Opowieść dziwna jak sen 2
Ta historia ma drugie dno, niestety dziurawe.
Na stole leżał długopis, który lata świetności miał już dawno za sobą. Obok niego cicho szeptał zegarek, ale nawet zawodowy hokeista by go nie usłyszał. Założył grubą pozłacaną czapkę i zakrył uszy. Zmarzły mu ręce od zabaw na lodzie. Zjadł go trochę za dużo, ale wtedy było lato. Kobiety chodziły ubrane lekko jak deszczówka na wiosnę. Przeszedł po dywanie i ubrudził go swoimi butami. Oddalił się, by nie wzbudzać podejrzeń o malwersację. Kamienie zarechotały, a wstrząsy zawaliły budynek. Długopis zaś dalej leżał. Wszyscy o nim zapomnieli, a gdy w końcu ktoś go zauważył, był już tylko kawałkiem bezużytecznej blachy falistej w termosie ogrodnika.
Komentarze (9)
No tak...
Coś w rodzaju tych absurdalnych dowcipów, ale już ich nie pamiętam za bardzo
coś w stylu
Szły dwa drzewa przez park i obudziły się pod mostem, czy jakoś tak :)
O dziwo, części pierwszej nie pamiętam. Sny są ulotne, a te narkotyczne jeszcze bardziej. Fajny tekst, choć chyba wolę trochę mniej absurdalne historie.
u góry jest linkacz do poprzedniej części, więc ja ją sobie odświeżyłem. Była taka trochę biblijna w wymowie
Następnym razem będzie mniej absurdalnie.
To chyba przez teksty jednego takiego tutejszego grzyba.
ale, żeby była jasność. Mi to wcale nie przeszkadza, że absurd tu grzybem capi, dałem w końcu fajwa
Khhhh :D
Widzę, że dokonano ekshumacji Salvadora, ale bardziej ekologicznie ;) 5
Co tam mniej absurdalnie, właśnie ja czekam na więcej. :) 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania