...

Kiepskie karty, złe wybory dróg — część VI

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (64)

  • Ritha 29.07.2018
    Jeeee!
    (jutro;))
  • Canulas 29.07.2018
    Jeee, jak skrót od jutro :)
  • Keraj 29.07.2018
    Zdjęcia jaki kalendarium życia. Samotny mściciel 5
  • Canulas 29.07.2018
    Hmm, chyba mi uskakuje przekaż. Jeśli to zawoalowane, że git. - To git.
    I dzienks czy coś.
  • Margerita 29.07.2018
    hurra nareszcie Wiwacik i Polipek przeczytałam z zapartym tchem piec
  • Canulas 29.07.2018
    Dziena, Marg
  • Agnieszka Gu 29.07.2018
    Co tak późno!? Tera lecę już spać, bom ledwo żywa... Około środy się pewno dopiero tu zjawię, bo od jutra... wiadomo... poligon...
    Zaznaczam se, zęby nie przełoczyć... dobranoc... ;)
  • Agnieszka Gu 29.07.2018
    nie "zęby" ino "żeby" :p ;)) ledwo już na oczy widzem...
  • Canulas 29.07.2018
    Agnieszka Gu, haha ha. Spoko ;)
  • Agnieszka Gu 05.08.2018
    Witam,
    "Gdziekolwiek jesteś – bądź tam" — brzmi jak przestroga
    "Podszedł. Otworzył. Znalazł. Podziękował. I wyszedł.
    Potem po prostu ich zabił." — krótkie, celne
    "Ciepła, lepka, wilgotna; opływała wszystko poza ostatnim bastionem stolikowej lampki. Ta dzielnie broniła pozostałej pod swą jurysdykcją przestrzeni, oświetlając siedzącą na krześle Anę i niemal połowę przykucniętego obok niej Polipa." — świetne zdania – to raz. A dwa – Polip wrócił :))
    "Dwóch zostało po ludzku zastrzelonych. " — taaaa, zwyczajnie, no najzwyczajniej w świecie, krótko i na temat, ni ma się nad czym rozwodzić ;))
    "Z przestrzeni prerii prosto w ciasnotę domu. Domu starego. Miejsca, które ma duszę i potrafi uwypuklić kroki albo zakłamać ich echo. " – ooo to też działa na wyobraźnię... Widzę tą "przestrzeń", czuję "ciasnotę" i słyszę "kroki"... świetne
    "Przesadnie się nie ukrywał." — biedny Wiwat... swoja droga nieźle sklecona myśl.
    "Wiedział jednak, że staruszka jest czujna, więc bardziej stawiał na takt i zrozumienie dla sprawy." — biorąc pod uwagę jej wcześniejsze działanie, zrozumienia to jej chyba nie brakowało ;))
    "By cokolwiek.
    By, kurwa, chociaż cokolwiek...
    On jednak – nic." — rytmicznie, jak w jakieś zakręconej zabawie

    Mamy Polipa i Wiwata. Lubię takie "znajome" twarze w nowych sytuacjach, czy tam realiach...

    Bałdzo ładnie Prze Pana, bałdzo ;)
    Pozdrowionka
  • Canulas 05.08.2018
    Agnieszka Gu o proszę. Któż to back.
    Zostawi
    Obieca
    Ale wraca.
    Bajka. Miło mi.
    Przerw nie powinno być już aż takich. Teoretycznie mam zamiar się wziąć w garść, bo robię pierdyliard rzeczy zamiast tych, co trzeba. Zobaczymy.
    Dzienks, A.Gu.
  • Elorence 30.07.2018
    "Podszedł. Otworzył. Znalazł. Podziękował. I wyszedł.
    Potem po prostu ich zabił." - zaczynam lubić tę bezpośredniość. Tekst bardzo na tym zyskuje i sprawia, że bardziej odczuwam emocje, które fruwają wokół kropek.

    "Podarek zakochanego męża dla tej jednej, wyśnionej. Scementowanie przysięgi pośrodku dosłownie niczego, tylko dlatego, że tak po prostu najciężej. Trwałość uczucia, jakich już nie uświadczysz. Jakie można wskrzesić jedynie, oglądając album dwukolorowych zdjęć. Zaklęcia chwil w korowodzie szaleństwa odwrotności. Szaleństwa pójścia pod prąd." - bardzo mi się podoba.

    "Esencja życia nie z kimś. Esencja życia dla kogoś." - piękne.

    "— Była z mojego żebra — rzucił. — Była z mojego jebanego żebra." - emocjonalność Wiwata jest nie do podrobienia. Nie wiem, ale w głowie słyszę jego głos (pełen wkurwienia i czegoś jeszcze, czegoś, czego na miejscu tych chłystków bałabym się podwójnie), no i zaczynam być bardziej przychylna dla tego człowieka.

    "Być może pragnął, aby ten chłystek zrozumiał, co tu się stało. Jakiej współwinien jest zbrodni. Jak nierozsądne, kurewsko wręcz amoralne, jest zabieranie człowiekowi całej ziemi spod stóp. Jaką wielką chujnią jest odbieranie wszystkiego. Wreszcie, jakim straszliwym, przepotwornym skurwysyństwem jest kazanie na to wszystko spoglądać. Chciał, żeby typ to dostrzegł, patrząc mu prosto w oczy. By usłyszał agonalną nutę w jego drżącym z nienawiści głosie. Wreszcie, by to zrozumiał z całości jego umęczonego obrazu. Wyczytał z grymasu twarzy.
    By cokolwiek.
    By, kurwa, chociaż cokolwiek...
    On jednak – nic." - pięknie ujęte. Przerwa w pisaniu dobrze wpłynęła na treść tej części. Wiwat z zupełnie innej strony. Kiedy już stracił wszystko, jest jeszcze bardziej niebezpieczny, bo nie ma już nic więcej do stracenia. Zabije wszystkich.

    "— Bo może ja tu czegoś nie rozumiem — kontynuowała widocznie rozeźlona. — Nie chcecie mnie wypuścić, ale wasze bezmózgie, obżarte przez robactwo łby, płodzą pomysły, by mnie jeszcze tym faktem szantażować. Że jeśli, uwaga, nie zacznę się zachowywać, jak należy, to mnie, ponownie, uwaga, nie wypuścicie. Tak?" - bardzo naturalne, co leci na plus.

    "— Alex — wyszeptała do ciemni otaczającej ją ze wszystkich stron — jak długo jeszcze?" - coś w tym jest. Już dawno zauważyłam jakiejś drugie dno w "jak długo jeszcze". Piękne, ale bardzo uniwersalne.

    Hmm, ostatnio przechodzę jakieś dziwne momenty, że skupiam się na pojedynczych słowach, nagle ogarniając, że niektóre mają w sobie nieprawdopodobną siłę, która potrafi zmienić sens wszystkiego.
    Ciekawa rzecz.
    Za mało Polipa, wiesz, że to mój bohater z topki :)
    No i czekam na Thelmę :(
    Tak jak wcześniej wspomniałam, przerwa podziałała na korzyść :) Mam nadzieję, że kolejna część nadejdzie szybciej niż ta powyższa.
    Pozdro, Can!
  • Canulas 30.07.2018
    odpowiem jut.. (a nie) odpowiem późniejszym dziś.
    Tera dwie kwestie na szybko.
    1.) - Pięknie dziękuję
    2.) - Taa, Tekst spłynie szybciej

    Koniec srania po krzakach. Metaforycznie, ale i ogólnie.
  • Canulas 30.07.2018
    Helloł, Elołapenson
    Odpowiadając:

    ""Podszedł. Otworzył. Znalazł. Podziękował. I wyszedł.
    Potem po prostu ich zabił." - zaczynam lubić tę bezpośredniość. Tekst bardzo na tym zyskuje i sprawia, że bardziej odczuwam emocje, które fruwają wokół kropek." - Też mi sięwidzi takie odarcie z upiększających zapchajsłówek. Nie często, ale czasem robi robotę.

    "By cokolwiek.
    By, kurwa, chociaż cokolwiek...
    On jednak – nic." - pięknie ujęte. Przerwa w pisaniu dobrze wpłynęła na treść tej części. Wiwat z zupełnie innej strony. Kiedy już stracił wszystko, jest jeszcze bardziej niebezpieczny, bo nie ma już nic więcej do stracenia. Zabije wszystkich." - i jeszcze tylko to. Tak. Chciałem oddać desperację bycia na samym dniem. Wszystko w myśl mojego ukochanego porzekadła "Niczego się nie obawiam, bo niczegop nie mam".
    Trafiłaś obserwacyjnie w punkt.
    Dzięki piękne.
    Się kłaniam na ile korzonkowe boleści pozwalają ;)
  • Elorence 30.07.2018
    Powoli się pozbywam tej okropnej rozwlekłości, jeśli chodzi o pisanie. W swoich historiach strasznie wszystko rozciągam w czasie. A Ty potrafisz odciąć wszystko i zawsze jest dobrze. Wyobraźnia i tak pracuje, czasami nawet lepiej niż gdy jest zbyt duża ilość "zapchajsłówek" :)
  • Canulas 30.07.2018
    Elorence , różnie jest. Raz jest lepiej, raz gorzej. No cóż dodać. Trzeba chyba robić swoje. Przesada w zadną ze stron nie jest wskazana.
  • Ritha 30.07.2018
    Okej, przeczytałam w nocy, teraz na spokojnie po raz drugi. I po pierwsze i po najważniejsze co muszę rzec - cieszę się jak jasna cholera, że wróciłeś do serii!

    „Wrócił. Sześciostrzałowy bębenkowiec o długiej lufie, którego nazwę miał na końcu języka. Zimny w dotyku i ciężki, choć prawdopodobnie nieczyszczony od lat” – być może po prostu lubię opisy broni, a być może drgnęły mi palce czytając, bo poczułam jak zimny i ciężki był

    „— A naboje? — szepnął, choć musiał powtórzyć głośniej, gdyż jego słowa utonęły pod ostrym dźwiękiem klaksonu. — Ma babcia kule do tego” – klakson tez słyszę, to chyba ze mną coś nie tak, wizualizacja przy Pincet i pochodnych Pincet włącza się na pstryk. Ps. Pytajnik chyba po „Ma babcia kule do tego”

    „Podszedł. Otworzył. Znalazł. Podziękował. I wyszedł.
    Potem po prostu ich zabił” – to to wiadomo, nawet nie ma co rozwijać

    Nie padło imię (a raczej ksywa, bo przecie Wiwat ma na imię Albert, pamiętasz? Było tak w Pincet w jednym dialogu :D), więc imię nie padło, ale wiadomo kto od babci wziął broń. Achhh <3

    „od kilku chwil panoszyła się noc. Ciepła, lepka, wilgotna; opływała wszystko poza ostatnim bastionem stolikowej lampki. Ta dzielnie broniła pozostałej pod swą jurysdykcją przestrzeni” – bardzo ładnie

    „senny głos odebrał stanowczości sporo mocy” – tu też, choć duperela, ale dawno nie grzebałam w tej formie Twojego pisania, więc daj się nacieszyć :p

    „wyglądał jak bokser, który dopiero co obskoczył wpierdol” – taa, bezpośredniość, mocniejsze słowa w odpowiednich miejscach, jak zawsze, gites

    „Dźwięk trzaskających kolan musiał zaboleć wszystkich zgromadzonych” – no jest nieźle, serio, po takiej przerwie usprawiedliwiony by był powiew tekturowych zdań, a tu niet, zero kartonu

    „Przy asyście solidnego plaśnięcia zapyziała ściana przyjęła kolejny, bliźniaczo tłusty ślad” – cudnie (nie wiem czy nie bliźniaczo-tłusty, ale strzelam)

    „Bzyczący owad zatoczył pętle, usiadł na stoliku koło lampki, dwie sekundy pochodził i ponownie poderwał się do lotu” – hahahaa, tu mam sceny z bajek przed oczami (znaczy, ze dobrze, spakojna)

    „Ten się przyczaił drugą ręką” – kopsnęłabym „się” o szachowe opole dalej, ale to wiadomo – choroba

    „wybierz i własnie tak było” – właśnie*

    „Bandyci weszli z pełnego słońca w nie do końca sprzyjającą noc” – zajebiste

    „Z przestrzeni prerii prosto w ciasnotę domu. Domu starego. Miejsca, które ma duszę i potrafi uwypuklić kroki albo zakłamać ich echo. Stare budownictwo. Proste narzędzia i pot. Podarek zakochanego męża dla tej jednej, wyśnionej. Scementowanie przysięgi pośrodku dosłownie niczego, tylko dlatego, że tak po prostu najciężej. Trwałość uczucia, jakich już nie uświadczysz. Jakie można wskrzesić jedynie, oglądając album dwukolorowych zdjęć. Zaklęcia chwil w korowodzie szaleństwa odwrotności. Szaleństwa pójścia pod prąd. Czasu, kiedy nie ma jeszcze żadnego ciepła poza tym marnym, własnym, a dym z komina możesz wskazać co najwyżej umęczonym palcem wyobraźni” – kurwa mać, to jest to na co czekałam, tutaj już jesteś rozkręcony na max, zdania kończące się i zaczynające jak nowa myśl w ciągu przyczynowo-skutkowym, jak tu: „prosto w ciasnotę domu. Domu starego. Miejsca, które”, do tego ciachanie w punkt, "Stare budownictwo", zdania z kałasznikowa, no kurde, Canulardo, szczerze – myślałam, że będziesz się dłużej rozkręcał.
    Dobra wkleję to może już, żeby się czasem nie skasowało i zara dalej jadymy.
  • Canulas 30.07.2018
    Nooo, to się już chyba po bieganiu odniosę. :)
  • Ritha 30.07.2018
    Oki, lecim dalej.
    „Esencja życia nie z kimś. Esencja życia dla kogoś” – ładnie
    „Dodatkowo tych nazbyt śniadych gałganów cechowała ostrożność, jak to w zwyczaju ludzi, którzy nie za bardzo mają melodię szykować się ku zaświatom” – jeszcze lepiej

    Wiwat, wkurwiony Wiwat, taa, myślę, że są sytuacje, kiedy mają z Maxem coś wspólnego ;)

    „Kierowca, gdy tylko skumał, że coś jest mocno nie halo, przypieprzył w pedał i wyautował się z baśni” – hahaha, gites

    „na tę chwilę rozróżniał ich po stadiach przytomności. Jeden miał ją szczątkową, a drugi, póki co, nie miał wcale. Wybór pierwszego kroku dokonał się zatem sam” – i tu, bardzo gites

    „Następnie, nie bez wysiłku, na nim ułożył, strącając przy tym przygotowane do obiadu bibeloty” – to zdanie musiałam czytać dwa razy, żeby pokumać, czyli zachodzi obawa, że coś jest z nim nie tak (albo ja wolno kumam), tzn. jest zrozumiałe, ale, hm, może tak: „Następnie, nie bez wysiłku, starannie ułożył na nim (albo starannie na nim ułożył) przygotowane do obiadu bibeloty”, jak wolisz

    „Przystanął nad gościem. Zerknął. Spotkali się tuż nad stołem. Żaden się nie uśmiechał” – cudnie

    I dalej, od zdania wspomnianego wyżej, aż do
    „By cokolwiek.
    By, kurwa, chociaż cokolwiek...
    On jednak – nic” – jest zacnie

    „Babcia Gretta głaskała po białym kołnierzu Panią Psotkę, oglądając album starych zdjęć. Starała się skupić, dać wchłonąć w ten piękny, czarnobiały świat. Dolatujące do jej uszu krzyki skutecznie to jednak uniemożliwiały” – dobra wstawka, rzut kamery po drugiej stronie ściany, z jednej zemsta, z drugiej spokojne przeglądanie starego albumu z kotką na kolanach, kontrast, git

    „żeby się w końcu uspokoiła i dała spokojnie pomyśleć” – uspokoiła i spokojnie mi się gryzie, cuś by tu zamienił, hm, nie wiem na ten moment jak

    „— Czyli nie możecie mnie wypuścić, ale waszym argumentem bym była cicho jest to, że mnie nie wypuścicie? Dobrze rozumiem?” :DDD

    Zaraz, zaraz, gubię się, tzn. domysły zamierzone, kuma, ale to… Thelma? Tak Thelma!
    (Bo miałam jeszcze nadzieję, że, nie wiem, wskrzeszona Rose...)

    „niekompletną w palce dłonią” :D

    „zanim nie miała absolutnej pewnosci, że jej nie słyszą” - pewności*

    „— Alex — wyszeptała do ciemni otaczającej ją ze wszystkich stron — jak długo jeszcze?” – biedna Thelma :( Polip, uwijaj się!

    „Opowieść Polipa była zbyt niedorzeczna, by w nią uwierzyć, ale i zbyt niedorzeczna, by ją od tak odrzucić” – takie też lubię

    No okej, pięknie, dużo ładnych zdań, nie kopiowane na siłę, żebyś sobie nie myślaa, swoim zbyt samokrytycznym okiem, wszystkie wymienione fragmenty warte uwagi, dobra część, ale zła wiadomość jest taka, że ta część rozbudziła apetyt na więcej!
    Czekam więc na więcej :)
  • Canulas 30.07.2018
    No dobszzz...
    "Comy tumamy?"

    Pytajnik, taaa, owszem. "Ucieknął mi". Dorysuję.

    "Nie padło imię (a raczej ksywa, bo przecie Wiwat ma na imię Albert, pamiętasz? Było tak w Pincet w jednym dialogu :D), więc imię nie padło, ale wiadomo kto od babci wziął broń. Achhh <3" - wiem, że ma Albert, ale... tutaj nie rozumiem w ogóle co i do czego?

    Piszesz zero kartonu, ale... też poza jednym płynniejszym pociągnięciem, reszta szła troszkę chropowato.

    Przy asyście solidnego plaśnięcia zapyziała ściana przyjęła kolejny, bliźniaczo tłusty ślad” – cudnie (nie wiem czy nie bliźniaczo-tłusty, ale strzelam)" - cholera. Może i taaa.

    "„Ten się przyczaił drugą ręką” – kopsnęłabym „się” o szachowe opole dalej, ale to wiadomo – choroba" - tutaj z kolei nie wiem czy przeniosę. Generalnie przenoszenie "się" dalej, to od Ciebie zaczerpnąłem, nauczyłaś mnie tego. WIele razy już skorzystałem. Tutaj - zobaczę na większym wyimku i zdecyduję.

    Literówek nie będę kopiował, bo wiadomo, że błąd. A ten ostatni, dość długi fragment, jest właśnie tym z flow. Tym, który i mi się podoba.

    Dziękuję Ritha. Zaraz odpowiem Ci dalej, tylko od razu naniosę poprawki.
  • Ritha 30.07.2018
    "imię nie padło, ale wiadomo kto od babci wziął broń... tutaj nie rozumiem w ogóle co i do czego". - akcentuję jedynie radość z czytania o Wiwaciku!

    " też poza jednym płynniejszym pociągnięciem, reszta szła troszkę chropowato" - nie czuć, duzo dobry zdań, w ogóle nie czuć

    "Się" zostaw, wiem, że mam manię, to je silniejsze od mła :)
  • Canulas 30.07.2018
    Ritha , aaa, bo rozpatrywałem to w kontekście jakiegoś błędu. Się przeszło dalej. Bliźniaczo-tłusty poszedłpóki co również za Twoją radą.
  • Canulas 30.07.2018
    c.d.
    Czy mają z Maxem coś wspólnego? Mają kilka cech leżących w tym samym zbiorze, ale daleki bym był, żeby ich ubliźniaczać ;)

    "Kierowca, gdy tylko skumał, że coś jest mocno nie halo, przypieprzył w pedał i wyautował się z baśni” – hahaha, gites" - a do tego zapisu sam mam akurat obiekcje, bo wydaje mi sięnazbyt swawolne narracyjnie. Mimo że często narratora zbliżam do wypowiedzi głównego bohatera, by narracyjne myśli się jakoś sprzężały z myślami bohatera. Tu jednak, no... takie tam.


    "„Następnie, nie bez wysiłku, na nim ułożył, strącając przy tym przygotowane do obiadu bibeloty” – to zdanie musiałam czytać dwa razy, żeby pokumać, czyli zachodzi obawa, że coś jest z nim nie tak (albo ja wolno kumam), tzn. jest zrozumiałe, ale, hm, może tak: „Następnie, nie bez wysiłku, starannie ułożył na nim (albo starannie na nim ułożył) przygotowane do obiadu bibeloty”, jak wolisz" -- nooo, zachodzi obawa, że tu pohandlowałem trochę odbytnicą. Dałem dupiszcza. Obadam zara i coś zmienię.


    "I dalej, od zdania wspomnianego wyżej, aż do
    „By cokolwiek.
    By, kurwa, chociaż cokolwiek...
    On jednak – nic” – jest zacnie" - a to nieskromnie też mi sięwidzi. Nie, że jakoś mega, ale...

    "„żeby się w końcu uspokoiła i dała spokojnie pomyśleć” – uspokoiła i spokojnie mi się gryzie, cuś by tu zamienił, hm, nie wiem na ten moment jak" - o boszzz, no fakt. Zły zapis.

    No i dalej literówka i koniec, więc cóż. Poprawiam i działam dalej.
    Jeszcze raz txh. Postaram się nie robić długich przerw, bo to faktycznie wybija z rytmu.
  • Ritha 30.07.2018
    "Czy mają z Maxem coś wspólnego? Mają kilka cech leżących w tym samym zbiorze, ale daleki bym był, żeby ich ubliźniaczać" - absolutnie nie ubliźniaczam, myślę w kategorii doprowadzenia ich skrajności, rozjuszenia, wtedy wydaja mi się bez granic, ot taka luźna myśl. Choć może Polip tez taki jest, może po prostu to ludzki odruch.
    "przypieprzył w pedał i wyautował się z baśni" - jest frywolnie, na granicy przegięcia, ofkors, ale myślę, ze jeszcze po dobrej stronie granicy. No i pysko się uśmiechał przy okazji :D
    Oki, pisiaj Canulardo, pisiaj :)
  • Canulas 30.07.2018
    Ritha, będę będę, ale pierwej poranne opowijscie nowości ;)
  • Elorence 30.07.2018
    To ja już wiem, czemu mi się tak spodobało zachowanie Wiwata w tym tekście! Trochę mi przypominało Maxa!
    No tak!
  • Ritha 30.07.2018
    Canu, ogólnie pisze pisiaj, nie że Cię wysyłam teraz ;D
  • Ritha 30.07.2018
    Widzisz Elołapku :D
  • Canulas 30.07.2018
    Ritha , heh, wiem
  • Canulas 30.07.2018
    Elorence , nooo, może trochę
  • pasja 30.07.2018
    Witam
    Niby część dalszą, ale jakaś inna. Bardziej ciepła... jest babcia Greta i Pani Psotka, są zdjęcia i sekretarzyk. Ściany domu i wspomnienia. Zapach niewietrzonego mieszkania
    Podarek zakochanego męża dla tej jednej, wyśnionej... jakie piękne.
    Odkąd jego czołowy płat przegryzła wiadomość o śmierci Rose, odkąd się umościła, osiadła... zastygła w nim... A jednak chwilę romantyk?
    Ładnie grasz w szachy ze śmiercią. Ana jest na pozór tylko mocną kobietą, w środku jednak rozkleja się.
    Tylko gdzie jest Thelma?
    Samotne świty zawsze kojarzą się z raną... ładne zakończenie.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Canulas 30.07.2018
    nooo, cóż , Thelma gdzieś tam jest. Gdzieś tam jest. Masz rację, że nieco inna. Trochę chyba jeszcze spływa ze mnie ostatnie Noir i lekko się mieszają style ;)
    Ciekawie dostrzeżone.
    Pozdrowęcia
  • Blanka 30.07.2018
    Ja tak krótko: Fajnie, że ta seria wraca. Świetnie się czyta, to chyba jedna z najlepszych części.
    "Zaklęcia chwil w korowodzie szaleństwa odwrotności. Szaleństwa pójścia pod prąd. Czasu, kiedy nie ma jeszcze żadnego ciepła poza tym marnym, własnym, a dym z komina możesz wskazać co najwyżej umęczonym palcem wyobraźni.

    Esencja życia nie z kimś. Esencja życia dla kogoś."- wow. Pięknie. Jesteś w formie. Oby następna odsłona pojawiła się szybciej.
    ***** Pzdr.
  • Canulas 30.07.2018
    Bedzie szybciej. Mam już kropkę na koniec. Dziękuję. Wycięty fragment i mnie się widzi.
  • betti 30.07.2018
    Blanka wyjęła mi z ust najlepsze fragmenty... nie wiedziałam, że można pisać o przemocy, zbrodniach ocierając się o prozę poetycką. Zadziwiasz, w ten pozytywny sposób oczywiście. No cóż, wielkie brawa!

    Pozdrawiam.
  • kalaallisut 30.07.2018
    Z przyjemnością... :) Chociaż na Alan nie komentować i nie tworzyć 3tyg "urlop", pozdrawiam
  • kalaallisut 30.07.2018
    Z przyjemnością... :) Chociaż mialam nie komentować i nie tworzyć 3tyg "urlop", pozdrawiam
  • Canulas 30.07.2018
    kalaallisut , taaa- autokorekta czyni cuda. Jak pewnie zauważyłaś, to seria, więc wyimkowo może być niezrozumiałe. Pierwsza część po dłuższej przerwie, więc troszkę kanciasta tu i tam.
    Dzienks.
  • Canulas 30.07.2018
    No fakt. W sensie, że dużo tu przemocy, przekleństw i w ogóle. Czasem coś wrzucę z takiego zapisu, ale wychodzi różnie. No ale zawsze można coś zmienić, wyciąć czy nadpisać.
    Dzięki piękne.
  • Canulas 30.07.2018
    No fakt. W sensie, że dużo tu przemocy, przekleństw i w ogóle. Czasem coś wrzucę z takiego zapisu, ale wychodzi różnie. No ale zawsze można coś zmienić, wyciąć czy nadpisać.
    Dzięki piękne, Betti.
    - przenosi na dół komentarz. Rok na portalu, a nadal w pewnych kwestiach jestem ułomny.
  • kalaallisut 30.07.2018
    Canulas Tak. Głównie chyba skupiłam się na tym jak bezcemeronialnie ją opusujesz, niż na zrozumieniu ciągłości.
  • Canulas 30.07.2018
    kalaallisut , taaa, może kiedyś, wiesz ;) - Miłego detoksu
  • Justyska 03.08.2018
    "Ciepła, lepka, wilgotna; opływała wszystko poza ostatnim bastionem stolikowej lampki. Ta dzielnie broniła pozostałej pod swą jurysdykcją przestrzeni, " ostatnio na opisy przestrzeni zwracam uwagę, ten jest świetny
    "Jak nierozsądne, kurewsko wręcz amoralne, jest zabieranie człowiekowi całej ziemi spod stóp." - krótko i w punkt. Lubię takie zdania

    Super, że jest kolejna część, mam nadzieję, że już nie będzie takich długich przerw. Czytało się dobrze, wręcz poetycko bym rzekła.
    Masz ten swój styl, cięty, mocny i bez owijania a jednak lekko poetycki. Nie przesadzony taki w sam raz. Szacun.
    Pozdrówka i piąteczka oczywiście!
  • Canulas 05.08.2018
    Ok, umknął mnie jakoś Twój komentarz albo (co bardziej prawdopodobne) przeczytałem go minutę po Twym napisaniu i chciałem odczekać przed odpowiedzią, by się nie zdał radzić, że w napięciu oczekuję na komentarze i ciągle odświeżam.
    Kto wie?
    Moglo tak być.

    W tą dym razie dzięki za wizutex, miss Justyska.
  • Canulas 05.08.2018
    W tą dym - w każdym * (ech)
  • Ritha 07.10.2018
    Odświeżyłam sobie :> Jestem gotowa na c.d.! :>>
  • Canulas 07.10.2018
    10minut
  • Ritha 07.10.2018
    Łooo, odliczamy!
  • Canulas 07.10.2018
    Ritha , taaa, mówiłem, że dziś. Tylk, wiesz, musiałem jeszcze napisać :)
  • Ritha 07.10.2018
    Canulas haha, spoko, logika przede syćkim
  • Canulas 07.10.2018
    Ritha, taaaa. , wszystko można, tylko trzeba udusić lenistwo. Ja nie wiem czy to, co udusiłem, to było to, ale napisałem.
  • Ritha 07.10.2018
    Canulas bardzo dobrze. Pisiaj pisiaj! Duś co i kogo trza, bo lud sie domaga tfurczosci Canulardowej.
  • Ritha 07.10.2018
    Czas Ci się kończy! ;P
  • Canulas 07.10.2018
    Ritha, no jeszcze korekta osobista musi dać zielone światełko ;)
  • Ritha 07.10.2018
    Canulas oki, spoczkojnie :)
  • Adelajda 10.12.2018
    Dla mnie bomba. Przecinka gdzieś brakowało, chyba jak było zdanie o niewietrzonym pokoju. Ale za późno jest żebym teraz tego szukała.
    Kurde, szkoda mi Wiwata. Może Rose będzie za nim chodzić jak Thelma za Polipem ;-)
  • Canulas 10.12.2018
    Się przebudzilem, a tu szturm. Miło. Się odniosę ;)
  • Canulas 10.12.2018
    przeszukam pod kątem przecinka
  • Adelajda 10.12.2018
    Canulas "Pani Psotki spychała na dalszy plan wszelkie inne zapachy tak charakterystyczne dla niewietrzonego pokoju samotnej starszej osoby." - samotnej, starszej (tu wymieniasz) i zastanowiłabym się nad przecinkiem przed słowem "tak"
    Wczoraj (dzisiaj) czytałam na telefonie i nie mogłam znaleźć.
    A komentarz dodałam do każdej części, może niezbyt ambitne, ale zawsze coś :)
  • Canulas 10.12.2018
    Adelajda, zajebiste. Widziałem. Super wszystko.
    Świetny nocny rajd. ;)
  • Adelajda 10.12.2018
    P.S. te 15 pojazdów policji i 5 karetek jechało na prawdę (uznałam to za znak, że trzeba doczytać)
  • Canulas 10.12.2018
    No proszę, ciekawe co. Może jakiś księżycowy nożownik tańczył
  • Adelajda 10.12.2018
    Canulas wiadomości żadnych nie podali do prasy itp.
    Ale widok przedni (wszystko na sygnale).
  • Canulas 10.12.2018
    Adelajda, cóż. Może jeszcze podadzą. Jakoś tak, musiałbym to widzieć, żeby (być może) odczuć, ale nie twierdzę, że nie było sugestywne.
    A jeśli Cię nakłoniło do lektury, to plus.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania