Inicjacja ( Magia i Moc )
Inicjacja – wspomnienie Bartka
Miałem dziesięć lat. To były moje urodziny. Z pozoru zwykły dzień, ale coś było innego – rodzice zabrali mnie ze sobą w ważne miejsce.
Rano słyszałem ich rozmowę – szeptali, że muszą mnie tam zabrać, bo coś ich niepokoi.
Nie bałem się. Wiedziałem, kim są – pomagali innym. Chciałem być jak oni, choć byłem tylko cichym, spokojnym dzieckiem. Miałem kilku kolegów i parę koleżanek w wiosce Aderas, położonej w kotlinie Tarantas. Tam właśnie znajdowała się świątynia Ki.
Ojciec opowiadał mi o niej z dumą, matka z powagą. Mówili, że każde dziecko z wioski musi tam pójść, kiedy przyjdzie czas.
Poszliśmy razem. Świątynia wyglądała jak stara, kamienna budowla wsparta na filarach. Uczyłem się nieopodal, ale nigdy wcześniej tam nie wchodziłem. To miejsce było zamknięte – otwierane tylko dla wybranych dzieci, między dziesiątym a dwunastym rokiem życia.
W środku czekało wielu ludzi – starsi, kapłani, przybysze z okolicznych wiosek. Rodzice usiedli. Ja stanąłem w kolejce. Czułem napięcie w powietrzu.
Kiedy przyszła moja kolej, podszedłem do misy. Zanurzyłem ręce, jak mi kazano. Wykonałem znak na ścianie – sam nie wiedząc czemu właśnie ten. Obróciłem się i pokazałem dłonie Starszemu.
Spojrzał. Milczał przez chwilę. Usiadł. Wstał powoli i spojrzał na mnie.
– Woda cię wybrała, a ogień pokochał – powiedział.
Skinął głową. Odszedłem do rodziców. Byli zadowoleni, choć lekko zaskoczeni.
Gdy wychodziliśmy, słyszałem szepty innych dzieci:
– Dlaczego nie ja?
– Hura!
– Dlaczego ja?!
Nie rozumiałem wtedy. Zapytałem, ale rodzice tylko powiedzieli:
– Jutro, po szkole, wszystko ci wyjaśnimy.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania