Janioł muzykant
Gdy siądę czasami z wieczorem
i cisza jest taka nieswoja,
chwytam ją czule za rękę,
anioła na pomoc zawołam.
Toniemy w głębokim fotelu,
a on wypełnia nas sobą:
mnie, mój wieczór i ciszę.
Chcesz — to z nami tu pobądź
I popatrz na tego anioła,
co cuda czynić potrafi.
Zabiera nas w podróż do nieba
niczym rasowy serafin.
W nim deszczu bębniące staccato
i wiatru szumne libretta,
pomruk chmur napęczniałych
niczym zazdrosna kobieta.
Jest w nim tęsknota do lata,
cadenza sensu istnienia,
najsłodsza ekstaza miłości
ukryta w serca strwożeniach.
A gdy jest w dolce legato,
za prawe chwytam go skrzydło.
Jeszcze odlecieć mu nie dam,
bo z kąta wylazłaby przykrość.
Pobuszuj jeszcze chwileczkę
w mej duszy, zanim odpłyniesz,
konwulsją echa ucichnij
w leniwej rozmarzeń lawinie.
I tak z wieczorem i ciszą,
od chandry podstępnej wywściekleń,
na skrzydłach naszego wybawcy
rozanielony zwyczajnie uciekłem
Komentarze (8)
Ach ten czas wyciszenia.. pięknie
🌹🌹🌹
Refleksje i uczucia ,nie ma nic piękniejszego gdy w ciszy natchnieniem zajasnieją:)
Witaj, Lumi. Bardzo dziękuję za czytanie i poetycki komentarz. 🌹
Bardzo płynny tekst mający w sobie dużo ciepła . Czy w pierwszym wersie "z" rozmyślne czy zbędne
Tak rozmyślnie — wieczór jako przyjaciel, z którym siadam i martwię się o ciszę, która jest tam z nami. Dziękuję za czytanie i komentarz. 🌹
Bardzo interesujący, ładnie płynący wiersz z tymi muzycznymi i sakralnymi wstawkami. Pozwolisz, że będę się od ciebie uczył.
Jak zwykle piękny 🫶
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania