Kontra – list otwarty do ciemnego buka zw. dzbanem
Struś co chowa łeb w piach, po pustyni się tłukł
Zgubił jajo, co bez zagrzebania zamieniło się w zbuk
Gdy czart przechadzał się po pustyni
To jajo ukrył w skorupie dyni
Ze względu na panujące upały
Z tego z-buka wylągł się z-buk mały
Zaraz jak to na z-buka przystało
Ogłosił * jam jest sam buk* jakich mało
A jak przy tematach klechów się ślini
To zawsze dodaje, że go szatan wysiedział w dyni
A że słońce na tej pustyni przygrzało mu w głowie
To stał się naczelnym antyklerykałem na opowie
Ale że zbuk zaśmierdział się w czerepie
To niestworzone brednie na opowi klepie
Nie ma tu tematu , nie ma żadnej sprawy
Aby do PISmaków nie dowalił się buk kaprawy.
Ani go kto pyta, ani prowokuje
A on sam od siebie brednie wypisuje.
Bo tylko tak potrafi *buk jam sam z dyni*
Co go wysiedział ze zbuka czart na pustyni.
(Paciorki opowickie: grain. realist, Nonsens, jak u was…)
Komentarze (4)
Świetne, brawo, ale na ww. osobnika poza wierszem potrzebne jest jakieś dobre konsylium psychiatryczne.
Sucre. Dziękuję za odwiedziny i rzeczową ocenę.
Każdy lewacki spamer jest monotematyczny
Zawsze wyciąga jakiś temat mityczny.
Bez walki z Bogiem, którego nie uznają
Innego tematu, do powiedzenia nie mają.
Daję pięć za humor, uśmiałem się.
Sucre. Tak to jest na tym opowi,
że buk powtórzy co mu szatan powie.
Ani go kto pyta, ani prowokuje
A on sam od siebie brednie wypisuje.
Bo tylko tak potrafi *buk jam sam z dyni*
Co go wysiedział ze zbuka czart na pustyni.
(Paciorki opowickie: grain. realist, Nonsens, jak u was…)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania