li-li-śmy.
– Pra-a-a. Rwie. Ra-a-wie. Pra-ra-wie. Wie...
– Pęki-li-li-li-śmy-my... my...my...
– Pra-ra-ra-wie... ra-ra-wie...
– My...
– Wie...
skrzydełek żyłkowanie
pulsuje w bladym słońcu słowo
co jeszcze łączy związek
na związku końcu to światło
jeszcze żyje
ta nić co usta łączy
to słowo jest
co sprawia
że nić ta się nie kończy
...
skrzydełek żyłkowanie pulsuje w bladym słońcu
słowo co jeszcze łączy związek na związku końcu
to światło jeszcze żyje ta nić co usta łączy
to słowo jest co sprawia że nić ta się nie kończy
...
https://zapodaj.net/8aa18e8b929f6.png.html
Komentarze (22)
Dopóki słowo pulsuje, dopóki żyłkowanie, to jest nadzieja. Bardzo oryginalne ??
Szpilka, ładnie napisałaś. Na fotografii do której jest ten tekścik zobaczyłam podwójne nasionko klonu, dwa tzw. 'kurnoski", połączone jeszcze, ale "prawie rozdzielone". Wyobraziłam sobie ich rozmowę. Jeden kurnosek wpada w rozpacz: "Pękliśmy!", a drugi próbuje go pocieszać: "Prawie...". Czyli - jeszcze nie. "Jeszcze długo, długo nie", jak pisał Młynarski:
Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
(...)
W najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej, co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie!
Trzy Cztery
Ja tak odebrałam Twój wiersz, bo piszesz bardzo obrazowo i przejrzyście ?
Nie przepadam za wierszami, które mogą znaczyć wszystko lub nic, to chyba rzecz gustu.
Szpilka, ?
Nic z tego nie rozumiem...
Pozdrość.
Antoni, bo to takie tam pitolenie dwóch kurnosków...
Odpozdrość
Namalowałaś pięknie słowami to co widać na obrazku: nie-nie-nie-samowite, drżenie skrzydlaków!
?????
Narratorze, zobaczyłam tam dwie postacie, a jak domyśliłam się, że to podwójne nasionko klonu, pożałowałam, że jest rozdarte. I wyobraziłam sobie taką tkliwą rozmowę dwóch cząstek tworzących wcześniej całość - takiego motylka, co lata jak helikopter. Poszukałam też słowa, w którym jest delikatna sylaba: li, i na tej sylabie "zagrałam".
Pomyślałam - będę rozciągać słowo "pękliśmy" do niewytrzymałości jak łączącą linę. Pękli-li-li-li-li-li-li.....śmy. a Później wiersz sam mnie poniósł i słowa zaczęły "drżeć".
A słowo "prawie" jest troszkę dźwiękonaśladowcze (w moim zamierzeniu, takie miało być w tym wierszu). Bo przypomina "rwanie", tzn. "rozrywanie", "prucie". Prrrrr-awie.
Trzy Cztery,
widocznie masz w sobie demona słowa. ?
A może litery się układają u Ciebie w obrazki, zanim ujrzysz opisywane sceny w głowie. Gdy ja widzę słowo: „pies”, to same litery przypominają psa, zanim go sobie wyobrażę. Tak samo kiedy czytam: „kartofle z sosem”, widzę obiad na stole. Słowo „uśmiech” się uśmiecha, a „smutek”... no, wiadomo.
Niezbadana jest magia liter i słów. ?
Narratorze, to jest ta magia. Jest jak piszesz. "Kartofle z sosem" aż pachną:)
A dzisiaj akurat posłuchałam sobie, jak pewien poeta, Bohdan Zadura, czyta swój wiersz.
I co on tam czyta? Co napisał wcześniej?
Że słowo "opryszczka" kojarzy mu się ze słowem "przylaszczka":
"A opryszczka/ na ustach których nie masz/ zamiaru całować/ właściwie jest sympatyczna/ jak przylaszczka".
Pewnie chodziło też o nastawienie emocjonalne. bo opryszczka na ustach, które jednak miałbyś zamiar całować, wcale nie jest przylaszczką, a zwykłą, smutną opryszczką.
Lecz jest tu też podkreślenie brzmienia tych słów, ich miłego szeleszczenia w formie niby zdrobniałej. Piszę - "niby", bo już "oprycha" i "przylacha" byłyby przecież zgrubieniem.
Czyli i "opryszczka", i "przylaszczka" już "urodziły się" takie... miłe.
A tu Zadura czyta.
W wierszu występuje też odkamieniacz do pralki - Calgon, i lek - Rutinoscobin:
https://www.youtube.com/watch?v=ZYygHxL5Nqw&t=4s
Pozdrowienia
Trzy Cztery,
bardzo ciekawe rozważania: opryszczka na ustach, których nie pragnę, jest cały czas opryszczką, bo mnie nie dotyczy, to tylko dalekie tło. Opryszczka na ustach tej, którą chcę pocałować staje się przylaszczką, ponieważ musi być tak samo piękna co jej usta, smakować równie słodko... Czy opryszczka przemieni się w przylaszczkę jest kwestią percepcji i to jest cudowne.
Dawno nie słuchałem czytanej poezji i muszę przyznać, że to mniej męczące niż czytanie tekstu, do tego całkiem relaksujące. Dziękuję za film. ?
I tak zwykła rozmowa może się stać niezwykłą.
Niesowite.
Poncki, tak to jest z rozmowami. Prawie wszystkimi.
Trzy Cztery↔Lubię taką "inne pomysły" słowami ułożone. Jakby wspólne życie było coraz bardziej... rozpieprzone, takimi czy innymi przeciwnościami, coraz więcej literek oddalonych, niezrozumiałych, choć nadal razem, o czym świadczy owe "żyłek pulsowanie" i w ogóle ostatnia zwrotka. gdy się zdjęcie powiększy, to jak... ścieżki różnorakie mimo wszystko związane niekończącą się nicią↔?↔Pozdrawiam:)↔%
No i tytuł wymowny?
Dekaos Dondi, powiększyłam. I zobaczyłam napięte pajęcze nici. Takie li-li-li-li-li-nki. W ogóle - gratuluję fotografii.
Klonowe noski, spadają piruetowo, jest to ciekawe widowisko jesienią.
Są bliźniakami do samego upadku.
Samo w sobie ładnie ujęte o słowie. :)
00.00, a jak są rozdarte, pęknięte? Wtedy ich lot to tylko spadanie. dlatego tak cienko piszczą w moim tekściku.
Bo się boją! :)
A co do słowa - póki rozmawiają, coś je łączy, trzyma:)
Bajeczne!
Dzięki! Trochę tak miało być!
Trzy Cztery,
12 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Limeryków!!!
Napiszesz coś? ?
słone paluszki, jasne, dołączyłam do zabawy u Szpilki!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania