Masz dar zabierania czytelnika w swoje podróże... na początku zaciekawiasz tajemniczością, później bierzesz za rękę i ciągniesz po szlaku, a że szlak długi, i żeby nie bolały nogi, to wprowadzasz magię... i wtedy od razu lżej...
Zapisywanie słów jest czynnością magiczną. Pozwala wstrzymać bieg myśli, z chaosu stworzyć harmonijny wzór, być może zaklęcie. A co do wyrobionego pióra, to owszem, trochę się "wyrobiło", bo ślęczałem nad tym tekstem kilka dni. Czytałem i zmieniałem wciąż od nowa, by każde słowo było na swoim miejscu. Cieszy mnie tak miły komentarz, bo czuję, że poniesiony trud nie poszedł na marne.
Nieraz przechodziłem przez takie parki, gdzie stały kamienne stoły do szachów. Niestety po latach rzadko już było widać przy nich graczy, prawdopodobnie dlatego że zarówno owa forma rozrywki jak i oni sami stali się już reliktem przeszłości.
Skojarzył mi się taki cytat, choć chyba coś pokręciłem: "Między informacją a wiedzą istnieje przepaść" - to chyba też takie miejsce poza czasem.
Pozdr, dobre drabble.
Posłużę się słowami Buddy, który w Kalama Sutta mówi:
"Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że to usłyszeliście.
Nie wierzcie w tradycje tylko dlatego, że są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że jest to powszechnie powtarzane.
Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że znajduje się w waszych księgach religijnych.
Nie wierzcie w nic tylko na podstawie autorytetu waszych nauczycieli czy starszych.
Ale kiedy sami się przekonacie, że dana rzecz jest zła, niewłaściwa i prowadzi do cierpienia – porzućcie ją. A kiedy przekonacie się, że dana rzecz jest dobra, słuszna i prowadzi do szczęścia – przyjmijcie ją i podążajcie za nią."
Czytałem polecony przez Ciebie artykuł o egregorach. Pojawia się w nim fascynująca idea: „myśli są rzeczami”. Od dawna podejrzewałem, że światy tworzone w umyśle są tak samo prawdziwe jak to, co nazywamy rzeczywistością. Być może nawet bardziej, bo rzeczywistość to zbiorowy egregor – coś pozbawionego własnej tożsamości. Zgodzę się, że świat stworzony na własny użytek jest w pewien sposób odbiciem zbiorowej świadomości. Czyżbyśmy nie mieli nic na własność?
Otóż nie – mamy miejsce poza czasem. Gdzie ono leży? Budda po przebudzeniu wskazał na kwiat trzymany w dłoni. Myślę, że takich miejsc jest o wiele więcej; ukryte pomiędzy jedną a drugą sekundą, są chwilami zapomnienia. Kiedy tracimy z oczu własny obraz, znajdujemy się w miejscu poza czasem.
W tworzonym przeze mnie świecie szachiści nadal grają przy kamiennych stołach.
Pozdrawiam Cain. Niech moc będzie z Tobą :)
"He who is slow to believe anything and everything is of great understanding, for belief in one false principle is the beginning of all unwisdom" - Might is Right (swoją drogą polecam książkę, jest fascynująca)
Niech również moc będzie z Tobą, Beloniuszu!
Beloniuszu!
Z szachami jestem zżyty od ósmego roku życia, mimo braku obecności. Wszystko zapamiętane dzięki kwiatkom, a w późniejszym czasie pierwszymi laurami... Do tej pory, ktoś wysyła mi zaproszenia na turnieje — jednak nie korzystam, bo nie mogę przez traumę. Nieistotne. Natomiast to, co zacytował Cain — czyli "Między informacją a wiedzą istnieje przepaść" — , niee ma już takiej mocy sprawczej , co kiedyś. Każda ''N!'' ( nowinka w debiucie) jest przetwarzana przez moc obliczeniową AI, ale w sposób neuronowy. Nadal jeszcze mamy przewagę.
W podobnym wieku poznałem urok szachów. Pamiętam, jak bardzo byłem zły, gdy ojciec grał z bratem, a ja jeszcze nie potrafiłem. Z tej złości zrzucałem im figury z szachownicy. Kiedy w końcu się nauczyłem i po raz pierwszy ograłem ojca, było to cudowne uczucie – pamiętam je do dziś.
Kilka lat temu wróciłem do gry na fali sukcesów Janka Dudy. Oglądając relacje z turniejów, stwierdziłem, że tak naprawdę nic o szachach nie wiem. Przynajmniej o tych nowoczesnych, w których ludzki umysł wspierany jest mocą obliczeniową. Są fascynujące, jednak najbardziej kocham szachy opierające się na grze pomyłek, a nie na bezdusznym dążeniu do doskonałości.
Beloniusz, zrezygnowałem z dalszej aktywności, po pewnym turnieju (gra o pierwsze miejsce. . klikanie w zegar, emocje) . Ktoś zapłacił wysoką cenę, a Ja, kopertę z wygraną oddałem rodzinie. I tak to się skończyło, bo się obwiniałem.
U mnie w parku nadal stoją szachowe stoły...za figury robią butelki i puszki po piwie
u Ciebie można się przenieść naprawdę w miejsca poza czasem
bardzo ładne
Wybacz, że tak zdawkowo. Byłem wczoraj w szale.
Wiesz czym są ogrody działkowe? Dla mnie to część dzieciństwa. Pamiętam działkowy sklepik, jarzębinowe groszki i napój o smaku Quick Cola. Lipowe pnie, a nich kapsle z napisem Szozda.
Miłego :P dnia Asie :)
Beloniusz
nie masz za co przepraszać...ja też mam różne dni i noce
wszystko pamiętam...ogrody działkowe mam pod nosem, mój nazywa się "Zgoda"
wychowałam się w domku jednorodzinnym z ogrodem, dlatego działki pamiętam u kolegów i koleżanek z blokowisk. Pamiętam podchody, kapsle, gumy Donalda, saturatory na rogach ulic itd :)
Nie wiem, czy profesjonalnie, bo nie jestem zawodowcem. Staram się, by tekst miał ręce i nogi. A przy tym postarałem się szczególnie i rzecz się opłaciła. Jestem z niego zadowolony. Warto to, co się napisze, przez kilka dni czytać na nowo. Tak właśnie robiłem i za każdym razem dostrzegałem usterki. Aż pewnego dnia powiedziałem: uff, lepiej już nie potrafię.
Czym innym są teksty w stanie natchnionym. One się same piszą, a każda ingerencja w pismo jest szarganiem świętości.
Dzięki za podążanie drogą. Fajnie jest nie iść samemu.
Komentarze (24)
Leciutko napisane, widać wyrobione pióro...
Skojarzył mi się taki cytat, choć chyba coś pokręciłem: "Między informacją a wiedzą istnieje przepaść" - to chyba też takie miejsce poza czasem.
Pozdr, dobre drabble.
Posłużę się słowami Buddy, który w Kalama Sutta mówi:
"Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że to usłyszeliście.
Nie wierzcie w tradycje tylko dlatego, że są przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że jest to powszechnie powtarzane.
Nie wierzcie w nic tylko dlatego, że znajduje się w waszych księgach religijnych.
Nie wierzcie w nic tylko na podstawie autorytetu waszych nauczycieli czy starszych.
Ale kiedy sami się przekonacie, że dana rzecz jest zła, niewłaściwa i prowadzi do cierpienia – porzućcie ją. A kiedy przekonacie się, że dana rzecz jest dobra, słuszna i prowadzi do szczęścia – przyjmijcie ją i podążajcie za nią."
Czytałem polecony przez Ciebie artykuł o egregorach. Pojawia się w nim fascynująca idea: „myśli są rzeczami”. Od dawna podejrzewałem, że światy tworzone w umyśle są tak samo prawdziwe jak to, co nazywamy rzeczywistością. Być może nawet bardziej, bo rzeczywistość to zbiorowy egregor – coś pozbawionego własnej tożsamości. Zgodzę się, że świat stworzony na własny użytek jest w pewien sposób odbiciem zbiorowej świadomości. Czyżbyśmy nie mieli nic na własność?
Otóż nie – mamy miejsce poza czasem. Gdzie ono leży? Budda po przebudzeniu wskazał na kwiat trzymany w dłoni. Myślę, że takich miejsc jest o wiele więcej; ukryte pomiędzy jedną a drugą sekundą, są chwilami zapomnienia. Kiedy tracimy z oczu własny obraz, znajdujemy się w miejscu poza czasem.
W tworzonym przeze mnie świecie szachiści nadal grają przy kamiennych stołach.
Pozdrawiam Cain. Niech moc będzie z Tobą :)
Wszystko ma dźwięk i dźwiękiem ukryte.
Niech również moc będzie z Tobą, Beloniuszu!
Z szachami jestem zżyty od ósmego roku życia, mimo braku obecności. Wszystko zapamiętane dzięki kwiatkom, a w późniejszym czasie pierwszymi laurami... Do tej pory, ktoś wysyła mi zaproszenia na turnieje — jednak nie korzystam, bo nie mogę przez traumę. Nieistotne. Natomiast to, co zacytował Cain — czyli "Między informacją a wiedzą istnieje przepaść" — , niee ma już takiej mocy sprawczej , co kiedyś. Każda ''N!'' ( nowinka w debiucie) jest przetwarzana przez moc obliczeniową AI, ale w sposób neuronowy. Nadal jeszcze mamy przewagę.
W podobnym wieku poznałem urok szachów. Pamiętam, jak bardzo byłem zły, gdy ojciec grał z bratem, a ja jeszcze nie potrafiłem. Z tej złości zrzucałem im figury z szachownicy. Kiedy w końcu się nauczyłem i po raz pierwszy ograłem ojca, było to cudowne uczucie – pamiętam je do dziś.
Kilka lat temu wróciłem do gry na fali sukcesów Janka Dudy. Oglądając relacje z turniejów, stwierdziłem, że tak naprawdę nic o szachach nie wiem. Przynajmniej o tych nowoczesnych, w których ludzki umysł wspierany jest mocą obliczeniową. Są fascynujące, jednak najbardziej kocham szachy opierające się na grze pomyłek, a nie na bezdusznym dążeniu do doskonałości.
Atakuję zawsze jak Hiszpan ;)
u Ciebie można się przenieść naprawdę w miejsca poza czasem
bardzo ładne
Wiesz czym są ogrody działkowe? Dla mnie to część dzieciństwa. Pamiętam działkowy sklepik, jarzębinowe groszki i napój o smaku Quick Cola. Lipowe pnie, a nich kapsle z napisem Szozda.
Miłego :P dnia Asie :)
nie masz za co przepraszać...ja też mam różne dni i noce
wszystko pamiętam...ogrody działkowe mam pod nosem, mój nazywa się "Zgoda"
wychowałam się w domku jednorodzinnym z ogrodem, dlatego działki pamiętam u kolegów i koleżanek z blokowisk. Pamiętam podchody, kapsle, gumy Donalda, saturatory na rogach ulic itd :)
Czym innym są teksty w stanie natchnionym. One się same piszą, a każda ingerencja w pismo jest szarganiem świętości.
Dzięki za podążanie drogą. Fajnie jest nie iść samemu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania