gołębie

potargałam sukienkę o twoje zimne dłonie

kiedy czerń nocy

rozmazywała się o śliskie dachy kamienic

 

byliśmy bezdomni na życzenie

jakby jakiś nieznany wehikuł czasu

wyłączył nam odruch powrotu

 

na ławce pełnej pocałunków

zaspane słońce groziło promieniem

kiedy guzik po guziku rozpinałeś

resztki mojej godności

 

tylko my wiemy dlaczego odleciały gołębie

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Poncki 2 godz. temu
    "czerń nocy rozmazywała się o śliskie dachy"
    To mi się nie podoba, ale z wehikułem czasu rewelacja. Całość. 4 👍
  • Bernadetta12345 2 godz. temu
    Dzięki 😉
  • Bernadetta12345 2 godz. temu
    U mnie akurat odwrotnie , czerń nocy podoba mi się bardziej 🤭
  • Grafomanka 2 godz. temu
    potargałam sukienkę o twoje zimne dłonie
    kiedy czerń
    rozmazywała się o śliskie dachy kamienic

    byliśmy bezdomni na życzenie
    jakby jakiś nieznany wehikuł czasu
    wyłączył nam odruch powrotu

    na ławce pełnej pocałunków
    zaspane słońce groziło promieniem
    a ty guzik po guziku rozpinałeś
    resztki mojej godności

    tylko my wiemy dlaczego odleciały gołębie

    Nie podoba mi się czerń nocy, można albo z czerni skorzystać, albo z nocy i wystarczy, połączenie jest do d.

    A wiersz ładny, liryczny, szkoda, żeby nie błyszczał przez tę ''czerń nocy''
  • Grafomanka 2 godz. temu
    a może ''gdy czerń rozmazywała się'', wtedy można wrócić do ''kiedy guzik po guziku''
  • Grain 2 godz. temu
    Jeżeli tytuł mi pasuje /od wielkiej biedy/ i wiersz, to już płońta wcale.

    Bo u gołębi samczyk, zagania samiczkę w kąt, wali w nią dziobem do krwi i brutalnie gwałci co chwilę,

    Tak się parują gołębie.
    Nie są to jakoweś arkana dla hodowców.
  • Grafomanka godzinę temu
    Grain, ale one chyba się nie parowały, raczej odleciały spłoszone... może orgazm był zbyt głośny?
  • Grain godzinę temu
    parowanie

    na śliskich dachach kamienic
    rozmazała się prymitywna czerń nocy

    rozpiąłeś guzik po guziku moją samotnośc z godności
    wybudzone słońce groziło promeniami

    ławce bez pocałunków potarganej sukience
    i twoim zimnym dłoniom

    /sorry, że tak dużo sobie pozwoliłem, ale słowa to nie guziki/

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania