Poprzednie częściKryptonim „Słowik”

KRYPTONIM: „CZARNY BRYLANT”

OBSADA:

Kapitan Jan Kaniowski – złośliwy uśmiech, papieros Radomski w kąciku ust, czarny golf, skórzana kurtka i bezbłędny instynkt śledczy.

Porucznik Ewa Grzejszczak – bystra, elegancka, z pistoletem P-64 w torebce i niezawodną znajomością psychologii przestępczej.

Major Henryk Zubrewicz – zmartwiony przełożony, popijający herbatę ze szklanki w koszyczku i rozliczający każdy litr benzyny do Fiata.

SCENA 1: JUBILER „JUBILER”, ULICA MARSZAŁKOWSKA – PORANEK

Kłęby dymu, zapach deszczu i syreny milicyjnych wozów. Na witrynie państwowego sklepu jubilerskiego widnieje idealnie wycięta w pancernej szybie rozeta. W środku pobojowisko.

Kaniowski kuca przy otwartym, bezczelnie sproszkowanym sejfie. Obok niego Ewa notuje w podkładce.

– Nie użyli palnika, Janek. Sej do szyfru... otwarty bez użycia siły. Szyfr znały tylko trzy osoby – mówi Ewa, podchodząc bliżej.

– I zginął tylko jeden kamień. Ten z gabloty eksponatów – dodaje Kaniowski, pociągając łyk czarnej kawy z termosu. – „Czarny Brylant”. Czterdzieści karatów, własność skarbu państwa, wypożyczona na wystawę z Muzeum Narodowego.

– Robota „Profesora”?

– „Profesor” siedzi w Strzelcach Opolskich od dwóch lat – Kaniowski wstaje i poprawia skórzaną kurtkę. – Ale jego styl jest nie do pomylenia. Precyzja, brak śladów krwi, zero łomu. Ktoś kupił od niego schemat albo... Pan Profesor ma na wolności zdolnego pojętnego ucznia.

SCENA 2: GABINET MAJORA ZUBREWICZA – GODZINĘ PÓŹNIEJ

Major Zubrewicz chodzi po gabinecie od ściany do ściany. Stukot jego butów niesie się po parkuetach komendy.

– Kaniowski! Ministerstwo dzwoni co piętnaście minut! Ten kamień miał być za tydzień wysłany na wystawę do Paryża! Jeśli go nie znajdziemy, zachodnia prasa nas zje!

– Panie majorze, spokojnie. Taki kamień to nie pętka kiełbasy zwyczajnej, nie sprzeda go byle cinkciarz pod Peweksem – Kaniowski opiera się o parapet i zapala papierosa. – Kupiec musi być zagraniczny, a łącznik lokalny.

– Zaczynacie od spodu. Prześwietlić wszystkich paserów w Warszawie i na Mazurach. I sprawdźcie żonę „Profesora”. Podobno widywano ją ostatnio w lokalach z młodym inżynierem z Katowic.

SCENA 3: KLUB Nocny „KASKADA” – WIECZÓR

Duszno, gęsto od dymu, na scenie gra zespół jazzowy. Przy stolikach cinkciarze, prostytutki, waluciarze i zagraniczni goście.

Kaniowski w czarnym golfie siedzi w głębi sali przy szklance ginu. Podchodzi Ewa w olśniewającej, czerwonej sukience – udaje elegancką damę szukającą towarzystwa.

– Inżynier nazywa się Paweł Majewski. Pracuje w Biurze Projektowym. Od miesiąca wydaje trzy razy więcej, niż zarabia – mówi cicho Ewa, siadając obok i zamawiając wino. – Jego matka była siostrzenicą „Profesora”.

– Rodzinny interes... – Kaniowski uśmiecha się półgębkiem. – A ten pan w szarym garniturze przy barze? Ten z zachodnioberlińskim paszportem?

– Hans Berger. Oficjalnie kupiec branży tekstylnej. Nieoficjalnie – znany Interpolowi kurier skradzionych dzieł sztuki.

– No to mamy komplet. On daje dewizy, inżynier dał kamień. Teraz pytanie, gdzie jest punkt przekazania.

Kaniowski wstaje, podchodzi do baru i jakby niechcący potrąca Bergera, wylewając mu na rękaw kilka kropel ginu.

– Przepraszam szanownego pana – mówi Kaniowski głębokim, aksamitnym głosem. – Nie zauważyłem.

– Nichts passiert... – burczy Berger, ale Kaniowski już wie. Zręcznym ruchem wyciągnął z kieszeni płaszcza Bergera małą karteczkę z dociśniętym adresem i godziną: Otwock, g. 23:30. Stary młyn.

SCENA 4: STARY MŁYN W OTWOCKU – NOC, ZLEWNY DESZCZ

Fiat 125p stoi ukryty w gęstym zagajniku. Deszcz bębni o dach wozu. Kaniowski sprawdza magazynnik pistoletu P-64, wsuwa go do kabury i spogląda na Ewę.

– Ja wchodzę od strony rzeki. Ty obstawiasz drogi dojazdowe z dwoma patrolami drogówki. Jak ktoś spróbuje odjechać – dziurawicie opony.

– Janek, Berger nie chodzi sam. Zawsze ma obstawę z półświatka.

– Lubię towarzystwo, Ewo – rzuca Kaniowski z zuchwałym uśmiechem, wysiadając w noc i deszcz.

Młyn jest półzrujnowany. W środku, przy świetle naftowej lampy, młody inżynier Majewski trzyma małe, welurowe pudełko. Berger odlicza grubą plikę sto-dolarówek. Obok stoi dwóch potężnych osiłków w skórzanych kurtkach.

– Zmiana planów, panowie – dobiega głos z ciemności.

Kaniowski powoli wychodzi z cienia, trzymając pistolet w jednej dłoni, a drugą trzymając w kieszeni.

– Milicja Obywatelska. Transakcja uwzględnia przerwę techniczną.

Jeden z osiłków sięga za pazuchę, ale Kaniowski jest szybszy. Padają dwa strzały – jeden w powietrze dla ostrzeżenia, drugi precyzyjnie w kolano zamachowca. Mężczyzna pada z wykiem na ziemię. Drugi osiłek rzuca się na Kaniowskiego z nożem.

Rozpętuje się gwałtowna szamotanina. Kaniowski wykonuje szybki unik, uderza napastnika łokciem w splot słoneczny, a potem precyzyjnym ciosem kolby powala go na ziemię.

Majewski próbuje uciekać przez rozbite okno, ale w progu wyrasta Porucznik Ewa z przeładowaną bronią.

– Stój! Aniolku, ani kroku dalej – mówi chłodno Ewa.

Berger zamiera z otwartą walizką. Kaniowski podchodzi do stolu, podnosi welurowe pudełeczko, otwiera je i pod światło lampy ogląda wielki, głęboko czarny diament.

– Piękny... – mówi Kaniowski, puszczając oko do przerażonego inżyniera. – Ale francuska policja i tak wolałaby zobaczyć pana w kajdankach.

EPILOG: KOMENDA STOŁECZNA – NASTĘPNY DZIEŃ

Słońce świeci nad placem Defilad. Major Zubrewicz stoi przy oknie z szerokim uśmiechem, trzymając telegram z gratulacjami od Ministra.

– Świetna robota, Kaniowski! Przemyślny plan, zero strat w ludziach, diament wraca do gabinetu muzealnego. Dostałem zgodę na dodatkową przydziałową benzynę dla waszego Fiata.

– Złoty człowiek z pana, majorze – śmieje się Kaniowski, wkładając ręce do kieszeni. – A teraz, jeśli pan pozwoli, porucznik Grzejszczak i ja mamy jeszcze jedną nieskończoną sprawę operacyjną.

– Jaka sprawa? Nie ma jej w raporcie!

– Sprawa kolacji w „Kaskadzie” na koszt państwa za udaną prowokację – odpiera Kaniowski, bierze Ewę pod ramię i wychodzi z gabinetu, zostawiając zszokowanego majora z bezgłośnym uśmiechem na twarzy.

PLANSZA: KONIEC ODCINKA

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania