Jak to jest? O, zajebistości

Ludzie mnie czasem pytają, że zaczepiają, na przykład na ulicy albo jak jadę tramwaje, czy w sklepie na przykład, jak jestem przy kasie, to się pytają, jak to jest być takim zajebistym pisarzem, że ci to wszystko wychodzi? Ja mówię, że to bardzo proste, tylko trzeba się w odpowiedni sposób przygotować. Przede wszystkim ważny jest konkretny moment w roku, kiedy jest to możliwe. To jest upalne, tłuste lato, które nocą ocieka potem, bezdechem, a gęste jak smoła powietrze zatyka ludziom nozdrza, że się duszą albo chrapią. Bo jak jest takie lato i zaświecisz światło nocą to się zlecą różne muchy, owady ogólnie, ćmy też i tym podobne. To ja to łapię wszystko, jak leci. Jedna po drugiej, bęc i do słoika, do słoika, tylko wieczko trzeba przedziurawić, najlepiej gwoździem zrobić nakłucie albo kilka nawet, żeby się muchy nie podusiły, ani ćmy. I trzeba to karmić. Najlepiej trzymać podzielone na gatunki. Ćmy do ciem, muchy do much, a jak chuj wie co to jest, to mieć słoik na chuj wie co to jest i tam wrzucać mieszańce. Mieszańce można karmić, ale nie trzeba, muchom można dawać jakieś okruchy z chleba i takie tam, najlepiej ogólnie coś, co zeschnie i nie będzie jebało potem w pokoju. Ćmom można dawać cukier i będą szczęśliwe. Jak się nazbiera tego robactwa, owadztwa? Owadca? Tego, to potem zaczyna wychodzi. Na przykład biorę taką muchę, przyczepiam jej do pleców, czy tam grzbietu, czy co tam ma mucha między skrzydłami, jakiś pomysł na tekst i ją wypuszczam. No i po robocie.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • il cuore

    Właśnie dlatego nie jeżdżę tramwajem... a najbardziej szanuję pająki i ważki – trzeba mieć odwagę aby tak wyglądać 🔥🚒

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania