Poprzednie części: Gdzieś za drzwiami
Gdzieś za drzwiami
Gdzieś za drzwiami do przeszłości
slajdy zdarzeń czarno-białe,
strzępy myśli rozczochranych,
których nigdy nie rozdałem.
Cienie twarzy gdzieś przepadłych,
krew jak żywioł w żyłach rwąca
i te zdania wpół przerwane,
bez początku i bez końca.
Noce, które rozpalały
do białości o poranku,
pocałunki niedojrzałe,
potopione w wina dzbanku.
Tunel marzeń kolorowych,
coś na jawie mi się śniło,
słodycz życia poznawania
i szczenięca, dzika miłość.
Starzec czas te drzwi przymyka,
słabnie we mnie słodka pamięć,
gdy powraca rzeczywistość —
lekka, miękka niczym kamień
Komentarze (2)
ładna forma, melodyjna. Jak piosenka niemal.
Hej, Domi! Biorę gitarę i śpiewam. 🙂
G-dur – D-dur – C-dur – G-dur
a-moll – C-dur – E-dur – a-moll
C-dur – G-dur – E-dur – a-moll
Całkiem fajnie wychodzi. 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania