LBnD (-10) – Rachunek prawdopodobieństwa
Na setnym zatrzymała się w połowie, jak stara bateria, rozpuściła się i zastygła. Nieduże drzwi, z daleka nie większe niż dziura w rajstopach, wyrosły na trzysta sześćdziesiątym stopniu, po drugiej stronie pętli. Mogłaby na skróty, cięciwą na przełaj lub skoczyć z promienia na promień, porzucić przetartą obwodnicę i postawić na zawieszoną we mgle linę. Nieruchoma, wklejona w grunt, szacowała szanse i dzieliła skórę. Cała weszła w rachubę, z ryzykiem wpisanym w nawias, pomnożonym przez strach, oderwała się jak łożysko i wymierzyła pierwszy krok. Do trzynastego rachunek się zgadzał. W jednym punkcie przecięła jej drogę sieczna. Przecież pomyliła się tylko raz.
Komentarze (2)
Nic nie rozumiem jak czytam. Ale podoba mi się ułożenie literek i brzmienie słów.
Dzięki, Cain. Tu chyba czytelnik musiałby rozwiązać działanie 😅
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania