kamienie i kormorany - rozmowy z córką

 ja jej o kamieniach

ona o kormoranach

 

ja jej że gdy wysypałam grosze z portmonetki

wypadł kamień

szorstki ostry i biały

nigdy go tam nie wkładałam

więc skąd

 

bo gdy kormoran usiądzie na drzewie i zrobi kupę

to z drzewa odpada kora

 

że w tylnej kieszeni spodni

tego samego dnia

połowa nasiona dębu

płaski beżowy monolit

skąd

 

bo gdy kormoran usiądzie na drzewie

to z drzewa odpada kora

 

i wreszcie wieczorem ja jej

że w kaszy gryczanej

że wyjęłam z ust

 

trzeci kamień jednego dnia

coraz bliżej ciała

 

bo kormorany i czaple (czaple?) sprawiają

że usychają drzewa

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (21)

  • Grain 3 miesiące temu
    Przeczytał się /do oszlifowania/, skąd ja to znam?
    ******
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Grain, nie będę oszlifowywała. To bardzo utwardzony staroć. (A wiem skąd znasz, jesteś tatusiem).
  • Grain 3 miesiące temu
    Trzy Cztery no.
  • piliery 3 miesiące temu
    Niekończący się dialog, który w istocie dialogiem nie jest. Bardziej potrzebą dotknięcia słowem, obecnością zaznaczoną. Ciekawa forma. Przy okazji: myślałem że czaple gniazdują szuwarach. To i one tak załatwiają przybrzeżne drzewa. :)
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Tak, to nie dialog, to dzielenie się wszystkim, wiedzą o świecie, o sobie, a czasem też - niepokojem. Niektóre ciekawostki są do siebie tak bardzo podobne, chociaż, z pozoru - nie.
  • Narrator 3 miesiące temu
    Niesamowity mistycyzm zawarty jest w tym wierszu. Masa symboli. Kamienie, kormorany, liczba trzy, będąca sygnałem masonów, jak we wstępie do Die Zauberflöte Mozarta.

    Kormorany również uschną, kiedy nie będzie już jednego drzewa, żeby na nim usiąść, aż z kamienia wyrośnie nowe drzewo i cały cykl potoczy się dalej, bez końca.
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    To jeden z moich wierszy, w którym są ptaki. Niedawno uświadomiłam sobie, że mam ich całkiem dużo, tych z ptakami (dużo - jak na mnie, bo wierszy to mam raczej nie za wiele, biorąc pod uwagę, że pierwszy napisałam mając dwanaście lat). Pewnie tak będzie. Kormorany uschną. Haha! Ale odżyją:)
  • Grain 3 miesiące temu
    Ludzie, to jest o niedostrzeganiu miłości, poświęcenia, samotności matki /rodzica/, przez latorośl, która zajmuje się wszystkim innym poza wsłuchaniem się w słowa, najbliższej osoby.
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Może tak to wygląda, Grain, w tym wierszu, ale w życiu jest inaczej. Mam ogromne porozumienie z córką. Czasem - bez słów. W tym wierszu, w moim odczuciu, mówimy o tym samym, i w słowach córki (o kormoranach) jest jakby przestroga: uważaj na te kamienie. To mnie tknęło w tej rozmowie, a jakby dwóch monologach. to przenikanie się dwóch tematów i ich zespolenie. Dlatego to zapisałam. Niemniej - uznaję Twój odbiór tekstu za dopuszczalny.
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Tak to już bywa z dziećmi.
    Ja o chlebie ona/on o niebie i odwrotnie.
    Tak to już widocznie musi być, najpierw życie obsadza nas w jednej a potem w drugiej roli tego samego przedstawienia.
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Maurycy, bywa i tak. Lecz najważniejsze - nie milczeć, od początku do końca - rozmawiać.
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    TrzyCztery↔Bo dzieci miewają skojarzenia, zupełnie niedostępne dla dorosłych, aczkolwiek w ich sensie: logiczne
    Mają bardziej "giętki" umysł, który może poszybować, jak ów kormoran, w dowolną stronę.
    Dorosły to bardziej jak ta czapla:))↔Pozdrawiam:)↔%
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Jak ta czapla!

    Dekaos, zamieszczę niżej, w komentarzu mój wiersz z czaplą, bo bardzo mi się teraz przypomniał i mnie dręczy.
    Jest smutny, ale jakoś tam, tak myślę, z nutką pogodną, taką... "mimo wszystko". Chodzi o puentę. W wersji drukowanej (bo ten wiersz taką ma), zakończony jest wcześniej. Nie ma dwóch ostatnich wersów. Tu - wersja pierwotna:

    czapla biała

    nie wiem jak długo jeszcze
    będę mógł to oglądać

    a więc jesteś dla widoku
    stojącej nieruchomo czapli białej
    wody
    grążeli
    pyszczków ryb
    zmarszczek na wirach
    dla człowieka który cię pozdrawia
    rzędu zielonych łodzi

    któregoś ranka patrzę
    płynie za mną czarny gość na czarnej tratwie
    z czarnymi wiosłami
    myślę czas na mnie
    śmierć mnie ściga
    opowiadam basi

    a basia na to
    śmierć jest biała

    - jesteśmy dla tych historii
    z których się śmiejemy -

    .
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    TrzyCztery↔No... ma coś w sobie Twój wiersz... tylko niestety nie wiem, jak to określić. Odmienny rodzaj nostalgii?
    I jakoś czapla, do treści pasuje.
    A dwa ostatnie... no cóż... ano prawda, gdyż nie można się dać pokonać: smutkowi, chociaż jest nieodzowną częścią życia.
    Chociaż bywa tak, że po latach śmiejemy się z tego, co kiedyś nie było bardzo śmieszne.
    Perspektywa spojrzenia jest inna:)
    Upieczone ciasto zyskuje właściwy smak, ale nie każdemu jest dane, wchłonąć całość aromatu.
    A może to i dobrze. Jest za czym czekać:)
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Dekaos, napisałeś: "bywa tak, że po latach śmiejemy się z tego, co kiedyś nie było bardzo śmieszne".
    A tu - było odwrotnie. Wiersz powstał po mojej wycieczce nad rzekę i po rozmowie z ojcem. I te dwa wersy, wtedy jeszcze były aktualne. A później przestałam się śmiać, i je wywaliłam.
    Słowa Basi, że śmierć jest biała, odnoszące się do historii niepokojącego gościa płynącego na czarnej tratwie odniosłam do tej "stojącej nieruchomo czapli białej", która była jak znak.
  • Bożena Joanna 3 miesiące temu
    Przypomniała mi się opowieść o kormoranach, że dziennie zjadają około pięć kilogramów ryb, więc obficie zanieczyszczają maleńkie wysepki na jeziorach. Córeczka musiała o tym usłyszeć, więc stara się zaimponować matce swoją wiedzą.
    Fajne dialogi!

    Pozdrowienia!
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Chyba właśnie tak było. tylko może nie zaimponować, a ubogacić też i moją wiedzę. A tak a propos ptaków i ich kup, Z gawędy pewnego ornitologa dowiedziałam się, dlaczego bociany mają latem białe, a nie czerwone nogi. Bo w upały wydalają swoje białe kupy wprost na nogi, oblepiają je, żeby się ochłodzić. Wiedziałaś o tym?
  • JamCi 3 miesiące temu
    A i tak się dogadały. Słowem. Ale nie tym, co to niby miało znaczyć, ale wspólnym byciem i brzmieniem swoich głosów. Pozornie się nie słuchają, ale to nieprawda. Dam sobie łeb uciąć, że te głosy brzmiały razem. Dzieleniem się swoimi światami. Innymi, bo musiały być inne, ale tym samym, bo wspólnym :-) Namotałam co?
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Namotałaś, ale - uroczo. I wszystko zrozumiałam ?
  • Szpilka 3 miesiące temu
    I stale ten kamień, i skąd się wziął? Różnica pokoleń, kamień zniknie, gdy przyjdzie czas ?

    Bardzo ciekawy wiersz ?
  • Trzy Cztery 3 miesiące temu
    Szpilko, cieszę się, że zaciekawił. Przy okazji odkryłam, jak tu się tworzy cykle. Wystarczy takie samo słowo na początku tytułu. Mam teraz u góry odnośnik do innego, wcześniej zamieszczonego mojego wiersza z kamieniami. I wiem - "skąd się wziął".

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania