kapelusz
czy jeszcze coś pamięta
pamięta
pamięta jak kupował jej kapelusz
słomiany z dużym rondem
aby chronił przed słońcem ją całą
z granatową wstążką
która miała
łaskotać plecy
więc
gdy włożyła go na głowę
a była wtedy jak
jej oczy mówiły że
a usta usta usta
i całe czoło w
i włosy takie co
na ramionach że jakby
i suknia - pewnie suknia -
może zapomniał
a może
na świecie nie ma już słów
które roiły mu się w głowie
jak brzęczące roje
tych
no
tych
co robią miód
Komentarze (31)
Pamiętam!
Prześwietne! Z humorem oddany zachwyt, rozkojarzenie "pięknym widokiem", szukanie słów.
Zmyślny tekst uśmiechający od ucha do ucha!
:)
I w jej pamięci pamięć jego. Czy niepamieć jej o jego pamięci. Albo pamieć jej o niepamięci. :D
Przynajmniej tak to sobie ja zapamiętam:))
Melancholia. Podobno najszlachetniejsze uczucie. Tutaj połączone z w gruncie rzeczy lekko przerażającym obrazem zaniku funkcji umysłu. Może to moje skrzywienie, ale podmiot liryczny wygląda mi jakoś na wdowca z chorobą Alzheimera...
Przeczytałam Twoje spojrzenie i aż mną wstrząsnęło. Bo pasuje i to jak najbardziej.
Cholera mogłam nie czytać, bo pogodny obraz jaki miałam w głowie po tym tekście bardzo dobrze mi robił.
Ech.
Tjeri, Ernest Tudonyi, podobnie jak Wy czytam ten wiersz na różne sposoby. I jako żart, i jako poważny wiersz pokazujący utratę pamięci.
Niezwykle obrazowy wiersz... portret nieomal. ?
tych
no
tych
w tym miejscu myśli się zatrzymuje, cofa, robi znowu krok do przodu, tańczy... znakomite!
Początek sugeruje nietrwałość wspomnień, zapomnianą przeszłość, jednak zwycięża w końcu radość życia. ?
I niech zwycięża radość, niech słowa, jak pszczoły, pracują nad wytwarzaniem "miodu na serce".
Już muszę iść, na pozostałe komentarze - i Twoje, Narratorze, i innych - odpowiem dopiero jutro.
dobrego dnia
To jest genialne. Najbardziej: a może na świecie nie ma już słów, które...
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor, lubię ten wiersz. Cieszę się, że i Tobie się podoba. Dobry fragment wyłuszczyłeś. Ważny.
Bardzo lekko i barwnie opisana straszna choroba. Ostatnio pewien senior mnie nie poznał, dziwne uczucie, ale nie zawodu, raczej żalu, że los taki bezwzględny.
Bardzo dobry wiersz ?
Szpilka, w przypadku tej strasznej choroby cierpienie bliskich jest ogromne. I żal do losu. Dobrze to określiłaś...
No, jakby ten, jakby wiersz, a może zlepek prostych słów, bo zabrakło tego, no, tej myśli, która unosi, poezji. Jest ten, no jakby obraz, ale przyziemny... a przecież nawet w chorobie są jakieś kolory, tu tylko jeden zapamiętany czy opisany...
A tak serio, to nawet dobry wiersz. 5
MartynaM, tak, jeden kolor - kolor wstążki. Aż przypomniał mi się wiersz ze wstążka, tyle że błękitną:
Daj Mi Wstążkę Błękitną (Cyprian Kamil Norwid)
Daj mi wstążkę błękitną - oddam ci ją
Bez opóźnienia...
Albo - daj mi cień twój z giętką twą szyją;
- Nie! nie chcę cienia.
Cień - zmieni się, gdy ku mnie skiniesz ręką,
Bo - on nie kłamie
Nic - od ciebie nie chce, śliczna panienko
Usuwam ramię...
Bywałem ja - od Boga nagrodzonym,
Rzeczą - mniej wielką :
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym,
Deszczu kropelką...
Z przyjemnością poczytałam.
IgaIga, miło mi.
Trzy Cztery↔I treść i takie rymy, gdzieniegdzie też. Zwiewny, ciepły wiersz, pomimo, no wiesz... ?:)
Dekaos, lubię rymy, które pojawiają się niby przypadkiem. Dodają słowom melodii.
Trzy Cztery↔Jeszcze raz zerkłem. Teraz pomyślałem o balansowaniu na "podłużnym zwieńczeniu spadzistego dachu" Jeno jedna strona jest bardziej pochyła, a druga mniej. Takie skojarzenie z 2 i 3 zwrotką. Chociaż nie wiem, co z dwojga złego lepsze. Stracić zupełnie i mniej się w pewnym sensie przejmować, czy jednak mieć świadomość, że coś ze mną nie tak? Aczkolwiek wiersz, dobrze oddaje stan pewnego zagubienia.
Nie zawsze napad mnie komć... od razu:)
Dekaos Dondi, opisałeś doświadczenie bezradności! Dach o dwóch spadach, i wspinanie się z jednej strony, i zjeżdżanie (po dotarciu na szczyt), z drugiej:
a była wtedy jak............../...ziuuuu!
jej oczy mówiły że.........../...ziuuuu!
a usta usta usta............../...ziuuuu!
i całe czoło w................../...ziuuuu!
i włosy takie co.............../...ziuuuu!
na ramionach że jakby..../...ziuuuu!
i suknia - pewnie suknia../...ziuuuu!
i:
tych.............../...ziuuuu!
no................../...ziuuuu!
tych.............../...ziuuuu!
.......ziuuuu!.../...(co robią miód), (co robią miód), (co robią miód)...
Ostatnie słowa to już dobiegają z zaświatów: (co robią miód), (co robią miód), (co robią miód)...
Trzy Cztery↔Fajnie to rozpisałaś... "dasznie"↔Można też inaczej rzec↔Całe życie się wspinamy, do owej miedzy... a gdzie zjedziemy po drugiej stronie...hmm?
Kiedyś napisałem tekst o podobnej tematyce. Jakbyś kiedyś chciała, to zajrzyj:)
https://www.opowi.pl/lbnp-xxv-piaty-pokoj-a55742/
Dekaos Dondi, pamiętam, czytałam.
A ten fragm.: "Wiele różnych ludzi spotykałem, wiele mi mówiono. Nawet niektórzy byli w moim domu. Teraz sobie przypominam. A ja ich przeganiałem na cztery wiatry, bo jakieś głupoty gadali" - łączy niejako ze sobą i mój "kapelusz", i moje "ćmy".
Ludzie przychodzili, pytali: "Czy jeszcze coś pamięta?",
A ja machałem rękami: "A sio!"
"–– Mamo! Chodź szybko na balkon. Ten starszy pan znowu idzie i niesie kwiaty. Dzisiaj piękna noc, pełna złotych gwiazd. Dlatego dobrze widzę, chociaż jest daleko.
–– Przecież wiesz skarbie, że on tak codziennie. Żadne słowa do niego nie docierają. Idzie w tunelu swojego świata".
Wracam, zastanawiając się dlaczego moja interpretacja była bardziej pozytywna, gdzie bardzo wyczulona jestem na demencję i choroby związane z pamięcią.
Przeczytałam więc jeszcze raz, porównując z moimi doświadczeniami. Ta mini analiza pozwoliła mi uporządkować spostrzeżenia. Jeśli więc tekst jest o chorobie, to mam z Autorką inną próbę, inne przypadki – brzydko mówiąc. Bo tu jest łagodność, dystans i może humor nawet. Ja zaś kojarzę szukanie w pamięci z niepokojem, rozpaczą, strachem i agresją. Z walką i niepogodzeniem, z podejrzliwością. Może to kwestia stadium? Może charakteru? Nie wiem.
Tym bardziej się cieszę, że mój (pierwszy) odbiór też można w wiersz wpasować. Zostanę przy nim, bo ułożył mi się w przeuroczą scenę. Tak mało tekstów, które nastrajają pozytywnie...
Tjeri, pisząc nie myślałam o chorobie, a o utracie. O utracie pamięci o miłości.
Wiersz może być rozmową z samym sobą, a może z kimś. Ktoś zapytał, ale pod koniec i jemu samemu zabrakło słów. A może być spojrzeniem z dystansu na kogoś i - na koniec - refleksją zw. z własnym życiem, czy życiem w ogóle.
Roje słów "nadlatywały" na widok kogoś ukochanego, myśli roiły się w głowie gdy się tęskniło. I nagle zapomniało się tych słów, jak widoku tego kogoś, a nawet nie wie się, "kto" tworzył roje.
Jak zginą "słowa - pszczoły" - zginie świat.
Drugi człowiek może być dla nas światem. I ten świat może zginąć, gdy o nim zapomnimy.
O Alzheimerze mówili czasem czytelnicy, więc i tak musiałam spojrzeć.
Trzy Cztery
Czyli "prawda" jak zawsze po środku :).
Też przychylam się do wersji Tjeri, chociaż czas pożera wszystko, nawet słońce.
kikimora, no właśnie. Więc trzeba zapisywać:)
Kapelusz to dodatek stylizacyjny, który niewątpliwie dodaje charakteru i tajemniczości. Wybierany jest przez osoby o interesującym usposobieniu, ciekawych pasjach i wysokim poczuciu własnej wartości
Kapelusz tutaj tylko dodatkiem do miłości, miejsca i słońca i może morza. Dodatek stylizacyjny, który niewątpliwie dodaje charakteru i tajemniczości i frywolności wersom. I jeszcze ta granatowa wstążka? Elegancja w kolorze współgrająca z odcieniem opalenizny. Pewnie jeszcze ciemno granatowa, a jakże? We włosy wplątał wiatr i cud, miód... Warto celebrować takie chwile i nie zapominać.
W innym klimacie wiersz:
"Gdybym miał jedenaście kapeluszy" - Konstanty Ildefons Gałczyński
Gdybym miał jedenaście kapeluszy,
pierwszy schowałbym w szafie, żeby się nie kurzył.
Drugi nadałbym przez pocztę w postaci paczki.
Trzeci byłby na drobnostki i drobiażdżki.
Czwartego używałbym wyłącznie do sztuk magicznych et cetera
Piąty zamiast klosza, do przykrywania sera.
Szósty kapelusz - dla Jadwisi.
Siódmy bym powiesił. Niech wisi.
Ósmy przerobiłbym na nastrojowy abażurek.
W dziewiątym hodowałbym jeża lub coś z zoologii w ogóle.
Co do dziesiątego, to jeszcze nie mam pomysłu:
A jedenasty kapelusz porwałby mi wiatr nad Wisłą.
Bo powiedziała o mnie jedna poetka z Krakowa:
"To głowa nie do kapeluszy! To taka posągowa głowa!"
Miłego dnia
Tak, ciemnogranatowa... Wiedziałaś... Może też masz w domu taki kapelusz? Ja - mam.
Dziękuję, pasjo, za wspaniały komentarz i piękny wiersz.
Ukryty, pod zabarwionymi humorem słowami, przekaz daje do myślenia, porusza, przypomina o przemijaniu, o tym, że coś się kończy.
Lubię Twoje wiersze ?
Miło mi bardzo. Dziękuję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania