Kejsti.
Niczego, nigdy, nie byłem tak pewien,
jak budzenia się obok ciebie, z poczuciem
że za oknem nadal jest ciemno.
Że ktoś pojadł wszystkie żarówki,
zgarnął do torebki gwiazdy
- łącznie ze słońcem -
więc leży teraz na szafce nocnej i tli się,
dając ciepło, stając się środkiem ciężkości.
Plus grawitacja.
Zmieniła kierunek, z pionowego w poziomy,
coś ciągnie mnie w bok, na wspak,
ku miejscu, które powinno być puste przecież,
w które nie wierzyłem jeszcze miesiąc,
czy dwa wstecz.
A jest.
A garnie mnie do siebie, jak matka.
Za kark, za dłonie gotowe do tańca,
dając wzajemność.
.
.
Z cyklu : Kwietnie.
Koniec maja, roku w którym wszystko się zaczęło.
Komentarze (7)
wspomnienia dotyczące z matką w łóżku niekoniecznie przekładają się na dorosłość...
cul8r
Z jaką matką znowu?
Matka jest tylko jedna.
Zenza 🤦🏽♂️ no chyba, że ktoś ma dwie.
Że ktoś przepalił wszystkie żarówki,
zgarnął światło do tureckiej torby.
Ładne.
Że ktoś zajebał wszystkie żarówki,
zgarnął światło do tureckiej torby.
Mniej ładne, ale bardziej wyraziste.
🤷🏽
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania