kausza
ukorzeniłem się pod wyjściową strzechą
w pierwszym obstalowanym garniturze
bez smarkówy w butonierce ze słomką z butów
która niemagicznie wyłapuje wierzących w przymiarki
Następne części: Kausza /haibun/
ukorzeniłem się pod wyjściową strzechą
w pierwszym obstalowanym garniturze
bez smarkówy w butonierce ze słomką z butów
która niemagicznie wyłapuje wierzących w przymiarki
Komentarze (5)
Wyjściowa strzecha - rodzinny dom. W końcu trzeba wyjść do "świata szerokiego".
Dużo w niewielu słowach.
Mnie nawet wzruszyło.
(Kauszę sprawdziłam w słowniku. Nie znałam).
prawie do 30-tki miałem kępę włosów, szopę jak sam Jimi Hendrix. latem często pod wieczór chodziłem nad rzekę, skakałem na główkę. po wyjściu z wody rozbijałem na niej jajko od kury, wcierałem w kudły, i skok w celu przepłukania. pracowałem wtedy przy konstrukcjach wiszących na stalowych linach, mocowanych z użyciem sercówek. forsiasty uszyłem sobie garnitur z wełny, w którym zaliczyłem kilka cudzych weselisk. na własne kupiłem nowy, ale tamten był najlepszy, porządniejszy ode mnie. miałem kolegę, poczciwina, wyśmiewana naiwność ze słomą w butach, obserwując żartownisiów, wiedziałem, kto jest kim, żeby nie napisać jakim kto jest chujem, albo pizdą.
i to o tym.
aha i często wchodząc w nowe środowisko, starałem się nie udawać, chlapnąć coś w stylu kolegi i szybciej miałem jasność
instynkt samozachowawczy to niestety późniejsze przemyślenie
Twoja książka, w której obok wiersza byłaby jego historia. To byłaby dobra rzecz. Chociaż kilka takich historii, przy kilku wybranych wierszach. Fajne by to było.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania