Land of Nod

Budzę się.

Pierwsze co do mnie dociera to świadomość przeżytego snu. Jego rzeczywistość.

Sens wydarzeń nocy. Wiem, zdaję sobie sprawę, jestem w pełni świadomy...

Tego co się wydarzyło, tego czego byłem zarówno świadkiem jak i uczestnikiem.

Myślę że na tym polega sen - jesteś jego częścią. Jesteś jego częścią... - bo po prostu nie masz wyboru...

Budzę się.

 

Budzę do rzeczywistości, której nie wybrałem. Której jestem jedynie uczestnikiem.

- Zaraz, zaraz - ktoś mógłby powiedzieć - przecież sam jesteś. Sobie. Winny.

Wszystkie twoje wczorajsze doświadczenia, składają się na jedno dzisiaj. Dziś. Teraz.

Nie wczoraj. Nie sprzed ###stu lat, kiedy byłeś jeszcze chłystkiem, spragnionym emocjonalnego wyjaśnienia, swojej nierozwiązywalnej nadziei.

Wtedy kiedy jeszcze zdolny byłeś do wiary... - szepczę sam do siebie, do ucha przestraszonego chłopca.

 

Wtedy kiedy BÓG wydawał się realny, pamiętasz? - pytam, przecież znając już odpowiedź. Nie potrzebowaliśmy wiele jako dzieci, jako nastolatkowie marzyliśmy o lepszym świecie, pełni nadziei na lepsze jutro. Na ucieczkę od tego co było nam znane, i znienawidzone. Do cna.

Jutro. Jutro co nigdy się nie wydarzy. Jutro co na zawsze ma pozostać w sferze niezrealizowanych osiągnieć, marzeń. Nadziei.

Złudzeń.

 

Kiedyś kochałem. Tak. Zdarzyło mi się to uczucie, Źle ulokowane, jak to mówią.

W kimś kto nie chciał mnie widzieć. W kimś dla którego byłem jedynie statystyką.

W kogo spojrzeniu widziałem rezultat inwestycji.

Mawiają że miłość jest ślepa. Że trafia cię jak piorun, pozbawiając wzroku. Odbierając możliwość trzeźwej oceny.

Tak jakby to wszystko było odcinkiem przewidywalnego serialu o nas samych. Którego fabułę znamy.

W uzależnieniu od wniosków, daleko idących.

Przepełnionych marzeniami o nielimitowanej niczym karierze, spęczniałym z dumy sukcesu. Samotnych.

Nigdy niepoznanych.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • il cuore

    Jejku! te dywizy! To chyba jakiś stary tekst?

    Odnośnie snu; (pomijając wszystkie fazy, bo te sprawy zostały już nieźle zbadane i śnią nie tylko istoty naczelne?) miałem kiedyś taki, budzę się; czuję harmonię z całym wszechświatem, mam świadomość wiedzy absolutnej – normalnie nirwana i wszelki spokój świadomości celu istniena...
    Podobno nie jest to niczym niezwykłym i można przypuszczać, że wiele osób których to jebło; wyobraziły sobie, że są wybrańcami bożymi objawień i szły w ten idiotyzm.

    Miłość jest biochemicznym działaniem przysadki mózgu i niczym więcej, pod tym względem nie różnimy się od najprostszych organizmów dążących ekspansywnie.

    Świadomość tego wszystkiego raczej nie budzi radości ale jest faktem a nie urojoną fantazją dziwnych celów 🐝😱

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania