Kąciki oczu kobiety
Kąciki oczu kobiety były wilgotne a powieki ciężkie, gdyż otwierała nimi je nieznacznie. Wokół narządu wzroku pożółkłe plamy i pojedyńcze skośne kreski które ukazywały jeszcze blade zmarszczki. Wyraz twarzy był zaśniedziały, zmurszały i duszny. Sprawiała wrażenie zmęczonej. Strapiona i poległa twarz wyznaczała cykliczność jej dni. Głębokie zmarszczki wokół ust sugerowały brak częstego uśmiechu. Miała zaczesane do tyłu włosy, które pojedyńczymi, cieńkimi pasmami wychodziły z kucyka. Co chwilę zagarniała je w tył. Przejeżdżała dłonią po matowych włosach formułując z nich kształt głowy. Najbardziej niesforne były po bokach, na czubku tylko trochę się plątały. Gdy światło oświetlało ją od tyłu te pasemka wyglądały jak korona. Jasne, świetliste i przylegające do głowy.
Kobieta leżała na łóżku, trudno przyjąć ile dni już tak spoczywała. Było ono wyściełane białym prześcieradłem, a na ścianach panował półmrok. Ledwo było widać że w tym właśnie miejscu pojawia się mur. Raczej wyglądało to tak jakby przestrzeń była ciemna i otwarta. Gdzieś pośrodku znajdowało się łóżko, które sprawiało wrażenie jakby umiejscowiony na podłodze był sam materac. Może tak było w istocie. Niewiasta tkwiła na łóżku wygięta w łuk. Jej głowa i nogi przylegały do podłoża, a tułów był w powietrzu. Była ona obleczona w szary materiał który zaczynał się poniżej obojczyków, przykrywając piersi, brzuch i uda. To co z niej zostało to właśnie tułów. Brakowało jej rąk i długich nóg. Była nieco rozciągniętym w dół popiersiem. Jej ubranie wyglądało jak pancerz, a ona cała była jak na arenie lub w teatrze gdzie rozgrywa się spektakl.
Zaczęła wiercić się i ponaglać ramionami przestrzeń. Nic to jednak nie dawało. Nie mogła usiąść ani wstać. Po prostu znajdowała się na łóżku, na samym jego środku i to okazywało się być jej przeznaczeniem. Nie jadła, nie piła i z każdym dniem mizerniała a plamy wokół oczu i na policzkach stawały się zzieleniałe i sine. Była wychudzona. Długa szyja osadzała się na ramionach a wokół znajdowały się wypukłe obojczyki. Szyją kręciła na lewo i prawo, uderzała głową o materac. Próbowała się podnieść ale tylko przesunęła się nieznacznie i obrociła na brzuch. Spazmatycznie łapała powietrze kiedy twarz znalazła się odwrócona do łóżka i kiedy coraz ciężej jej było o oddech. Traciła coraz więcej sił i energii. Gwałtowne początkowo ruchy osłabiały się z każdą chwilą. Nie mogła za wiele zrobić, poruszyć się, dobyć kroku też było jej nie sposób. Tak dojmująca i przygnębiająca sceneria była jej domem.
Komentarze (4)
Zapomniała ,że jej siła nie w w powłoce cielesnej, a w jej wnętrzu. Gdy tylko o tym pomyślała siła woli oswobodzila ciało z nicości. Zaróżowiło się ,włosy nabrały blasku. Ku swojemu zdziwieniu uśmiechnęła się. Zaczęła powoli unosić się z nad łóżka. Minęła drzwi kuchni . Stanęła. Pomyślała o jogurcie,otworzyła drzwi lodówki. Napiła się . Wróciła. Kolejny raz podał jej rękę. Będzie szła za Nim . Już na dno nie wróci...
Pozdrawiam serdecznie
miłego dnia
Ja w lutym( w konfesjonale) poprosiłam Boga o to że chciałabym przyjąć cierpienie na siebie w intencji nawrócenia bliskich ( głównie męża i zięcia) a początkiem marca pęknął mi tętniak w mózgu .Bóg mnie wysłuchał Chwilowo leżałam na dnie ale dzięki Panu Jezusowi już wstałam :-) idę razem z Nim :-)
Chwała Panu!
najmniejsza to nie mój świat, ale dzięki za komentarz
Tak wygląda brak możliwości. Wypisuję przeszłość.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania