W końcu. Tekst faktycznie jest ciężki, lekkość wyczuwam w dialogach. Nie ma dobrej śmierci, ani dobrego sposobu na odejście z tego świata. Szczerze myślałam, że bohaterka spotka Boga i uwierzy, a ona spotyka Diabła/ Śmierć i idzie z nią. I jak to się kończy, przerażona lub nie gotowa na śmierć bohaterka wraca do życia ale okazuje się, że jest już zapóźno , bo dociera w trakcie swojego samobójstwa. Budzi się w piekle, a jej towarzyszką jest Śmierć. Koniec.
Koniec daje do myślenia, że najlepiej nie myśleć. Lub nigdy nie jest się pewnym podjętych decyzji.
Najbardziej podoba mi się ten dialog:
" Obudziłam się na zimnym kamieniu w mglistym miejscu i z postacią znaną mi z ostatnich chwil życia.
- Umarłam? – spytałam. Postać podchodziła nic nie mówiąc, a w dłoni trzymał palącą się słabym płomieniem świecę. Kiedy stanął już blisko mnie rzekł, a raczej spytał.
- Skąd pochodzi to światło?
Nachyliłam się i spojrzałam na śmierć, a potem zdmuchnęłam jasnoczerwony płomień świecy.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło światło. Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
- Odeszło po kolejnego głupca – rzekł.
- Pochodzi z wewnątrz, z ciszy i chaosu każdego człowieka – odparłam. "
Osobiście wolałabym odejść naturalnie. Jeśli samobójstwo to nie w tak brutalny sposób jak ta bohaterka. Dam 5. Pozdrawiam :)
Jaka byłaby dobra śmierć? A jakie byłoby dobre życie? Czy im lepsze życie tym gorsza wydaję się śmierć? I odwrotnie. Jaka byłaby dobra śmierć? Mam wrażenie, że nie sam sposób jest ważny, ale to co stanie sie potem. Co stanie się z nami, z bliskimi, to jest ważniejsze. A jaka śmierć byłaby dobra? Śmierć za bliskich. Tak mógłbym odejść. Nie ważne czy moje tkanki strawiłby ogień, czy samochód roztrzaskałby mi czaszkę, czy woda wdarłaby się do płuc. Oddałbym życie za swoich bliskich w każdej chwili...a na końcu szepnąłbym śmierci "to była dobra śmierć "
5!
Anonim07.07.2015
Dobra śmierć, dobra śmierć.... hmm kwestia trudna do rozwikłania. Ja osobiście sądzę, że rodzaj odejścia nie ma znaczenia bo to człowiek i tak nadał śmierci cechy metafizyczne, z drugiej strony jednak skłamałbym mówiąc, że nie chciałbym umrzeć śmiercią bohatera :p Daje 5, to najlepsze opko jakie dzisiaj czytałem.
Anonim07.07.2015
Swojego czasu Lem dał taką propozycję na tego typu dylematy
Najlepiej jakby człowiek starzał sie odwrotnie, to znaczy: rodził się staruszkiem, w miarę upływu lat młodniał by coraz bardziej aż w końcu stawał by się embrionem, ewentualnie wracał by do stanu początkowego czyli jaja i plemnika, więc problem śmierci by się sam rozwiązywał
Anonim07.07.2015
A propos Lema, skończyłem Pokoj na ziemi i jestem zachwycony :D
Anonim07.07.2015
No ba :) Lem swoimi powieściam ryje ostro beret
Anonim07.07.2015
Na pewno daje duzo do myslenia bo czesto wcina swoje wywody w fabule :D I ten moment kiedy nagle orientujesz sie ze przeciete polkule to aluzja do sytuacji na ziemi i ksiezycu ^_^
Zgodzę się z Chrisem, najłatwiej byłoby mi oddać życie za kogoś bliskiego.
Są ludzie dla których z uśmiechem na ustach zrezygnowałabym z oddychania.
Twój tekst po raz kolejny zmusił mnie do myślenia. Zostawiam 5
Ten tekst zostawia po sobie milion pytań. Czy jest coś takiego, jak dobra śmierć? Czy samobójstwo to dobra śmierć? Czy śmierć by pozbyć się cierpienia, to dobra śmierć?
To tylko niektóre z nich. Właśnie w tej chwili galopują przez moje myśli ich jeszcze setki.
Nie wiem, na ile to ocenić. Jest to tekst jednocześnie piękny, a z drugiej strony tak okropnie straszny... Chyba zostawię to bez oceny.
Teraz idę dokładnie myśleć :)
No Natalio, kłaniam się nisko, aż po same kule, bez zbędnych słów zostawiam piątkę czule. Świetne, świetne, świetne i jeszcze raz, bardzo mi się podobało :) Dla mnie nie było jakoś szczególnie ciężkie, wręcz gdy zobaczyłem opowiadanie o takim tytule, na dodatek od Ciebie, to bardzo chciałem je przeczytać. Było warto :) Dobra śmierć moim zdaniem to zginąć jako bohater lub poświęcić się dla czyjegoś dobra i szczęścia. Nie wiem jak ja bym chciał umrzeć. To będzie jedna z najlepszych sprawionych mi niespodzianek ^^
Nie wiem jak była by dobra śmierć. Dojdziesz kiedyś do tego to mi powiedz.
Opowiadanie z bohaterką, która jednak nie chce umierać. A umarła. Czasem przemyśl dokładniej czy chcesz odejść ze świata gdzie ludzie Cię lubią.
Bardzo przygnębiający tekst. Wiesz, że ja tak nie lubię. Nie wiem co powodowało Tobą, żeby tak napisać. Ja staram się nie myśleć o śmierci. Jest takie oklepane powiedzenie, że nikt nie zna dnia i godziny, myślę, że choć takie popularne, to bardzo trafne. W związku z tym cieszmy się tym co jest, co trwa.
To dobra śmierć, gdy umierając, widzisz jeszcze, jak słońce płynie w chmurach czerwieńszych od przelanej krwi. Umrzeć z twarzą w błocie jest haniebnym końcem świetnych dni - ale jeżeli jakakolwiek śmierć miałaby być dobra, to tylko ta wg Tyriona: z winem i między nogami dziwki :) Bo życie jest Grą o Tron. Każdego ranka. Pozdrawiam.
Komentarze (49)
Moją opinię już znasz i tym razem nie ocenię, sorka XD
Spoko ;)
Pierwszy raz nie wiem co napisać :o 5:)
W końcu. Tekst faktycznie jest ciężki, lekkość wyczuwam w dialogach. Nie ma dobrej śmierci, ani dobrego sposobu na odejście z tego świata. Szczerze myślałam, że bohaterka spotka Boga i uwierzy, a ona spotyka Diabła/ Śmierć i idzie z nią. I jak to się kończy, przerażona lub nie gotowa na śmierć bohaterka wraca do życia ale okazuje się, że jest już zapóźno , bo dociera w trakcie swojego samobójstwa. Budzi się w piekle, a jej towarzyszką jest Śmierć. Koniec.
Koniec daje do myślenia, że najlepiej nie myśleć. Lub nigdy nie jest się pewnym podjętych decyzji.
Najbardziej podoba mi się ten dialog:
" Obudziłam się na zimnym kamieniu w mglistym miejscu i z postacią znaną mi z ostatnich chwil życia.
- Umarłam? – spytałam. Postać podchodziła nic nie mówiąc, a w dłoni trzymał palącą się słabym płomieniem świecę. Kiedy stanął już blisko mnie rzekł, a raczej spytał.
- Skąd pochodzi to światło?
Nachyliłam się i spojrzałam na śmierć, a potem zdmuchnęłam jasnoczerwony płomień świecy.
- Powiedz mi, dokąd teraz odeszło światło. Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.
- Odeszło po kolejnego głupca – rzekł.
- Pochodzi z wewnątrz, z ciszy i chaosu każdego człowieka – odparłam. "
Osobiście wolałabym odejść naturalnie. Jeśli samobójstwo to nie w tak brutalny sposób jak ta bohaterka. Dam 5. Pozdrawiam :)
Jaka byłaby dobra śmierć? A jakie byłoby dobre życie? Czy im lepsze życie tym gorsza wydaję się śmierć? I odwrotnie. Jaka byłaby dobra śmierć? Mam wrażenie, że nie sam sposób jest ważny, ale to co stanie sie potem. Co stanie się z nami, z bliskimi, to jest ważniejsze. A jaka śmierć byłaby dobra? Śmierć za bliskich. Tak mógłbym odejść. Nie ważne czy moje tkanki strawiłby ogień, czy samochód roztrzaskałby mi czaszkę, czy woda wdarłaby się do płuc. Oddałbym życie za swoich bliskich w każdej chwili...a na końcu szepnąłbym śmierci "to była dobra śmierć "
5!
Dobra śmierć, dobra śmierć.... hmm kwestia trudna do rozwikłania. Ja osobiście sądzę, że rodzaj odejścia nie ma znaczenia bo to człowiek i tak nadał śmierci cechy metafizyczne, z drugiej strony jednak skłamałbym mówiąc, że nie chciałbym umrzeć śmiercią bohatera :p Daje 5, to najlepsze opko jakie dzisiaj czytałem.
Swojego czasu Lem dał taką propozycję na tego typu dylematy
Najlepiej jakby człowiek starzał sie odwrotnie, to znaczy: rodził się staruszkiem, w miarę upływu lat młodniał by coraz bardziej aż w końcu stawał by się embrionem, ewentualnie wracał by do stanu początkowego czyli jaja i plemnika, więc problem śmierci by się sam rozwiązywał
A propos Lema, skończyłem Pokoj na ziemi i jestem zachwycony :D
No ba :) Lem swoimi powieściam ryje ostro beret
Na pewno daje duzo do myslenia bo czesto wcina swoje wywody w fabule :D I ten moment kiedy nagle orientujesz sie ze przeciete polkule to aluzja do sytuacji na ziemi i ksiezycu ^_^
Dziękuje Niebieska :)
Chris jak zwykle piękny komentarz ;)
Jared, każdy chłopak chciałby umrzeć śmiercią bohatera. A pewnie każdy nie chce odejść w pospolity sposób. I dziekuje za miłe słowa Jareczek ;)
Mądrze powiedziane Filipku :*
Zgodzę się z Chrisem, najłatwiej byłoby mi oddać życie za kogoś bliskiego.
Są ludzie dla których z uśmiechem na ustach zrezygnowałabym z oddychania.
Twój tekst po raz kolejny zmusił mnie do myślenia. Zostawiam 5
Dziękuje Angela za miłe słowa :)
Ten tekst zostawia po sobie milion pytań. Czy jest coś takiego, jak dobra śmierć? Czy samobójstwo to dobra śmierć? Czy śmierć by pozbyć się cierpienia, to dobra śmierć?
To tylko niektóre z nich. Właśnie w tej chwili galopują przez moje myśli ich jeszcze setki.
Nie wiem, na ile to ocenić. Jest to tekst jednocześnie piękny, a z drugiej strony tak okropnie straszny... Chyba zostawię to bez oceny.
Teraz idę dokładnie myśleć :)
Oki. Dziękuje Majeczuunia za zajrzenie ;*
Zauważyłam, ze ominęłam kogoś. DZIĘKUJE PRUE :*
No Natalio, kłaniam się nisko, aż po same kule, bez zbędnych słów zostawiam piątkę czule. Świetne, świetne, świetne i jeszcze raz, bardzo mi się podobało :) Dla mnie nie było jakoś szczególnie ciężkie, wręcz gdy zobaczyłem opowiadanie o takim tytule, na dodatek od Ciebie, to bardzo chciałem je przeczytać. Było warto :) Dobra śmierć moim zdaniem to zginąć jako bohater lub poświęcić się dla czyjegoś dobra i szczęścia. Nie wiem jak ja bym chciał umrzeć. To będzie jedna z najlepszych sprawionych mi niespodzianek ^^
Albo najgorsza niespodzianka. Ale powiem tak mam nadzieję, iż będziesz żył bardzo, bardzo, bardzo długo i że będziesz miał szybką, i lekką śmierć.
Bardzo Dziękuje za miłe słowa. Przesyłam buziaka :*
Żyj nam w pełni szczęścia i choćby w chorobie, nie poddawaj się ^^ A szybka i lekka mnie nie kręci xD
To ciężka i powolna ;)
Może nie być ciężka, ale na pewno powolna. W ostatnich chwilach chciałbym przelecieć szybko przez wszystkie wspomnienia zebrane przez całe życie :)
To życzę Ci tych wspomnień, byś wszystkie złapał. Ja już ich nie złapie, i to smutne :(
Eee tam, takie gadanie :)
czasem nie gadanie ;) Ale Eee tam, gadanie hihi
Nie wiem jak była by dobra śmierć. Dojdziesz kiedyś do tego to mi powiedz.
Opowiadanie z bohaterką, która jednak nie chce umierać. A umarła. Czasem przemyśl dokładniej czy chcesz odejść ze świata gdzie ludzie Cię lubią.
Moja ocena 5 I ciesz się ;)
Dziękuje. Twoja ocenę to Ty wiesz gdzie ja mam ... :)
Bardzo przygnębiający tekst. Wiesz, że ja tak nie lubię. Nie wiem co powodowało Tobą, żeby tak napisać. Ja staram się nie myśleć o śmierci. Jest takie oklepane powiedzenie, że nikt nie zna dnia i godziny, myślę, że choć takie popularne, to bardzo trafne. W związku z tym cieszmy się tym co jest, co trwa.
lubię te tematy, najlepiej się w nich czuję ;)
Temat bardzo trudny, ale myślę, że dla Ciebie łatwy. Oswajanie ze śmiercią pomaga, ale nie ma co za bardzo jej polubić.
Mądry treść.
5
Przepraszam pomyliłem się * Mądra
Trzeba się przyzwyczaić, nauczyć jakoś "umierać", że tak powiem.
Dziękuje :)
Nat, nie dołuj!
Mówię prawdę.
Nope! Bo nożyczki pójdą w ruch! XD
Ciężko jest wiedzieć, że umiera się za życia.
A przepraszam, że mam taką śmiałość, ale na jakim etapie jesteś choroby?
Nożyczki?
Jeśli można to wolałabym na FB pogadać, jeśli masz taką ochotę.
Nat zrozumie ;)
Nie posiadam fb.
Może poczta?
Nat rozumie, Shiroi ;)
Jasne, gosiaszgosiasz1212@interia.pl ale wolałabym w dzień popisać.
Rozumiem, odezwę się w dzień. Bardzo dziękuje :)
Proszę :))
To dobra śmierć, gdy umierając, widzisz jeszcze, jak słońce płynie w chmurach czerwieńszych od przelanej krwi. Umrzeć z twarzą w błocie jest haniebnym końcem świetnych dni - ale jeżeli jakakolwiek śmierć miałaby być dobra, to tylko ta wg Tyriona: z winem i między nogami dziwki :) Bo życie jest Grą o Tron. Każdego ranka. Pozdrawiam.
dobrze powiedziane, dzięki za odwiedzenie :)
Będę zaglądał częściej, tylko muszę się najpierw oswoić z tym portalem :D
zapraszam, no trzeba się z nim oswoić ;) powodzenia :))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania