Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Jej Los To Moje Przeznaczenie

Ciepły, wrześniowy wieczór jak każdy, tego miesiąca, celebrowałem na Starym Cmentarzu. O dwudziestej trzydzieści dojrzałem mym przenikliwym i wampirycznym wzrokiem moją ukochaną Klaudię. Stała przy najpiękniejszym nagrobku owej nekropolii.

Wyglądała jak zawsze wspaniale. Długie rozpuszczone, ciemne włosy przyprawiały mnie prawie o mroczny zawał serca, które już od wielu lat nie pompowało krwi. Jej odzienie stanowił czarny golf oraz ciemnogranatowe dżinsy obciskające nieziemsko zgrabne pośladki i nogi. Na stopach mej wampirycznej kochanki widniały czarne, matowe buciki na niewielkim obcasie. Twarz raziła pięknem i czymś, czego nie potrafiłem nazwać, choć było to coś pochodzącego od Szatana jak i od Boga.

Nie musieliśmy się już obawiać Słońca tego, które nazywaliśmy naszym największym wrogiem. Wrogiem, który wschodził wielbiąc zaborcze, chrześcijańskie Bóstwo. Pana największej religii na planecie Ziemia.

By nawiązać kontakt z Klaudią podszedłem bliżej i rozpocząłem dialog.

– Witaj prześliczna! Me serce raduje się, gdy cię widzę. Me serce wypełnia szczęście. Nie mogę ci nic zaproponować prócz pokarmu i Czarnej Mszy.

– Nie jestem głodna, gdyż odebrałam kilka minut temu komuś życie. Czuję się nasycona świeżą krwią. Wystarczy na całą noc.

Z chwilą, gdy wypowiadała te słowa spostrzegłem spływającą posokę z jej kącików ust. Zrozumiałem, iż na tę chwilę głodny jestem tylko ja, ale nie miałem zamiaru porzucić mej partnerki. Uznałem, że napiję się następnej nocy. Priorytetem stała się Msza, którą odprawię z mą wybranką, kobietą mego drugiego życia otrzymanego od innego potężnego krwiopijcy. Klaudia była mym dzieckiem. To ja ochrzciłem ją mą własną krwią. Pragnęła tego mrocznego daru, ponieważ odwzajemniała miłość. Chciała być taka jak ja. Chciała widzieć to, co ja i czuć to, co ja. Nie musiałem jej namawiać ani brać siłą.

– Kochanie! Jeśli tak, to odprawmy Czarną Mszę. Nikt nam dziś nie będzie przeszkadzać gdyż nasze siostry i bracia zajęli się czymś innym. Wrócą dopiero przed wschodem. Wystarczy nam czasu na kilka liturgii.

– Czarna Msza we dwoje? Brzmi super – skwitowała wampirza piękność.

Nasze dłonie zacisnęły się w żałobnym uścisku miłości. Udaliśmy się wolnym krokiem w stronę starej zdewastowanej kaplicy by tam oddać cześć Lvcyferowi w tańcu naszych nagich ciał. Stary, kamienny, rozpadający się ołtarz niejedno już widział i pewnie nie jedno jeszcze zobaczy.

Moje dzienne życie nie dało mi nigdy sposobności by kochać. Musiałem umrzeć by móc naprawdę miłować. Możliwe, że teraz jestem po złej stronie, ale czy życie nie jest nam dane by być szczęśliwymi?

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore

    /pochodzącego o Szatana jak i od Boga/ – od
    /gdy wypowiadała te sowa/ – słowa
    /i pewnie nie jedno jeszcze zobaczy/ – raczej – niejedno
    W takich sytuacjach trudno o komfort, bo noc i zimno a płyty nagrobne nie grzeją w tyłek i wcale nie grają 🪂🌈🦍

  • Kaptur81

    Nie wiem jak mocna jest Twoja krytyka....ale dzięki...rzeczywiście takie były błędy, które poprawiłem...chociaż to bardziej przeoczenia....

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania