Ratując (co?) koniec dni. Za bardzo tu 'paragonowo', sieczka nawet w obrębie krótkiego wypowiedzenia. Wg mnie zapis rujnuje mocne przesłanie wiersza.
3-
Dzięki za szczerość i otwartość w temacie :-) Doceniam.
Trochę zmieniłem zapis.
Zafiksowałem się w ostatnim czasie na krótki i oszczędny zapis, pozostawiając przestrzeń dla czytelnika, ale m świadomość, że nie zawsze jest on praktyczny i nie zawsze "ładnie wygląda" ;-)
Pozdrawiam!
Artbbok→Hmm? Dopóki nieszczęście daleko ( lub nas nie dotyczy ) to jakoś, jakoś.
Gorzej jak przyjdzie bliżej. No nie wiem. Np: susza chociażby. Czasmi trzeba coś poświęcić, żeby zyskać plon.
Można jeszcze odczytać metaforycznie - Matka i Dziecko
Lub pożar. Coś mi dzisiaj nie idzie chyba. Ale chociaż próbowałem:) Pozdrawiam
No i za tą próbę i za każdą kolejną masz u mnie pierogi z mięsem ;-D
Dobrze ci idzie. Lubie jak piszesz i głośno mówisz, co widzisz wierszu ;-)
Dziękuje!
Pozdrawiam!
No i o to chodziło...
Miło być nieco lepiej ;-)
Szału nie ma w literackiej aranżacji, ale zastosowałem się do cennych wskazówek ;-)
Dziękuje!
Pozdrawiam!
Witam
Matka Ziemia, dziecko to istnienie. Pożar trawi nadzieję, z jednej iskry obsiewa następne obszary. Matka nie potrafi uratować już spalonych latorośli. Potrafi jednak podnieść się i rozpocząć nowy dzień.
Klamra spinająca mowi wszystko:
{płoną z daleka łzy
z rana siejąc kolejny hektar}
Ciekawy twór. Jakby o aborcji, poronieniu. Przypomina mi się piosenka Daughter - Lifeforms. Też z podobnym przekazem. Jeżeli nie minelam się calkowicie z interpetacją autora. Pierwsza najbardziej. Podoba mi się.
Z podziękowaniem za słowo nimfetka!
Kawał szczerego i wymownego tekstu z intrygującym nawiązaniem do piosenki Daughter - Lifeforms...
Dziękuje!
Pozdrawiam
Komentarze (22)
Jak wypalenie traw. Pozdrawiam.
Blisko ;-)
Artbook :-)
JamCi, ale bardzo dziękuje za refleksje na temat wiersza, żeby nie było ;-)
Dobry kierunek obrałaś.
Artbook spoko, nawet gdyby zły to co? Takie mi się obrazki wyświetliły.
JamCi no i takie podejście toja rozumiem ;-)
Szacuneczek!
Ratując (co?) koniec dni. Za bardzo tu 'paragonowo', sieczka nawet w obrębie krótkiego wypowiedzenia. Wg mnie zapis rujnuje mocne przesłanie wiersza.
3-
Dzięki za szczerość i otwartość w temacie :-) Doceniam.
Trochę zmieniłem zapis.
Zafiksowałem się w ostatnim czasie na krótki i oszczędny zapis, pozostawiając przestrzeń dla czytelnika, ale m świadomość, że nie zawsze jest on praktyczny i nie zawsze "ładnie wygląda" ;-)
Pozdrawiam!
Przepraszam, ale również nie przepadam za takim glistowatym zapisem :(
Spoko, nieco zmieniłem ;-)
Nie za dużo co prawda, ale mam nadzieję, że to "nieco", to jednak dużo w wypadku tego tekstu :-D
Pozdrawiam!
Artbook→Zerkłem przed zmianą i po. Mnie się podoba. Muszę pomyśleć, jak subiektywnie spojrzeć.
Ale póki co jeno tyle. Pozdrawiam:)→5
Dzięki DD :-)
Cieszę się.
Naniosłem kosmetyczne poprawki.
Miłego dzionka.
Lekko mnie zgniotło, dotarło, choć w dosyć bolesny sposób.
Po poprawce zdecydowanie lepiej.
Pozdrawiam.
Dzięks Angela!
Miło, że wpadłaś i dokonałaś przeglądu ;-)
Pozdrawiam!
Artbbok→Hmm? Dopóki nieszczęście daleko ( lub nas nie dotyczy ) to jakoś, jakoś.
Gorzej jak przyjdzie bliżej. No nie wiem. Np: susza chociażby. Czasmi trzeba coś poświęcić, żeby zyskać plon.
Można jeszcze odczytać metaforycznie - Matka i Dziecko
Lub pożar. Coś mi dzisiaj nie idzie chyba. Ale chociaż próbowałem:) Pozdrawiam
No i za tą próbę i za każdą kolejną masz u mnie pierogi z mięsem ;-D
Dobrze ci idzie. Lubie jak piszesz i głośno mówisz, co widzisz wierszu ;-)
Dziękuje!
Pozdrawiam!
Najbardziej podoba mi się komentarz:
Jak wypalenie traw...
Trawa - bujna, gęsta, zielona, miękka, świeża, ożywcza, przytulna
a później coraz jej mniej i mniej...
Po każdym upadku można się podnieść.
Prawie każdą ruinę można odbudować.
Wystarczy iskra, by wskrzesić ogień.
Lepszy zapis Artbooku.
Miłego dnia :)
No i o to chodziło...
Miło być nieco lepiej ;-)
Szału nie ma w literackiej aranżacji, ale zastosowałem się do cennych wskazówek ;-)
Dziękuje!
Pozdrawiam!
Witam
Matka Ziemia, dziecko to istnienie. Pożar trawi nadzieję, z jednej iskry obsiewa następne obszary. Matka nie potrafi uratować już spalonych latorośli. Potrafi jednak podnieść się i rozpocząć nowy dzień.
Klamra spinająca mowi wszystko:
{płoną z daleka łzy
z rana siejąc kolejny hektar}
Pozdrawiam
Ach, co za interpretacja, niezwykle ciekawa i przejmująca! ;-)
Pozdrawiam!
Ciekawy twór. Jakby o aborcji, poronieniu. Przypomina mi się piosenka Daughter - Lifeforms. Też z podobnym przekazem. Jeżeli nie minelam się calkowicie z interpetacją autora. Pierwsza najbardziej. Podoba mi się.
Z podziękowaniem za słowo nimfetka!
Kawał szczerego i wymownego tekstu z intrygującym nawiązaniem do piosenki Daughter - Lifeforms...
Dziękuje!
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania