Krótka Przesadna Epopeja Pizzy - AKT I
Pies ze wściekłym ujadaniem rzucił się do drzwi, a grupa ludzi, głodnych i apatycznych, doznała nagle przypływu pobudzenia i zaczęła wypychać odpowiedzialną w ich oczach osobę spoza kręgu ciepłych ciał. Mężczyzna wpierw wybiegł z pokoju, szybko zawrócił po torbę, z której w pośpiechu usiłował wyciągnąć szeleszczące banknoty. Tuż przed wejściem do domu ogarnął go lęk - czy posłaniec nie odszedł? Czy nie kazali mu czekać za długo? Nogą odgrodził się od rozdrażnionego psa i z nerwowym podnieceniem otworzył drzwi przed długo wyczekiwaną postacią.
Wbrew utartemu stereotypowi, była to kobieta. Długie włosy, z racji wykonywanego zawodu, pozostawały spięte, a twarz przyozdabiał nieco już wytarty makijaż, uprzednio wykonany z całą dokładnością, lecz ostry kształt kresek i głęboka czerń rzęs nie wytrzymywały zbyt długiej konfrontacji ze słońcem i pędem powietrza. Ze smukłych, ale przez pracę pozbawionych delikatności dłoni, oddelegowany do boju człowiek odebrał upragniony, pachnący obietnicą spełnionych nadziei, gorący placek opływający serem.
Komentarze (2)
Inspirujące i przebojowe już od samego tytułu. 5, pozdrawiam :-)
Całkiem interesujące, ale mam wrażenie, że zbyt krótkie jak na osobną część... Budujesz scenę, napięcie i nagle już koniec. No, taka forma do końca mnie nie przekonuje, ale sam tekst jest dobry i tak jak sugeruje tytuł czuć czający się za rogiem patos.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania