Jestem
Wyszłam z mroku. Tak zwyczajnie, nawet lekko znudzona ciągle powtarzanym kadrem.
Biegnę, upadam, wstaję i znowu... A wokół wszystko żyło, wiosna w pełni rozkwitu?
Nie pamiętam, spałam, gdy nagle powiało, zbudziło. Otworzyłam oczy, patrzę wszędzie kolory. Zamykam, delikatnie się przy tym szczypiąc, boli, czyli coś jest na rzeczy.
Jeszcze raz otwieram, tym razem powolutku, no i szok. Nadal są.
Zaczynam tańczyć, jakbym odpaliła zapomnianą dawno muzykę. Rwą się struny. Pękają klawisze. Talerze z łoskotem uderzają w podłogę. Festiwal, gdzieś nad wodą, słychać uderzenia fal.
Szukam rytmu, czuję, że przelewam się przez ręce. Jestem niekończącym się pędem do życia. Jestem.
Powoli zapada zmrok, zaczynam bać się ciemności. Drżę na myśl, że dopadnie mnie i zamknie na długo, a przecież przed chwilą urodziłam się ponownie. Nie mogę znowu zasnąć. Krzyczę. Do bólu zdzieram gardło.
Dociera do mnie, że nikogo obok nie ma. Milknę i zwijam się w kłębek, a tam bidul i gasnące oczy dnia.
Komentarze (9)
To lepsze niż utopijny, pełen obłudy campus.
Pozdrawiam serdecznie 5*
Miłego dnia
❤️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania