Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Kilka słów o paleniu i rzucaniu papierosów

Pisałem już na Opowi, że zacząłem na początku stycznia palić papierosy. Najpierw były trzy cygara, później mocne papierosy. Na końcu kupiłem sobie fajkę drewnianą. Przez osiem miesięcy palenia miałem dwie dłuższe przerwy w nikotynizacji mojego mózgu. Pierwsza przerwa wynosiła około 1,5 miesiąca, druga trwała 2,5 miesiąca. Między tymi przerwami czułem się fizycznie nie najgorzej, ale psychicznie to była katastrofa. Dzisiaj (1 sierpnia 2026 roku) kupiłem sobie paczkę papierosów.

 

Tak szczerze, to nie wypaliłem z niej ani jednego papierosa. Preferuję je, niż pozostałe używki. Wyciągnąłem wszystkie z paczki i ostrożnie, podniecony umieściłem w papierośnicy. Nie śpieszy mi się. Wytrzymałem długo, więc nie będzie jakiegoś większego kataklizmu w moim ciele jak nie zapalę choć jednego papierosa wieczorem.

 

Według mnie pośpiech w paleniu papierosów i czas ewentualnej rezygnacji jest złym doradcą. Myślę, że palenie i ewentualne rzucanie palenia wymaga czasu. Proces jest długotrwały. Ponadto cholernie mózg naciska na nas, żeby zapalić. Mózg potrzebuje dopaminy i potrafi bezwzględnie domagać się dostarczenia nikotyny. Pytanie brzmi – przyjemność czy zdrowie? Podobno jeden wypalony przez nas papieros skraca życie o 20 minut.

 

Czy warto szybciej umrzeć np. na raka płuc? Według mnie warto żyć jak najdłużej nie tylko dla siebie, ale również dla innych. Palenie jest niezdrowe, ale daje nam przyjemność. Musiałem dwa razy w ciągu prawie 8 miesięcy wybrać moją rodzinę. Dla moich rodziców rzuciłem palenie. Jednak to działa jak bumerang.

 

Codziennie trzeba walczyć z pieprzoną chęcią zapalenia choć tego jednego. Wiemy, że na jednym na pewno się nie skończy. Mamy dla kogo żyć, ale ta wredna siła każąca nam zapalić powraca i kusi złem niczym diabeł. Bez palenia czułem dyskomfort. Jednak choć byłem silny w odrzuceniu zapalenia papierosów, to przegrałem.

 

Muszę wstać pokonany z kolan i udowodnić wszystkim, że znowu pokonam chęć sięgnięcia po papierosy. Uważam, że walczy się do końca. Trzymajcie za mnie kciuki. Mam nadzieję, że choć jednemu z Was ten tekst pomoże na zawsze odłożyć z ust tego „ostatniego” papierosa, który na pewno będzie tym ostatnim.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania