Larwy pod skórą
w następnym życiu znów
znajdziesz się zbyt blisko
pod skórą zalęgną się larwy
i pożrą od środka moje zmysły
nie powinnam myśleć zbyt wiele
z połączonych oddechów
żar zapali świece w sanktuarium
a krew w kielichu ofiarnym
spłynie do gardła jak szampan
ten stan nie wymaga zrozumienia
wszystko wydarzy się znowu kiedy zamknę oczy
Komentarze (13)
Ładny tekst. Szczególnie dwa ostatnie wersy a jeszcze bardziej - ostatni, bo można różnie rozumieć. Aczkolwiek pierwszą też→ zmysły nie będą mieć znaczenia w ogólnie przyjętym rozumieniu... tylko co innego już. Oj chyba przesadzam w tych moich - domysłach.
P.S. W pierwszej→od środka chyba.
Gdyby filozoficznie rzec→to larwa może się przeistoczyć w pięknego motyla... przebije skórę.
Tylko kiedy, gdzie i co z tego wyniknie?
Dekaos Dondi strasznie lubię te Twoje domysły. Dowiaduję się z nich czegoś nowego o
swoim tekście, o sposobie w jaki można go interpretować.
Dziękuję
Taki lekki bunt (zważając na kontekst przedostatniej strofy i pointy) wobec 'larw' - niechcianych pasożytów, które odpowiadają za wybuch namiętności. Larwaki - profanum a wywołujące doznania sacrum.
W pierwszej cząstce chyba świadome nawiązanie do larw robaków toczących ciało po śmierci, czyli seksualność zabija (mała śmierć:), ale i jest sacrum. Nie trzeba zjawiska analizować, mówi podmiot, poddajemy się i tak wbrew wiedzy, czym może się to kończyć.
No każde życie kończy się śmiercią, a przecież namiętnie kochamy stan swojego życia. A co dopiero tę jego część, będącą żarem:)
Z uwag:
4. wers - od środka
"z połączonych oddechów żar" - niefortunnie brzmi ta inwersja.
Pozdrawiam:)
Moja pierwsza myśl - to ja coś takiego napisałam?
Szczerze, to nigdy nie planuję zbytnio, co chcę zawrzeć w wierszu, wszystko intuicyjnie i na żywioł.
Bardzo podoba mi się sposób jego widzenia.
Dziękuję i pozdrawiam.
Witam
Przeminąć z uśmiechem na ustach i nie bać się przejścia na drugą stronę jest bardzo trudnym zadaniem.
Najlepiej się spalić i nie dać pożreć się larwom :))
Pozdrawiam
O tak, moje zdanie jest w zupełności takie samo : )
Dziękuję pięknie.
"na antypodach głębiej niż sen, mojego mózgu, gdzie rodzi się śmierć, szalony kapłan w świątyni łez, składa ofiarę z wydartych serc..." Machnąłem aż cytatem, bo w mojej klimie bardzo i daję pięć.
Ten cytat, choć nie wiem z czego, bardzo fajny. Cieszę się, że przypadło do gustu.
Świetne! Taki rodzaj celowej obleśności chyba nazywa się turpizmem? Czy mi się zdaje, czy gdzieś to już czytałem?
Nie, z pewnością nie, publikuję jedynie tutaj. Bardzo mi miło, że się podobało. Pozdrawiam
pod skórą zalęgną się larwy
i pożrą od środka moje zmysły
z połączonych oddechów
żar zapali świece w sanktuarium
wszystko wydarzy się znowu kiedy zamknę oczy
Poszatkowała mi Pani wierszyk. Ładnie to tak?
Ładnie, bo taki obgryziony mi się bardziej podoba. : D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania