jak to z tym rakiem jest…
są nawiedzone dyletanckie paciorki,
z boskiej architektury półkul, tych na górze.
co bez chwili namysłu ojcostwo raka widzą w szatanie.
I to choćby chwilę wcześniej zaklinali się, że twórcą wszystkiego jest bóg, tak wspaniały że darzą go zaufaniem.
Prawda, oczywista oczywistość, jest całkiem przyziemnie prozaiczna.
To ani wirus, ani bakteria tylko spartaczona przez kreatora komórka. Twórca zaPISał w jej DNA, kiedy ma zrobić seppuku. Ta olewa boską wolę i mist karnie wyzionąć ducha mnoży się i mnoży, tworzy guzy i jeszcze wędruje sobie
z niesubordynacją po całym organizmie. Umiera wbrew woli, z głupoty mordując żywiciela jakim organizm.
Komórka bogu ducha winna, walnięta, jak niejeden tu user/userka, wskutek dyletanctwa, tym razem, niedorobionego boga.
Ignorant nadal produkuje zdefektowanych genetycznie
jakby na złość wysiłkowi setek tysięcy oświeconych, oddanych ratowaniu przed niebezpiecznie wczesną śmiercią.
Co możnaby?, ano można partacza odstawić od cycka jakim jest łożenie na wikt i opierunek jego funkcjonariuszy. Oni jak te nowotwory, co bez zasilania zdychają, przekręcą się, a bez nich wielbiony, komercyjnie wykorzystwany hochsztapler.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania