Pokaż listęUkryj listę

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

KTO WYJDZIE, TEN UCIEKNIE: KONDYGNACYJNE KOMBINACJE UMIERANIA. ( weekendowe opowiadanie Grozy/Mystery )

KTO WYJDZIE, TEN UCIEKNIE: KONDYGNACYJNE KOMBINACJE UMIERANIA.

(weekendowe opowiadanie Grozy/Mystery)

 

Jak doskonale wiesz: jeden krok, może zaważyć nad całym: dalszym, życiem... a postępując nim: nie zawsze zmierzasz zgodnie z przemyślanym zamiarem.

 

1.

 

Błoto potrafi swą dotkliwością, sprawiać wrażenie zalegania w świadomości: będąc postrzeganym, jako składowa procesów myślowych: lawirująca wokół możliwości pozbawienia jego obecności, pokładami opadającymi z trampkoadidasów: irytacją tupnięc miękkich podeszw, smarujących brukową pochylnię sędziwości: zapleczną wędrliwością zapomnienia. Zmierzając w kierunku samochodu, znaczyła za sobą wstęgliwy niedbałością rozmaz, niczym zwłoki, wleczone granitem mimo niezaprzestalnego broczenia krzepnącą purpurą, wobec rwanych szczękami makabry, ramion. Podążając owymi śladami, przyszeptując, pozwalały sobie na chwile wzajemnych zrozumień, uznaną odczuciem braku: nie tyle emocjonalnego, jak... dotyczącego cielesności. Nie ich samych, a mimo wszystko: cios doczesności, jakby uderzając rzędowo nieświadome policzki: powiódł ich wzrok, wobec czyhającej za plecami, powodowej odczuwania nieobecności: utkwionej spojrzeniem poprzez przedwieczorną przygaslinę dziennej szarzyzny, wobec pruszliwej rdzawo, zawodzienczej zgrzytliwości, która zdała się przemówić nie swoimi ustami, ściskając każde z obecnych serc, szczerze przenikliwym chłodem dotyku konsternacyjnego przerażenia:

 

- Kłódka. - uznał słodko kobiecy głos - jest... otwarta. Albo mam zwidy. Jednak... same zobaczcie. - zawiadomiła niespuszczawszy spojrzenia.

 

Mimo szerzącej żniwa niewiadomej, w każdym z umysłów przeszła myśl: dlaczego?.. ona zaczęła mówić dokładnie dopiero wówczas, kiedy się wobec niej odwróciły: wyglądając nieprzerwanie, jakby wyzbywszy się ducha tym widokiem: nie potrafiła zaznać spokoju. Odpowiedzi nie niósł nawet chłód: obecny, nietuleniem oddechu pragnionego tchnieniem żywych, pozbawionego oblicza... żywota.

 

Przybywszy powrotnie, czuły znajomość bliskości odejścia: tkwiącego parowym półkręgiem, zasięgając sekcji zwłok doczesności. Rzeczywiście. Tak właśnie było... ustępując skalpelem wzroku, zadaną niewiedzy raną: zionącą kłódczym skoblem: opadłym cielskiem kadłuba, niczym wisielcza twarz, na zwichniętym sznurem, kręgosłupie: zwąc świadomością obecności... trzymający odproszewczo, łańcuch: wyzbyty kajdanów odprawy, brzękliwie jebnął metalicznym echem pogruchu: tuląc bruk, własną uczuciowością zimna.

 

Sama furta, wiadomym Ci przeciągiem zgrzytu, nieomieszkała nim przemowy: wiedziona bezwietrznym jesiennie wieczorem, jakby oddech nieobecnych: brzmiał tchnieniem ludzkiego tętna. A gdy zamilkła: dobyła jej przęsła dłoń, zdawała się już tylko stawiać otworem bramę Zaświatów...

 

Milknąc, trwała bezruchem, nieustępliwym śródtrumienności. Tkliwa wzrokiem, gargulczym ściegiem tkaniny zapadłej ciemności, postanowiła smużliwie: wieść domysły. Milczeniem: wypowiadanym głębią powodowanego strachem ekscytacji, oddechu: który przeszedłwszy w litanię krzyku, ujął tliście zdudniony gracją klaczego kopyta Zaświatów: jebliwy metalicznie łomotohuk: brzmienny niczym kula armatniego działa, tuląc szwabski hełm, posyłający zdobne kuciem przęsło furty: nieustępliwie wobec kobrzystego przekrzyżu ogniw: ojcowsko trzymający dłoń... wybrzmiewu krzyku w agonii:.. zaistniałą makabrą.

 

2.

 

Niczym przyklękłe trwogą pokuty, litanią wzniosłego kanonem churu zwykurwieliwczego piskliwie krzyku: zerwały się, jakby pchnięte matczynym łonem pola minowego. Rzucone wolą żyć, nie zdołały ujrzeć gracji przęseł: wiedzionych dłońmi uznanych nieobecnymi, zamierzchle dawnych żyć: wrzaskiem zgrzytliwej przeciągłości:.. stojących przed Tobą... obecnie: rozewrem, zezwalając nawiedzić, Twoją własną świadomość: niedawnego pocałunku śmierci, na powitanie włości, których kresem uderzeń serca:.. już nie będzie dane Ci opuścić... Mam szczerą nadzieję, iż rozumiesz obecnie: dlaczego od tak bezznacznego czasu... oczekujesz wejścia: będącego bezpowrotnym: wobec mroku, będącym nieustępliwym, niczym wieko: Twojej własnej trumny, utrzymując nieustępliwie ziemi cmentarnej świadomość: bycia jednym ze Zmarłych...

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania