Opowieść dziwna jak sen
Świat zatoczył koło i bęcnął głośno o ścianę. Zawodowy motorowerzysta przydzwonił w nią trzy tryliony lat wcześniej, jadąc na spotkanie ze swoją dziewczyną, Millie Williams, drobną niczym kropla tuszu na rzęsie. Drzewa się ugięły, a gdy się wyprostowały były już tylko trzciną. Kawałki lądu oderwały się i poszybowały w kosmos, niczym stado kaczek wyposażonych w napędy termojądrowe. Dzikie ptactwo osiadło na nenufarze. Kąpiący się w pobliżu rybak, przestał łowić ryby i się nawrócił. Coś zatrzeszczało i się złamało, drzazgi poleciały na wszystkie strony, raniąc rannego motocyklistę. Odbiły się od ściany i trzy tryliony lat później zmieniły w drzewo, rosnące w zielonym gaju.
Komentarze (5)
Moim zdaniem to Apokalipsa lub Genesis, albo jedno i drugie. Biblijnie w każdym razie
Coś w tym jest
Pierwszokwietniowa masakra dokonana na stole istnienia. Pozdrawiam serdecznie 5
Jestem na tak. 5
Hahahaaa, 5/5!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania