Historia Robina z Locksley
Dość długi tekst, ale ciekawy, jak ktoś lubi historię, to przeczyta. Pochodzi z epoki przedinternetowej, gdy jeszcze lubiłem zgłębiać historię rożnych krajów. Wrzucam dla przypomnienia zainspirowany tekstem Moewsa "Śmieć króla Harolda".
***
Naszym rodakom, przebywającym na Wyspach Brytyjskich, współczesna Anglia jawi się jako oaza stabilności, dobrobytu, postępu i bogactwa. Najczęściej nie wiedzą, jak burzliwe dzieje miała Anglia w minionych wiekach i tysiącleciach, jakie wydarzeniach historyczne i ludy wpłynęły na tożsamość i charakter współczesnych Brytyjczyków.
Na zadane pytanie z kim lub z czym kojarzy się nam Wielka Brytania, wielu z nas bez chwili wahania wymieni zapewne wielkie odkrycia geograficzne i zamorskie imperium, a wśród znanych postaci historycznych wymieni królową Wiktorię, Elżbietę I Wielką, Henryka VIII, twórcę Kościoła anglikańskiego.
Wielu z nas nie ma pojęcia, że zanim Anglicy militarnie opanowali rozległe terytoria, a ich język zdobył pozycję uniwersalnego narzędzia komunikacji międzynarodowej, o wiele wieków wcześniej podbili świat swoją epiką rycerską. Angielskie sagi rycerskie i pieśni dworskie docierały różnymi drogami do wszystkich zakątków średniowiecznej Europy. Opowiadane były zarówno na dworach arystokratów, jak i wśród ludzi prostych, stając się swoistym znakiem firmowym angielskiej kultury. Do najbardziej znanych należą opowieści o legendarnym królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, jak też o niepokornym łuczniku z lasu Sherwood, Robin Hoodzie, walczącym skutecznie z okrutnym szeryfem hrabstwa Nottinghamshire.
Kanwą do powstania obu legend były konkretne wydarzenia historyczne związane z dramatyczną przeszłością zarówno antycznej, jak i średniowiecznej Wielkiej Brytanii. Do dziś nie ma całkowitej pewności, czy postacie te są tylko wytworem fantazji ludzkiej, czy też miały swoje pierwowzory wśród realnie żyjących ludzi.
Herodot z Halikarnasu określa Brytanię w swoich dziełach, jako Wyspy Cynowe (nĕsoi Kassiderides). W czasach gdy Brytanię zamieszkiwały plemiona celtyckie sprowadzano bowiem z tego rejonu do krajów basenu morza Śródziemnego cynę, służącą do wyrobu ozdób i wytopu brązu, będącego ważnym elementem broni. Kres epoki celtyckiej zakończyli Rzymianie podbojem dużej części Brytanii w początkach pierwszego tysiąclecia po Chrystusie. Z kolei schyłek Cesarstwa Rzymskiego zakończył rzymską okupację na przełomie IV i V w.
Ponieważ jednak polityka nie znosi próżni, a pozostawione same, bezbronne plemiona celtyckie, w dużej części zromanizowane, nie zdołały wykształcić jednolitego organizmu politycznego zdolnego do obrony, Wyspami Brytyjskim zainteresowali się władcy plemion germańskich, zamieszkujących kontynentalną Europę.
Plemiona germańskie odznaczały się niespotykaną jak na owe czasy mobilnością, potrafiły stworzyć flotę zdolną pokonać niebezpieczne szlaki wodne. Ludy te szukały nowych, żyznych terenów do zasiedlenia, a opuszczone przez Rzymian i słabo, albo wcale nie bronione Wyspy Brytyjskie potraktowali tak jak biblijni Izraelczycy, uciekający z Egiptu, jako Ziemię Obiecaną. Postanowili się tutaj osiedlić na stałe.
Należy zaznaczyć, że przedstawiciele Saksonów i Anglów zamieszkiwali Brytanię już wcześniej, ale głównie jej obrzeża nad morzami i oceanem. Wykorzystywani byli przez Rzymian jako żołnierze najemni do obrony granic Imperium przed najazdami morskich rozbójników, często swych rodaków z kontynentu, korsarzami irlandzkimi i Piktami zamieszkującymi tereny dzisiejszej Szkocji. Dodatkowo cieniem na historię Anglii kładzie się historia jednego z celtyckich królów który wezwał oddziały Saksońskie do pomocy w walce z Piktami. Był to postępek nierozważny, porównywalny ze sprowadzeniem do Polski przez Konrada Mazowieckiego krzyżaków. Zarówno krzyżacy, jak i Sasi zwrócili się przeciw swoim protektorom, zamiast ich bronić.
Napór Anglów z północnego – wchodu, Sasów zaś od południowego – wchodu na centralne i zachodnie tereny Brytanii spowodował, że opanowali prawie całą nizinną część wyspy. Rdzenna ludność celtycka uciekła, wyginęła lub poddała się zdobywcom. Ostateczne zjednoczenie plemion anglosaskich nastąpiło w początkach IX w. pod panowaniem króla Wessexu – Egberta, który podporządkował sobie pozostałych władców.
Nowi mieszkańcy wysp nie byli wolni od obcych najazdów i zagrożeń. Przez długi okres anglosaskim mieszkańcom zagrażał najazd Wikingów pochodzących głównie z terenów Danii. Wszystkie te zagrożenia dało się jakoś przezwyciężyć i odeprzeć do momentu, gdy udaną próbę podboju wyspy podjął normandzki król Wilhelm (Wiliam) Zdobywca.
Kim byli Normanowie? Byli potomkami przybyłych ze Skandynawii Wikingów osiadłymi w 911 r. na północnych wybrzeżach dzisiejszej Francji, z czego wykształciła się dzisiejsza nazwa tego regionu zwanego Normandią. Przeciw Anglosasom zastosowali nową technikę walki operując przede wszystkim kawalerią. Podbój nizinnej części wyspy zapoczątkowany pechową bitwą pod Hastings, w której zginął Harold I, trwał kilkanaście lat i zakończył się ostatecznie ok. 1081 r. ujarzmieniem przez Normanów północnej części kraju oraz Walii. Dla Anglii rozpoczęła się całkiem nowa epoka. Wilhelm rozpoczął panowanie od budowy w całym kraju potężnej sieci umocnionych warowni. W tym okresie zbudowano m. in. Tower of London, zamki w Warwick i w Nottingham.
Anglosaska klasa panująca praktycznie znikła z kart historii, zastąpiona została przez możnowładztwo normandzkie. Normanowie piastowali też wszystkie wyższe godności administracyjne i kościelne. Ustanowione surowe prawa obowiązujące Anglosasów, czyniły z nich praktycznie ludność niewolniczą. Skonfiskowano lub wykupiono ziemię od autochtonów, na ludność nałożono wysokie podatki, wprowadzono system feudalny. Lasy przekształcono w domeny królewskie, wstęp do nich groził oślepieniem. Za ściąganie podatków w hrabstwach, sądownictwo, administrację odpowiedzialni byli mianowani przez nowego króla szeryfowie. Ludność anglosaska musiała podporządkować się tym wszystkim brutalnym szykanom. Nieliczne, słabo zorganizowane bunty Normanowie krwawo tłumili. Język francuski stał się oficjalnym językiem klasy panującej aż do XIV w.
Analiza historycznych wydarzeń w Anglii rozgrywających się na początku drugiego tysiąclecia nie pozostawia wątpliwości, że u podłoża powstałej w XIII w. legendy o szlachetnym banicie z Sherwood leży konflikt anglosasko – normański. Średniowieczna saga opiewa wydarzenia rozgrywające się za panowania króla Ryszarda Lwie Serce, znanego podróżnika. Król rzadko bywał w królestwie, a częściej na kontynencie lub w Palestynie walcząc w obronie miejsc świętych.
Władał krajem w latach 1189 – 1199. Generalnie władcy normandzcy dysponujący dużymi posiadłościami na terenie Francji, nieraz całymi miesiącami przebywali poza wyspą. W takich razach lokalni szeryfowie pozwalali sobie na samowolę, na którą nie zdobyliby się w obecności króla.
Legenda wyrażała tęsknotę za idealnym królem, który opiekuje się swoimi poddanymi. Widać w niej mechanizm dobrze znany w carskiej Rosji. Dobremu ojczulkowi carowi przeciwstawiano złych urzędników, którzy nie informowali go uczciwie o tym co dzieje się w kraju i gnębili na własną rękę poddanych. Banita z Sherwood pełnił więc w tej ludowej sadze
o Robin Hoodzie rolę zastępcy nieobecnego króla, walcząc z samowolą możnych.
Nottingham już w czasach anglosaskich było świadkiem ważnych wydarzeń dziejowych. To tutaj, w mieście zwącym się wówczas Stonegaham (lub Snotingham) angielski król Ethelred stoczył zwycięską bitwę z Wikingami. Wikingowie bronili się w zajętym uprzednio, silnie umocnionym mieście. Podpisane wówczas zawieszenie broni dało Anglikom czas na przygotowanie bardziej skutecznej obrony.
Po raz wtóry Notingham wkroczył na arenę dziejów i stał się miastem znanym w cały świecie, właśnie dzięki legendzie o Robin Hoodzie. Najprawdopodobniej okrutny szeryf Robert de Rainault despotycznie władający miastem i hrabstwem był Normanem, zaś jego przeciwnik skrzywdzonym przez Normanów Sasem walczącym o prawa ludności miejscowej. Uosabiał mściciela wywodzącego się z upokorzonego narodu.
Nie wiadomo, czy był postacią historyczną, brak na to jednoznacznych dowodów, jeśli nie liczyć kilku odosobnionych notatek pochodzących z dawnych czasów. Być może był anglosaskim dzierżawcą wyjętym spod prawa. Surowe karanie ludności anglosaskiej za jakiekolwiek przejawy buntu, czy niesubordynacji wobec normańskich władców skutkowało bowiem najczęściej eksterminacją fizyczną winowajcy, więzieniem, pozbawieniem godności i majątku, a w najłagodniejszej formie banicją. Represje stosowano także wobec rodzin. Być może kanwą epickiego pierwowzoru łucznika – banity było kilka różnych postaci historycznych. Niezadowolenie z twardych rządów normańskich i rozgoryczenie wśród Sasów było wówczas powszechne.
Wbrew legendzie postać banity z Sherwood chyba nie budziła powszechnego entuzjazmu, jak przedstawia się to w powieściach czy filmach. Na pewno nie wśród Normanów. Historycy odnaleźli XV – wieczną notatkę z krytycznymi słowami skierowanymi pod adresem słynnego łucznika Inna notatka, tym razem pochodząca z ksiąg kościelnych, określa banitę, jako człowieka wyjętego spod prawa, grasującego ze swoimi wspólnikami po Sherwood i po innych miejscach Anglii, dopuszczającego się nieustannych napadów rabunkowych. A więc również ocena nieprzychylna. Ta niechęć wynikała najprawdopodobniej stąd, że banita
z Sherwood zdobycze gromadził napadając nie tylko na normandzkich rycerzy i możnowładców, ale również na kościoły i klasztory.
Legenda znana początkowo tylko w średniowiecznej Anglii zaczęła żyć własnym życiem
i w dziesiątkach wersji, fabularnie rozbudowana przedostała się na kontynent. Dziesiątki filmów i seriali telewizyjnych świadczą o jej ciągłej popularności. Jest świadectwem wydarzeń sprzed 800 lat, z którymi można się zapoznać po odwiedzeniu miasta Notthingham i jego okolic, gdzie prezentowane są sylwetki Robin Hooda, Lady Marion i ich towarzyszy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania