LBnD- 4 "Jej oczy"
Kapitulację zimy, rozpoczęły rozszerzone źrenice.
Odkrywały praprawdy, jak gdyby kurczący się śnieg, kulił biały ogon pod siebie.
Później tylko ciąg prawd fibonacciego. Dwie poprzednie, tworzyły następną.
Po zmarłym mężu, Stefanii pozostał, stojący w piwnicy fotel.
Bujał latami jej sens.
Wiosna tego roku, nie kokietowała.
Nabyła praw do pewności wdowy. Większa część Stefanii,
zgadzała się z jej mniejszością.
Prawdziwa odwilż dla skostniałych dłoni.
Stefania coraz częściej wychodziła na spacery bliżej siebie.
Ciężko było przełamać zakaz zerkania w lustro,
bo jak spojrzeć w oczy, które na nas już nie patrzą?
Najtrudniej jednak, kiedy coś nas zabija i musimy dalej z tym żyć.
Komentarze (11)
Zostawiam 5
swoją drogą, ta stówka, to jak widać na załączonych wpisach jakaś umowna :)))
Oczy zawsze budzą obrazy, zmętnienia albo zwątpienia w życie.
Odrodzenie nie jest dla wszystkich.
Pozdrawiam
Dziękuję Pasjo
To jest fakt, choć nieznośny.
Dzięki, że wpadłeś
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania