gołębie
potargałam sukienkę o twoje zimne dłonie
kiedy czerń nocy
rozmazywała się o śliskie dachy kamienic
byliśmy bezdomni na życzenie
jakby jakiś nieznany wehikuł czasu
wyłączył nam odruch powrotu
na ławce pełnej pocałunków
zaspane słońce groziło promieniem
kiedy guzik po guziku rozpinałeś
resztki mojej godności
tylko my wiemy dlaczego odleciały gołębie
Komentarze (8)
To mi się nie podoba, ale z wehikułem czasu rewelacja. Całość. 4 👍
kiedy czerń
rozmazywała się o śliskie dachy kamienic
byliśmy bezdomni na życzenie
jakby jakiś nieznany wehikuł czasu
wyłączył nam odruch powrotu
na ławce pełnej pocałunków
zaspane słońce groziło promieniem
a ty guzik po guziku rozpinałeś
resztki mojej godności
tylko my wiemy dlaczego odleciały gołębie
Nie podoba mi się czerń nocy, można albo z czerni skorzystać, albo z nocy i wystarczy, połączenie jest do d.
A wiersz ładny, liryczny, szkoda, żeby nie błyszczał przez tę ''czerń nocy''
Bo u gołębi samczyk, zagania samiczkę w kąt, wali w nią dziobem do krwi i brutalnie gwałci co chwilę,
Tak się parują gołębie.
Nie są to jakoweś arkana dla hodowców.
na śliskich dachach kamienic
rozmazała się prymitywna czerń nocy
rozpiąłeś guzik po guziku moją samotnośc z godności
wybudzone słońce groziło promeniami
ławce bez pocałunków potarganej sukience
i twoim zimnym dłoniom
/sorry, że tak dużo sobie pozwoliłem, ale słowa to nie guziki/
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania