Hipotermia
rozgrzewałem zmarznięte dłonie w wodach lodowatych zdrojów
zmarznięte palce jutrzenki poczęły gładzić mi skronie
chowałem się w śniegu do następnego ranka
a noc mnie dzieliła na dwoje
chowałem w głąb siebie pokłady mej krwi, przeżywałem
dozując dla siebie namiętność, wykwitły mi róże
gorące, szkarłatne, parujące plamy
na białej, ascetycznej skórze
nie czułem już nóg, zacząłem się kurczyć, na mrozie
przylegać do własnego serca, dążyłem
do stanu nirwany, stanu zjednoczenia, czuwałem
uchwycić ostatnią, nieodwrotną chwilę
przejść przez Rubikon krwi, zanurzyć się w szkarłat
Lete, oddać się biegowi sfrustrowanej rzeki mych tętnic
wspomnieć w uścisku upragnionym jakąś kobietę
i...
Komentarze (112)
Jaki w tym cel i sens?
Pisz swoje... jeżeli w ogóle masz coś mądrego do powiedzenia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania