Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
"Gotowy" autor Paweł Sawicki
Paweł Sawicki
GOTOWY
Liście opadające z targanych porywistym wiatrem drzew mieszały się z kwiatami wrzosu i zieloną jeszcze o tej porze roku trawą. Przebijające się przez korony drzew słońce rozświetlało przestrzeń, tworząc smugi w pyle i kurzu, który nie zdążył jeszcze opaść na ziemię. Wiatr, tańcząc beztrosko, wprawiał ten kurz i pył w ruch. Malował w powietrzu przeplatające się wiry, stając się tym samym, wespół z promieniami słonecznymi, autorem jednego z piękniejszych zjawisk natury jakie widział. Niektóre z liści, kilka sekund wcześniej poderwane do góry potężnym uderzeniem, teraz opadały, mieniąc się w promieniach słońca i kręcąc.
Zupełnie jak dziewczęta w letnich sukienkach, wybiegające radośnie ze szkoły w jeden z ostatnich dni nauki. Roztańczone, rozgadane, beztroskie...
Ocknął się.
Do jego uszu dotarł dźwięk. Niepokojący dźwięk. Z początku nie potrafił określić, skąd pochodzi i dlaczego był niepokojący. Świdrował głowę na pograniczu słyszalności. Jak...ultradźwięki...
Tak! Ultradźwięki!
Zaskoczyło go, jak jedno słowo może włączyć lawinę wspomnień.
Lubił fizykę, chemię, matematykę. W ogóle lubił szkołę. Lubił palić papierosy z kumplami w toalecie, pić tanie wina w akademiku, lubił wkuwać na kilka dni przed sesją, jadąc na amfetaminie po to tylko, żeby znów sobie udowodnić, że zda.
I zdawał.
Między innymi dzięki temu mógł podziwiać teraz widok roztaczający się wokół niego, dzięki temu znalazł się w tym miejscu, które zdążyło go już zafascynować, przerazić i zbrzydnąć mu. Zdążył znienawidzieć ten zakątek świata.
Po to, aby teraz go pokochać.
Podziwiać.
No bo jak można nie kochać miejsca, w którym czeka śmierć? Jaki jest sens umierać w miejscu znienawidzonym, obcym? Żadnego. Równie dobrze mógłby się przyznać sam przed sobą do pomyłki. A on się nie pomylił! Jest tutaj, ponieważ tego chciał! I wierzył, że to, co robił, ma sens!
Tak! Niech sobie mówią, co chcą!
Wszystko, co się zdarzyło, jest wynikiem jego dążeń, jego działania. Nie ma mowy ani o przypadku, ani o manipulacji. Nie jest naiwnym idiotą, którego można łatwo zwieść. Wszystko sobie przemyślał dokładnie, krok po kroku. Dużo czytał na ten temat, rozmawiał z ludźmi, zasięgał opinii. Jego przełożeni bardzo mu pomogli, gdy miał wątpliwości.
No co? Każdy ma czasem wątpliwości.
Są one potrzebne, bo bez nich staniesz się tylko manekinem. Bezmyślnym zwierzęciem, żądnym krwi. Lub skazanym na rzeź... Gdy nie masz wątpliwości, nie zadasz sobie nawet trudu, aby zorientować się w sytuacji. Nie potrzebujesz wiedzieć nic o świecie ani ludziach, którym pomagasz. To właśnie wątpliwości sprawiają, że przerabiasz to w swojej głowie jeszcze raz, i jeszcze raz. One rodzą pytania, na które odpowiedzi musisz szukać, a szukając poznajesz. Dowiadujesz się o tym co się dzieje. Szukasz i drążysz temat tak długo, aż w końcu zaczynasz zdawać sobie sprawę jak bardzo potrzeby jesteś tam.
Ty. Każdy pojedynczy człowiek.
Tak mówili mu przełożeni.
No dobra...czasem zdawał sobie sprawę, że troszkę przesadzali z tą wrzaskliwą propagandą. Ale dostrzegał tą propagandę, czyli był na nią odporny. Potrzebowali jej pewnie słabsi, głupsi. Ci, którzy nie potrafili zrozumieć natury problemu.
On znał ją doskonale.
Wierzył głęboko i dlatego właśnie mógł trochę jakby z boku przyglądać się, jak instruktorzy kierowali tą bezmyślną masą. Oczywiście, siedział wtedy pośród tych mięczaków, ale to nie miało znaczenia, gdyż już wtedy wiedział, że to jest słuszne.
Uwierzył.
I wierzył teraz. W poświęcenie i sens śmierci.
I znów ten dźwięk.
Czując potworny ból w szyi, delikatnie uniósł głowę. Rozejrzał się dookoła, szukając źródła dźwięku. Ale trudno znaleźć źródło czegoś, gdy nie jesteś nawet do końca pewien, co to.
Polana była pusta. Wiatr, pył, liście, słońce... Ale wiatr nie wydaje takiego dźwięku. Wiatr wyje, szumi, świszcze. Więc co to? Tak nieuchwytne? A może to tylko jego wyobraźnia? Może tu nic nie słychać? Zaraz...Przecież właśnie nic nie słychać... No tak! To jest owo niepokojące uczucie!
Cisza.
Przeraźliwa, pusta cisza!
Odetchnął z ulgą, bo już się zaczął obawiać, że traci zmysły. Nie można stanąć w obliczu śmierci będąc niespełna rozmu. Cisza! A ultradźwięki w jego głowie to po prostu chwilowe ogłuszenie potężną eksplozją! Sekundy temu cały świat stanął w miejscu, zamarł. Teraz powoli rusza znowu. Liście, kurz, trawa - wszystko to powoli zaczyna znów opadać w tej bezdźwięcznej ciszy. Cóż to za magiczny widok! Absolutna cisza potęgowała uczucie nierealności tej chwili i jej piękna.
Uśmiechnął sie lekko.
Zdecydowanie jest to coś wartego zobaczenia, gdy umierasz. Jakby czas na chwilę się zatrzymał. Ułamki sekund mijały jak godziny, więc postanowił nie uronić nic z tej chwili...
Coś spłynęło mu na oko.
Z wysiłkiem, powoli podniósł dłoń do głowy i delikatnie, ostrożnie otarł czoło i brew. Palce były lepkie od krwi. Były też grudki czegoś. Drobniutkie, miękkie i ... galaretowate? Czy to dobre określenie dla cząstek mózgu spływających Ci do oka? Uśmiechnął się sam do siebie. Wiedział, że to mózg. Widział go nie raz i dotykał na zajęciach. Teraz jednak sytuacja była poważna. To nie zajęcia. Powąchał krew zmieszaną z mózgiem.
Zapach.
Zapach krwi zdążył już poznać, jej smak też. Ale nie mózgu. Nie ma tu nikogo, kto mógłby spojrzeć na niego wzrokiem pełnym obrzydzenia, więc dlaczego by nie? Wysunął język i delikatnie, czubeczkiem polizał palce. W tej samej chwili zawstydzony cofnął dłoń, krzywiąc się z bólu przy tym gwałtownym ruchu. Było mu trochę wstyd, że to zrobił, ale w jakichś dziwny sposób wydało mu się to podniecające.
Ekscytujące.
Jak wtedy, gdy onanizował się w łazience, i gdy skończył, pchany jakimś dziwnym, zwariowanym impulsem, wytarł dłonie i mokrego penisa w ręcznik, po czym powiesił go na haczyku podpisanym "do twarzy". Czuł wstyd i poczucie winy zmieszane z podekscytowaniem, widząc ojca, który po powrocie z pracy wycierał twarz w ten ręcznik.
Tak samo teraz. Tyle, że nie czuł smaku. Pewnie od tego wybuchu. W końcu ten zbłąkany artyleryjski pocisk trafił bardzo blisko i pewnie ciągle jest w szoku. Miał nadzieję, że ten stan nie potrwa długo. Lubił mieć jasne, niezmącone myśli. W szoku człowiek robi rzeczy w sposób niekontrolowany. Myśli krążą wtedy wokół spraw zupełnie niepotrzebnych, banalnych, a czasem nawet szalonych.
A on nie był szalony.
O nie!
Szaleństwo to słabość, na którą cierpią inni. On był metodyczny, dokładny, skrupulatny i nie popełniał błędów. Więc teraz wystarczy poczekać chwilę, aż szok oraz lekkie otępienie spowodowane hukiem ustąpią, i znów będzie miał jasny umysł. Nie można stanąć wobec śmierci, będąc w szoku. To oznaczałoby odarcie tej chwili z godności. A taka chwila jest niepowtarzalna.
Jedyna.
Trzeba więc z dumą i "po męsku" czekać, aż nadejdzie.
Poczekać, aż nadejdzie śmierć i godnie ją przyjąć.
Kiedy po chwili, której długości nie potrafił określić, świat znowu ruszył a dźwięki na nowo zaczęły docierać do jego uszu, poczuł, że nadchodzi. Ponownie czując ból w szyi znów się delikatnie rozejrzał.
Polana, którą wybrał na śmierć, była przepiękna. Pory dnia nie wybrał, owszem, pogoda również po prostu mu sprzyjała, ale miejsce wybrał doskonale. Poczuł dziwne dreszcze, czując jak nadchodzi. Lubił sobie wyobrażać jej wygląd. Wielokrotnie się zastanawiał, jak wyglądałaby śmierć, gdyby była człowiekiem.
Czy wyglądałaby jak on?
A może to on był śmiercią?
Uśmiechnął się do siebie. Takie myślenie ktoś niezorientowany mógłby wziąć za oznaki szaleństwa. Ale on nie był szalony. On robił po prostu to, co należało.
Gdy poczuł, że śmierć jest już blisko, że stoi tuż obok niego, dopiero wtedy spojrzał w dół. Przed nim, ze związanymi z tyłu rękoma, klęczał chłopiec, do którego głowy przykładał pistolet. Chłopiec ubrany był w mundur. Więc był żołnierzem. Gdyby nie zarzucił mu na głowę szmaty, żeby jego mózg nie rozbryznął się na wszystkie strony, jak poprzedniemu, mógłby zobaczyć łzy w jego przerażonych oczach. Chłopak był słaby, więc się bał.
On nie bał się śmierci.
On był na nią gotowy.
Za każdym razem.
Komentarze (1)
Trochę to przegadane ale napisane w miarę poprawnie 🪑🚜
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania